Reklama

Reklama

Rozwód po polsku

Po pierwsze: wygadać się

Reklama

Bez względu na to, gdzie mieszkają, ile mają lat, jakie wykształcenie i zarobki - rozumieją się bez słów, bo w stresującej sytuacji odczuwają te same emocje. Kobiety przeżywają rozwód boleśniej niż mężczyźni. Są silniej zranione, bo, zdaniem psychologów, więcej oczekują od związku.

- Często słyszą, że czas leczy rany, że będzie lepiej. To prawda, ale one nie chcą czekać - mówi Dominika Lewicka, psycholog zajmująca się terapią rodzinną. Jej zdaniem najlepszymi terapeutkami dla rozwodzących się kobiet są te, które mają to już za sobą.

- Strony internetowe czy stowarzyszenia są świetną okazją do poznania się - mówi psycholożka. - Na dodatek przed takimi znajomymi nie trzeba nic udawać, rozumieją sytuację lepiej niż najbliżsi. Zawsze radzę kobietom, aby nie ukrywały sytuacji, w jakiej się znalazły. Czasami wystarczy dobrze się wygadać, aby poczuć ulgę. Jeśli słuchaczka ma podobne doświadczenia do naszych, taka rozmowa może być naprawdę świetną terapią.

Kryzys czy równia pochyła

Starsze pokolenie, np. naszych babć i dziadków zastanawia się, dlaczego młode małżeństwa o siebie nie walczą. Dlaczego ludzie tak łatwo rezygnują z bycia razem, gdy pojawiają się kłopoty?

Niestety, łatwość podejmowania decyzji o rozwodzie stała się znakiem naszych czasów. Rozwód wiąże się z powszechnym kryzysem braku odpowiedzialności. - Stał się czymś społecznie dopuszczalnym, bo na takie rozwiązanie istnieje powszechna zgoda. To nawet pewnego rodzaju trend, lansowany przez gwiazdy mediów - podkreśla etyk, Paweł Lewandowski.

- Ludzie obserwują, jak popularne osoby kreujące się na przykładnych małżonków nagle oświadczają, że przestały się rozumieć, a za chwilę słyszymy o rozwodzie. Wszystko oczywiście dzieje się w świetle jupiterów i przed kamerami, a dzięki tabloidom i portalom plotkarskim możemy poznać najintymniejsze zwierzenia i szczegóły rozstania. Po pewnym czasie, najczęściej krótkim, nasz idol - aktor, piosenkarka czy prezenter telewizyjny - obwieszczają światu, że znaleźli wreszcie prawdziwą miłość i są szczęśliwi jak nigdy dotąd. I za to wszystko nie spotyka ich żadna kara, nie zostają odrzuceni przez otoczenie, przyjaciół, fanów.

Dlatego, zdaniem etyka, jesteśmy w pewnym sensie na równi pochyłej. Nic nie wskazuje na aby sytuacja miała się zmienić. Przeciwnie - kryzys rodziny i nastawienie na pojedyncze szczęście jednostki będzie się coraz bardziej rozpowszechniać.

Kiedyś rozwodnicy traktowani byli jak czarne owce. Para utrzymywała związek na siłę, bo "co ludzie by powiedzieli"... Dziś, według badań CBOS (2008 r.), 20 proc. Polaków jest zwolennikami rozwodów. Bezwarunkową akceptację rozwodów częściej niż pozostali wyrażają osoby w wieku 25-34 lata (28 proc.), a zdecydowany sprzeciw ludzie powyżej 65. roku życia. - Rozwodników już się nie gani, tylko im współczuje lub gratuluje odwagi - mówi Sylwia Groszewska. - Niektórzy budzą podziw, jeśli po rozwodzie ich życie korzystnie się zmienia, stają wzorem dla innych.

Dla jednych rozwód to cierpienie, dla innych rynek zbytu towarów lub usług. Na półkach w księgarniach leży mnóstwo poradników pod wspólnym mianownikiem: "Jak się rozwieść". Za ok. 30 zł dostajemy wiedzę, która teoretycznie ma pomóc nam przejść przez ciężkie chwile niemal bezboleśnie. Dostępna jest także pomoc z gruntu "magicznych". Przez internet można zamówić "laleczkę voodoo" z podobizną byłego małżonka, by następnie, dając upust złości, móc z rozkoszą wbijać w nią igły!

Dowiedz się więcej na temat: impreza | blogi | pomysły | party | małżeństwa | kryzys | firmy | żona | targi | rozwód

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje