Reklama

Reklama

Samotność po polsku

- Ciągle się nam wydaje, że może znajdziemy kogoś ładniejszego, mądrzejszego lub lepiej sytuowanego. I tak w nieskończoność. W rezultacie wiele osób po przykrych doświadczeniach z internetem i tak trafia do naszego biura. Jednak podstawową przyczyną dla której ludzie do nas przychodzą po pomoc jest brak wolnego czasu i możliwości poznania kogoś we własnym środowisku. Przełamując wstyd i zażenowanie, ze zdziwieniem konstatują, że mogą tu spotkać sobie podobnych, całkiem normalnych ludzi, wcale nie gorszych ani mniej zaradnych. Często potem żałują, że nie przyszli wcześniej, tylko czekali z tą decyzja czasami po kilka lub kilkanaście lat - mówi Agata Drozdowska.

Reklama

Różne grupy klientów

Osoby korzystające z usług biur matrymonialnych można podzielić na kilka grup. Pierwsza to 25 - 39 - latkowie, którzy szukają partnera po to, by założyć rodzinę. Często mają za sobą nieudane związki nieformalne. Chcą odzyskać stracone lata i szukają stabilizacji życiowej - tym bardziej, że odzywa się "zegar biologiczny". - Jest to chyba najwdzięczniejsza grupa klientów i w miarę łatwo jest im zbudować nowy, trwały związek. Cechuje ich nadzieja, optymizm, otwartość, a przede wszystkim - brak złych doświadczeń - tłumaczy Agata Drozdowska. W grupie trzydziestokilkulatków dominują mężczyźni.

Dużo większy problem jest z grupą starszych panien i kawalerów (40-65 lat). - Zdarza się, że takie osoby zapisują się do biura m.in. po to, aby "rodzina dała im spokój", wykazując tym samym, że coś robią w kierunku znalezienia partnera. Ale tak naprawdę nie są ani gotowi, ani zmotywowani do żadnych zmian - podkreśla Drozdowska.

Kolejna grupa, która niestety ciągle się powiększa, to rozwodnicy. Zazwyczaj wiedzą, kogo szukają i panicznie boją się osób podobnych do byłych partnerów (wykluczone: alkoholizm, agresja, materializm). - Jest to grupa osób doświadczonych życiowo, obarczonych samotnym wychowywaniem dzieci i zahartowanych w pokonywaniu codziennych trudności. Często deklarują chęć znalezienia partnera głównie na wyjazdy, weekendy i urlopy, aby wspólnie spędzać wolny czas - charakteryzuje Agata Drozdowska.

Jeśli decydują się na kolejne małżeństwo, chcą przedtem dobrze poznać swojego partnera. Osoby w tej grupie - jak wynika z doświadczeń warszawskiego biura - szczególnie kobiety - desperacko szukają "drugiej połówki", gdy mają w perspektywie kolejne samotne święta czy sylwestra.

- Natomiast wdowy i wdowcy to osoby, które cierpią szczególnie. Często psychologicznie czują się jeszcze związane z osobą zmarłą, idealizują ją, czują coś na kształt poczucia lojalności lub obowiązku dochowania wierności - zwraca uwagę Agata Drozdowska.

Gdy zdają sobie sprawę, że muszą żyć dalej i ktoś bliski jest im potrzebny, bardzo trudno im się wyzwolić z pamięci o byłym współmałżonku oraz od porównań z aktualnym partnerem. Poszukują nawet osób wizualnie podobnych do zmarłych.

- Wiemy z doświadczenia, że najlepszym rozwiązaniem jest kojarzenie wdów z wdowcami - mogą się wtedy zjednoczyć we wspólnym nieszczęściu, od początku łącznikiem są podobne przeżycia, a to już jest dużo jak na początek znajomości - podkreśla Drozdowska.

- Była u mnie ostatnio młoda wdowa, piękna i wykształcona kobieta, która w ogóle nie dawała sobie prawa do bycia szczęśliwą. Musiałam jej uświadomić, że nie tylko może dawać, ale ma także prawo brać i poczuć się znowu kobietą. Po pierwszej wizycie w biurze nie spała całą noc. Przyszła ponownie następnego dnia, aby się upewnić, że dobrze zrobiła. Uspokoiłam ją i uświadomiłam, że właśnie zrobiła pierwszy krok - od śmierci męża - we właściwym kierunku w walce o swoje szczęście. Wyszła zadowolona i otwarta na zmiany, które teraz pewnością zajdą w jej życiu - opowiada.

To nie jest agencja towarzyska

Aby skorzystać z usług biura matrymonialnego, trzeba być osobą pełnoletnią i stanu wolnego. W każdym - rejestracja wymaga opłaty (koszt to ok. kilkaset zł za pół roku - bo tyle czasu, zdaniem właścicieli biur z reguły wystarcza na znalezienie partnera). W specjalnej ankiecie trzeba podać swoje podstawowe dane oraz preferencje dotyczące kandydata. Wymagany jest także numer dowodu osobistego, zdjęcie ( dobrej jakości portretowe i całej postaci ) oraz - dla osób rozwiedzionych - numer aktu rozwodowego.

- Nie jesteśmy agencją towarzyską - stanowczo podkreśla Agata Drozdowska. - Zawierając znajomości w tzw. sposób naturalny i spontaniczny, może się okazać, że przystojny brunet z którym poszło się na kawę jest mężem i ojcem gromadki dzieci. I nawet jeżeli będzie kogoś przekonywał, że żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią, to i tak mądra kobieta wie, że nie będzie budowała swojego życia na nieszczęściu dzieci. A zresztą nasz brunet prawdopodobnie szuka przygody lub lekarstwa na małżeńska nudę, a nie nowego, poważnego związku - kwituje.

W biurze matrymonialnym niebezpieczeństwo takiej sytuacji jest zminimalizowane poprzez różne filtry stosowane przy rejestracji osób.

- Nie posługujemy się papierowymi katalogami ani skomplikowanymi programami komputerowego doboru par. Nie sprawdziły się - mówi Drozdowska. Zamiast tego - w kojarzeniu ludzi pomaga fachowa wiedza psychologiczna.

Niektórzy chcieliby tą sprawę załatwić w 5 minut, najlepiej - przez telefon, traktując biuro jako rodzaj "magazynu" z osobami "do wzięcia". Tłumaczymy, przekonujemy i namawiamy na znalezienie jednak minimum czasu wymaganego do rejestracji, a potem do kilku spotkań które są absolutnie niezbędne, aby cokolwiek się zaczęło dziać między dwojgiem ludzi - tłumaczy Agata Drozdowska.

- Staramy się kierować w odpowiednim kierunku zarówno pierwszymi krokami klienta jak i potem monitorujemy, jak jest taka potrzeba, nowo rodzące się związki. Trudno sobie wyobrazić, ile błędów można popełnić przy kontaktach z druga osobą, niszcząc to co się właśnie zaczęło i z jakich błahych powodów związki mogą się rozpadać - dodaje.

JD

Dowiedz się więcej na temat: biuro | samotność

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje