Reklama

Reklama

Pokochać potencjał

Ten rodzaj zakochania jest charakterystyczny dla dziewczyn, które robią karierę, idą do przodu i gdzieś „przyplątuje” im się taki właśnie mężczyzna. Fajny, gdyby nie jego picie.

Cechą współczesnych dziewczyn jest patrzenie na związek z trudnym facetem z perspektywy: "Ja widzę w nim potencjał! To jest szalenie zdolny facet. Z poczuciem humoru...". I nic w tym dziwnego. Bo jaki bywa alkoholik? Jest duszą towarzystwa. Ma fantazję. Jak żaden mężczyzna wcześniej wyrwie wybrankę w środku nocy na szaloną zabawę taneczną. Dlatego dziewczyna widzi w nim potencjał. Zakochuje się nie w nim, tylko w tym, kim on mógłby być, gdyby nie pił. Dostrzega jego wady, ale patrzy niejako ponad nimi. Chce widzieć w nim to, co najlepsze.

Reklama

Świetnym przykładem może być historia Beaty. Dynamiczna młoda kobieta, z sukcesami zawodowymi, robiąca błyskotliwą karierę. Zakochała się w mężczyźnie, który chciał zostać pisarzem. W takim niespełnionym artyście. Gdy się poznali, pracował jako dziennikarz. Potem zwolniono go z pracy. Wydawać by się mogło, że taka dziewczyna jak Beata nie zwiąże z trudnym mężczyzną. Spełniona, świadoma swojej wartości. Świetnie radząca sobie w pracy. I co bardzo ważne, niemająca problemów w relacjach z innymi ludźmi. Zajmująca kierownicze stanowisko. Wydawałoby się - gdzie temu facetowi do niej?

Ona pokochała jego potencjał. Kochała jego romantyczną aurę. Jakie to on piękne rzeczy napisze (kiedyś, w nieokreślonej przyszłości) i wtedy będzie z niego dumna, stojąc u jego boku! Tymczasem on nie był w stanie utrzymać się w żadnej redakcji. To ona, pracując w pokrewnej branży, umawiała go na kolejne rozmowy kwalifikacyjne, pomagała zdobywać kolejne zlecenia. Poszła nawet na terapię i miała świadomość, że zbudowała sobie świat ułudy. Ale wciąż kochała go takim, jakim mógłby się stać. A wcale nie był, bo mężczyzna mimo młodego wieku, czyli około trzydziestki, był już zdeklarowanym alkoholikiem. Jego poziom destrukcji był tak duży, że bez długotrwałego profesjonalnego leczenia nie było szans, żeby zrobił coś konstruktywnego ze swoim życiem.

To właśnie ten typ związku, gdzie kobiety zakochują się potencjale, jaki widzą w mężczyźnie. W przekonaniu, że on jest taki świetny, taki fajny, tylko picie mu przeszkadza. Ten rodzaj zakochania jest charakterystyczny dla dziewczyn, które robią karierę, idą do przodu i gdzieś "przyplątuje" im się taki właśnie mężczyzna. Fajny, gdyby nie jego picie. A że w życiu poradziły sobie z wieloma rzeczami - skończyły dobre studia, utrzymały się w obcym mieście, zdobyły dobrą pracę - to uważają, że poradzą sobie z uzależnieniem kochającego i kochanego mężczyzny. Tak bardzo zakochują się w jego potencjale, że po kilku spotkaniach czują się mocno zaangażowane w związek.

Jeśli po pierwszym spotkaniu z mężczyzną masz wrażenie, że jest super, jest doskonały, to jest to raczej wskazówka, by lepiej mu się przyjrzeć, a nie od razu tracić głowę. Taki wniosek płynie z doświadczeń wielu lat pracy terapeutów z uzależnionymi i współuzależnionymi. "Łup i czary mary" nie może być realne. Po pierwszym, drugim spotkaniu można w sobie co najwyżej wzbudzić zainteresowanie.

Tymczasem jeżeli po pierwszym, drugim spotkaniu masz wrażenie, że ten mężczyzna pasuje jak brakujący puzzel, że jest tym, którego tak bardzo ci w życiu brakowało, to znaczy, że patrzysz na niego z perspektywy własnych deficytów. Wtedy właśnie zostaje spełniony pierwszy warunek, konieczny, by w przyszłości doszło do współuzależnienia.

Inaczej mówiąc, kobieta musi być "gotowa" na spotkanie takiego mężczyzny. Musi mieć swoiste "wyposażenie" osobowościowe rysy osobowości zależnej, zaniżone poczucie własnej wartości), w jej życiu zdarzyły się określone rzeczy (np. pochodzi z rodziny alkoholowej), żeby akurat ten facet był dla niej niczym brakujący element układanki.


Tekst jest fragmentem książki "Alkoholik. Instrukcja obsługi" autorstwa Jolanty Reisch-Klose i Eweliny Głowacz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje