Reklama

Reklama

Rodzinny skarb

Przeprowadzki z dziadkami

Reklama

Magdalena Boczarska, aktorka, ostatnio zagrała główną rolę w filmie "Idealny chłopak dla mojej dziewczyny"

Fascynuje mnie, jak wraz z czasem zmienia się świat, moda, ludzie. To dzięki starym fotografiom mogę uchwycić niuanse. Potrzebowałam ich, by wczuć się w lata 60., w których klimacie osadzony był jeden z moich ostatnich filmów. Dużo czytałam o tamtych czasach. Pomogły także zdjęcia z albumów mamy. Mielec, jej wczesna młodość. Dziadek (ojciec mamy) pozuje przy kultowym motocyklu Junaku. Na innym zdjęciu rodzina przy syrence. Jakiś piknik, wesoło, ktoś gra na gitarze. Dziewczyny w sukienkach w grochy, dekolty, sztywne halki.

Babcia Józefa je maliny. Seksowna, wygląda jak Marilyn Monroe. Takich zdjęć zachowało się wiele. Zapełniają albumy, tekturowe pudła. W dzieciństwie najbardziej podobały mi się te z kolorowym retuszem. Wiekowych fotografii w sepii trochę się bałam. Upozowani przodkowie taty, od pokoleń związani z Krakowem. Dziwni, jakby groźni. Bardziej przypominali duchy niż ludzi. Dziadek Karol (ojciec taty) brał mnie na kolana i otwierał album. Jego opowieści wciągały jak bajka. Od niego wiem o fabryczce pradziadków, w której robiło się mydło.

Na zdjęciu pradziadkowie siedzą na kanapie w salonie. Obok trzej synowie. Na dywanie owczarki podhalańskie. Fajne, mieszczańskie zdjęcie z klimatem. Ale najbardziej lubiłam zdjęcie mojego trzyletniego taty. Śmieszne porcięta, na głowie wywinięty lok. - To naprawdę on?! - dziwiłam się. Dzięki rodzinnym albumom dotknęłam moich korzeni. Wcześnie zrozumiałam, że nie jestem jakąś tam dziewczynką z Krakowa. Mam przodków, noszę ich nazwisko, znam ich historię. Moje życie to dalszy ciąg wzruszającej, rodzinnej sagi. Pudełko ze starymi fotografiami zabrałam ze sobą, przeprowadzając się do Warszawy. Raźniej mi tu z pradziadkami. Opiekują się mną. Do zbioru dokładam własne zdjęcia. Z filmów, spektakli, z sesji zdjęciowych. Kiedyś na pewno trafią w ręce moich dzieci. Jako drogie pamiątki, okruchy przeszłości.

Genealogia smaku

Karol Okrasa, kucharz

Tradycyjna kuchnia, proste potrawy. Mama, babcia, ciocie nie serwują wykwintnych dań, ale gotują znakomicie. Delikatny smak ogórkowej mamy jest nie do podrobienia. O kopytkach i racuchach babci Jasi słyszeli ci, którzy oglądają mnie w telewizji. Raj dla podniebienia!

Pamiętam, kiedy pierwszy raz zaprosiłem rodzinę na obiad. Czym ją podjąć? Zdecydowałem, że w menu będą: zupa z dyni z mlekiem kokosowym i świeżą kolendrą, zapiekana z serem korycińskim, troć norweska oraz dorsz atlantycki delikatnie gotowany w mleku z gałką muszkatołową.

Ryzykowałem bardzo. Kobiety z naszej rodziny przyzwyczajone do domowej kuchni, do rosołu, pierogów, flaków, mogły przecież skrzywić się, odsunąć talerz. Nie zrobiły tego. Jadły z namaszczeniem, delektowały się. - Nie próbowałam niczego smaczniejszego! - zapewniała babcia Jasia znad deseru. Podałem imbirowy cr`eme br^ulée z kandyzowaną gruszką w whisky Chivas Regal.

Z dzieciństwa pamiętam, że posiłki były celebrowaną częścią dnia. Nigdy nie jedliśmy w pośpiechu. Stół był przykryty wykrochmalonym obrusem, dania serwowane na porcelanie. Babcia często podawała w pięknym, haftowanym fartuchu. Choć wolałem kopać z chłopakami piłkę, nie broniłem się, kiedy wołano mnie do kuchni. Pomagałem przy ćwiartowaniu prosiaka, robieniu kiełbas. To mama przekonywała, żebym nie zdawał do liceum, tylko do technikum gastronomicznego. Jej intuicja nie zawiodła. Zawód kucharza okazał się furtką do kariery, moją pasją. Ale eksperymentując, zawsze pamiętam o arcysmacznych potrawach mamy i babci. Często wracam do smaków z dzieciństwa, wzbogacam je. To przecież moje kulinarne korzenie. Co polubi córka, która niedługo skończy rok? Na razie je wszystko, a najchętniej to, co ma zdecydowany smak. Czy zechce pomagać w kuchni? Nie musi tak jak ja być kucharzem. To ciężki zawód. Chciałbym jednak, by okazała się smakoszem i umiała z pasją rozmawiać o jedzeniu. Bo dla mnie to nie tylko uczta dla ciała, ale również wspaniałe doznania dla ducha.

Zebrała Anna Jabłońska

Dowiedz się więcej na temat: mieszkanie | Paulina Chylewska | Karol | Koterski | ojciec | rodzinny | skarb | dziadek | babcia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje