Reklama

Reklama

Poskromienie złośnika

To nie twoja wina, że partner się wścieka, więc go za to nie przepraszaj. Ale pomóż mu pokonać gniew.

Młość jest jedną z pierwotnych emocji, jakie odczuwa człowiek. Jej przeżywanie leży w naszej naturze tak samo jak radość, smutek czy strach. Złoszcząc się, dajemy wyraz swojego niezadowolenia. Już niemowlęta w ten sposób sygnalizują, że nie dostają tego, czego chcą. W tym sensie gniew bywa dobry. Łagodzi napięcie, sygnalizuje problem. I dobrze, jeśli zdarza się sporadycznie.

Reklama

Są jednak osoby, które złoszczą się z byle powodu. Takich ludzi nazywamy nerwusami, złośnikami i cholerykami, a ich złe zachowanie tłumaczymy wybuchowym temperamentem i... tolerujemy.

Tymczasem podłożem takiego gniewnego zachowania mogą być inne, trudne i bolesne uczucia duszone w sobie. Wszczynając awanturę przy kasie w supermarkecie o brak kodu na towarze,

tak naprawdę odreagowujemy niepowodzenia w pracy lub domu, a nawet zadry tkwiące w sercu od dzieciństwa. Najtrudniej mają ci, którzy żyją ze złośnikiem pod jednym dachem, bo nigdy nie wiedzą, kiedy bliski wybuchnie gniewem.

Ciągła niepewność, ale i poczucie winy, że partner (czy rodzic) złości się z ich powodu, może doprowadzić do depresji, obniżenia poczucia własnej wartości. Bywa także przyczyną kłopotów ze zdrowiem (powoduje wahania ciśnienia, nerwice, bezsenność, migreny). Jednak sytuacja nie jest tak beznadziejna, jak mogłoby się wydawać.

Z cholerykiem trzeba się nauczyć żyć i jego wybuchowość pokonać sposobem. Najważniejsze to zrozumieć, że wina nie leży w nas. To partner ma problem, bo nie radzi sobie z własnymi emocjami, a my możemy tylko starać się mu pomóc i porozmawiać o jego kłopotach. Jeśli to nie przynosi rezultatów, nie przepraszać, gdy znów bliski się zdenerwuje. Nie robić wszystkiego

tak, jak on chce, "byle się nie denerwował". Gdy wrzeszczy, sygnalizować, że tym nas rani. Powiedzieć: "Twój krzyk sprawia mi ból" lub zignorować go. Lepiej wyjść na spacer, który ukoi nasze nerwy.

Czasami dobrym orężem w walce ze złośnikiem jest śmiech. Gniewne wyrzuty choleryka można zbyć dobrym żartem. To go zaskoczy i być może sprawi, że zastanowi się nad swoim zachowaniem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje