Reklama

Reklama

Pomysły na letni urlop

Sami sobie sterem, żeglarzem, okrętem

Rodzina Agnieszki jest wśród 76 proc. Polaków, którzy nie korzystają z wyjazdów zorganizowanych i samodzielnie planują wakacje. Przeważnie podejmują taką decyzję powodowani chęcią niezależnego decydowania o tym, jak spędzą urlop (56 proc.), możliwością dopasowania oferty do własnych potrzeb (25 proc.) i niższą ceną (22 proc. – dane firmy ubezpieczeniowej Mondial Assistance).

Reklama

Ten ostatni powód jest znaczący zwłaszcza dla tych rodzin, w których dochód na głowę nie przekracza 1500 zł. Niższy budżet oznacza przeważnie wakacje w kraju. Jak wynika z sondażu PENTOR, najbardziej cenimy sobie odpoczynek na wybrzeżu Bałtyku, gdzie spędza urlop 1/3 Polaków. Warmię i Mazury odwiedza 21 proc. polskich turystów, a w góry latem udaje się  9 proc. z nas.

A co, jeśli marzymy o wyjeździe zagranicznym? Wtedy chętnie odwiedzamy Bułgarię, która zwłaszcza wśród mieszkańców Śląska i Mazowsza dorównuje już popularnością Tunezji. Agenci biur podróży powrót mody na Złote Piaski tłumaczą zmianami, jakie zaszły w Bułgarii dzięki wejściu do Unii, a także... polskim sentymentalizmem.

Podobno dzisiejsi 40-latkowie bardzo chętnie jeżdżą nad Morze Czarne, ponieważ chcą przypomnieć sobie wakacje, które spędzali tam z rodzicami w latach 70. i 80. A jest co wspominać...

Jesteśmy coraz bardziej światowi

Olivia: Jak z punktu widzenia socjologa zmieniają się wakacyjne upodobania Polaków?

Michał Lenartowicz, socjolog z Zakładu Filozofii i Socjologii AWF w Warszawie: - Coraz bardziej przypominamy społeczeństwa Europy Zachodniej – w tym sensie, że bardziej cenimy sobie wolny czas. Dotyczy to nawet grup uznawanych dotąd za wykluczone, czyli emerytów i mieszkańców wsi. Emeryci mają do dyspozycji stały, przewidywalny dochód, rolnicy też zarabiają lepiej.

- Mam studentów, którzy opowiadają, że ich rodzice rolnicy chwalą się na Facebooku zdjęciami z zagranicznych wyjazdów. Duży wpływ na zmiany ma emigracja zarobkowa. Miliony ludzi, które pojechały do Wielkiej Brytanii czy Irlandii, zobaczyły, jak wypoczywają ludzie na Zachodzie. Że chodzą do kawiarni, jeżdżą rowerami, podróżują. Polacy wracają do kraju i przenoszą na nasz grunt tamte wzorce zachowań.

A jak zachowujemy się  na samym wyjeździe?

- Nie zauważyłem jednej tendencji, że albo tylko odpoczywamy, albo szukamy atrakcji. Jeśli ktoś jedzie na wakacje dla prestiżu i podkreślenia statusu majątkowego, wykupuje wycieczki all inclusive i leży na plaży. Chodzi mu głównie o to, żeby się później pochwalić, gdzie był. Ale jest spora grupa przyzwyczajona do wyjazdów. Grecje, Turcje, Egipty nie robią już na nich wrażenia. Nie muszą się  licytować, gdzie byli, szukają wrażeń.

- Bardzo wielu Polaków zajmuje się turystyką sportową: wyjeżdża na wycieczki rowerowe, biega w maratonach. Bardzo popularne są sporty wodne, takie jak nurkowanie. Rośnie liczba osób, którym nie zależy na imponowaniu egzotycznymi kierunkami i letnim luksusem. Tacy skupiają się na robieniu na urlopie tego, co ich rzeczywiście interesuje.

Od czego zależy, jak spędzamy letni urlop?

- O tym decydują wiek i sytuacja rodzinna. Zwłaszcza posiadanie dzieci determinuje to, jakie atrakcje turystyczne wybieramy. Istotny jest także status ekonomiczny. Ale nawet teraz, w dobie kryzysu, ludzie rzadko rezygnują z wyjazdu na urlop. Mogą nie kupować nowych ubrań, nie jadać w restauracjach, ale na wakacje, nawet krótkie – zwłaszcza gdy mają małe dzieci – muszą znaleźć się pieniądze. Przyznanie się przed sobą i rodziną, że nie stać nas na wyjazd, jest bardzo trudne. To jak przyznanie się do przegranej życiowej, ubóstwa.

Każda minuta wolnego jest na wagę złota

Emilia, 28 lat, prawniczka

Emilia ma 28 lat i od trzech lat jest zatrudniona w dziale prawnym zagranicznej korporacji. Wysokie zarobki oraz perspektywa awansu rekompensują jej długie godziny pracy i wieczny pośpiech, w jakim żyje. Emilia nie narzeka: jest energiczna, świetnie zorganizowana, wie, czego chce. Nauczyła się starannie planować swój wolny czas. Śmieje się, że nie zamierza go marnować na leżenie plackiem na plaży.

– Gdy ma się do dyspozycji jedynie trzy tygodnie wakacji w roku – tłumaczy – to każda minuta jest na wagę złota. Czasem uda się urwać dodatkowo jakiś piątek, wtedy z weekendu można zrobić miniwakacje i wyskoczyć gdzieś dalej.

Ważny jest plan

– Na tradycyjnym turnusie umarłabym z nudów! – wyznaje i streszcza plan na nadchodzący sierpień: – W pierwszym tygodniu pojadę do Wielkiej Brytanii zwiedzać angielskie ogrody. To droga wycieczka, ale potem wybieram się na wspinaczkę skałkową do Jury Krakowsko-Częstochowskiej  - koszt jest obliczony na studencką kieszeń. Muszę się pogimnastykować, bo mam zbyt mało ruchu. Całymi dniami tkwię w biurze i wszędzie jeżdżę autem.

Emilia jest mistrzynią w wyszukiwaniu oryginalnych ofert. Ale nie wybiera ich na chybił trafił. Przeciwnie, wszystko ma przemyślane w najdrobniejszych szczegółach.

– Na lenistwo będzie czas na emeryturze. Dwa lata temu zaliczyłam kurs biznesowego języka angielskiego w Bath. Nie dość, że się podszkoliłam i podniosłam swoje kwalifikacje, to wieczorami nieźle się wyszalałam w klubach. Teraz marzę o nurkowaniu na Zanzibarze. Koszty nie są dla mnie priorytetem, wolę więcej zapłacić i żyć oszczędniej w roku, pod warunkiem że przeżyję coś ekstra. Minął okres, kiedy wydawałam całą pensję na ciuchy. Wrażenia z Hongkongu, w którym byłam służbowo, są cenniejsze od butów Jimmy’ego Choo.

Emilia nie pozwala sobie na luz, który dla wcześniejszych pokoleń był synonimem lata.

– Moi rodzice brali plecak, paprykarz szczeciński w konserwie i włóczyli się po Polsce. Ale to były inne czasy. Na niektóre projekty, jak na przykład na kurs degustatorów wina w Toskanii albo wyprawę do Machu Picchu, na razie nie mam pieniędzy, ale będę je odkładać.

To idzie młodość, czyli spływ Mekongiem

Wakacje dla wchodzących w dorosłe życie Polaków to nie tyle pora odpoczynku, co czas inwestowania w siebie. Wielu z nich przyznaje, że najlepiej relaksują się, gdy dostają odpowiednią porcję adrenaliny. Dlatego powodzeniem cieszą się wśród nich najmodniejsze sporty, czyli wind oraz kitesurfing, nurkowanie, wakeboarding i obozy paralotniarskie.

Skąd mają na to pieniądze? Część osób łączy wyjazdy z zarabianiem jako au pair (opieka nad dziećmi) lub pracą wychowawcy na obozach dla młodzieży (tu prym wiodą studenci pedagogiki i resocjalizacji). Młodzi bardzo dobrze zarabiający albo mogący liczyć na pomoc rodziców, chętnie korzystają z ofert firm organizujących nietypowe wyjazdy. Takie propozycje są przygotowane według potrzeb na indywidualne zamówienia, np.: wyprawy motocyklowe w Himalajach, trekking w Laosie lub spływ Mekongiem.

To jednak wciąż niewielki procent wśród polskich turystów, których większość stanowią osoby z dużych miast w wieku 18-29 lat z wykształceniem średnim i wyższym, o dochodzie gospodarstwa domowego trochę powyżej 3 tys. zł na głowę. Choć i wśród nich coraz większą popularnością cieszą się oferty spełniające określone potrzeby, np. nurkowanie.

Podczas wyjazdów zorganizowanych wykupujemy coraz więcej wycieczek fakultatywnych – nie wystarcza nam już samo plażowanie. Coraz pewniej czujemy się na obcym terenie, bo lepiej znamy języki i za granicą nie czujemy się zagubieni, jak to bywało jeszcze dwadzieścia lat temu. Wygląda na to, że czas leżenia pod gruszą bezpowrotnie minął, a jako naród jesteśmy coraz bardziej żądni nowych wrażeń. Jedno nie zmienia się jednak od lat – zdecydowanie chętniej wyjeżdżamy na urlop latem niż zimą. Dochody z letnich wyjazdów to wciąż aż  80 proc. całości zysków rynku turystycznego.

Opinia eksperta:

Jak dobrze odpoczywać i dopasować urlop do charakteru?

Oczywiście, lepiej wziąć tydzień urlopu niż nie brać go w ogóle. Lecz jeśli zależy nam na regeneracji sił i na tym, by nabrać energii, wakacyjny odpoczynek powinien trwać przynajmniej dwa, a jeszcze lepiej trzy tygodnie. Dlaczego? Przez pierwsze kilka dni urlopu do naszego organizmu dopiero dochodzi informacja, że można nareszcie zwolnić obroty.

Z kolei na 2-3 dni przed końcem wakacji najczęściej zaczynamy już myśleć o pracy i o tym, co mamy do zrobienia po powrocie do domu. Jeśli więc urlop trwa tylko tydzień, to na pełny relaks nie pozostaje zbyt wiele czasu. Długość wakacji to jednak nie wszystko. Istotny jest również sposób, w jaki będziemy odpoczywać. Nie ma jednego uniwersalnego i idealnego modelu wakacji. Z pewnością warto oderwać się od takiego typu aktywności, jaki preferujemy w ciągu roku, ale tylko pod warunkiem, że na taką zmianę rzeczywiście mamy ochotę. Przełamanie rutyny jest dobrym sposobem na regenerację, szczególnie psychiczną, ale nie wtedy, gdy się do tego zmuszamy.

Nie dajmy się więc porwać modzie na tzw. aktywny wypoczynek, jeśli wcale go nie lubimy. Bieganie czy wędrowanie po górach na siłę i bez poczucia satysfakcji wcale odpoczynkowi nie sprzyja. Wręcz przeciwnie, może nas tylko jeszcze bardziej zmęczyć. Urlop powinien być dostosowany do naszego temperamentu, bo najlepiej się regenerujemy, robiąc to, co rzeczywiście sprawia nam przyjemność. Jeśli więc lubimy wylegiwać się na plaży, możemy bez wyrzutów sumienia spędzić wakacje na kocu – takie leniuchowanie lepiej nam zrobi niż zmuszanie się do rowerowej wyprawy, choćby w najpiękniejsze rejony świata.

Ekspert: Lek. med. Arkadiusz Miller, specjalista chorób wewnętrznych.

Tekst: Agata Brandt

Dowiedz się więcej na temat: urlop | tanie wakacje | pomysł na wakacje | podróże

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje