Reklama

Reklama

Sekrety udanych związków

Marzysz o tym, by przeżyć z nim w zgodzie wiele lat? Sama miłość tego wam nie zagwarantuje. Dowiedz się, jakich zasad przestrzegają pary, które żyją razem długo i szczęśliwie.

Teorie o idealnie dopasowanych połówkach jabłka lub dozgonnej fascynacji są piękne, lecz bywają mylące. To, czy tworzycie zgrany duet, nie zależy tylko od siły uczuć. Miłości sprzyjają zachowania, które pomagają jej przetrwać.

Reklama

Psychologowie badający nawyki udanych małżeństw są w stanie po krótkiej obserwacji stwierdzić, czy dany związek dobrze rokuje. Ta wiedza zawarta jest m.in. w gestach i sposobach komunikacji, w tym, jak ludzie się słuchają. Istnieją bowiem wyraźne symptomy, które zapowiadają rozstanie. Na szczęście nigdy nie jest za późno na zmianę. Wystarczy kilka godzin w tygodniu poświęcić na wdrażanie w życie nowych reguł...

I. Ludzie się zmieniają

"Mąż kocha piłkę nożną, nie cierpi boksu" - stwierdzasz, gdy ktoś pyta cię o zainteresowania partnera. Ale czy jesteś pewna? Na początku znajomości wiedzieliście o sobie wszystko. A większość osób w związkach popełnia błąd - zakłada, że ludzie się nie zmieniają. Skoro on nie lubił kiedyś ogórkowej, dziś też tak jest. Tymczasem zmienia nas każde wydarzenie: nowa praca, przeprowadzka, choroba.

Ludzie, którzy nie chcą się rozminąć, muszą być na bieżąco, czyli wiedzieć, co partner czuje. Jak reaguje na to, co się dzieje w jego życiu, co sądzi np. o współpracownikach, czego się obawia. Dlatego wieczorem poświęćcie choćby dziesięć minut na rozmowę. Niech każdy z domowników opowie o jednym dobrym wydarzeniu, które go spotkało w ciągu dnia, i o jednym złym. To pretekst do dalszej dyskusji - tym razem o emocjach.

II. Skupienie i uwaga

Gdy mieszka się już pod jednym dachem, paradoksalnie łatwiej zaniedbać partnera. Bo czas spędzany wspólnie nie jest już tak wyjątkowy ani wytęskniony i czasami przecieka przez palce.

Bądź szczera: ile razy wieczorem siedziałaś na Facebooku, plotkowałaś przez telefon albo oglądałaś serial? Tymczasem, jeśli już jesteście razem, poświęć mu uwagę. Bądź wyczulona na jego potrzeby, wyłącz telewizor i komputer, słuchaj. Przez pół godziny porozmawiaj z nim bez wtrącania: "Ja na twoim miejscu...", "Musisz...", "Znowu zapomniałeś...".

III. Szacunek i podziw

Ironiczne komentarze i ciągła krytyka są dla związku zabójcze. Także ta pozornie mniej dotkliwa, w tzw. białych rękawiczkach.

"Jak to robi mąż Krysi, że pracuje mniej, a zarabia więcej?"... Przewracasz oczami, ucinasz rozmowę. Niestety, im jesteśmy z kimś bliżej, tym więcej dostrzegamy w nim cech negatywnych. A przecież każdy z nas rozkwita tylko wtedy, gdy jest podziwiany. W innym przypadku prędzej czy później zacznie szukać szacunku i akceptacji gdzie indziej. Ale tak jak można nauczyć się optymizmu, można również nauczyć się podziwiać partnera.

Przypomnij sobie, za co go pokochałaś? Był romantyczny, dał ci poczucie bezpieczeństwa? Za co cenisz go teraz? Jest mądrym ojcem albo odnosi sukcesy w pracy? Porównuj go do mężów koleżanek, starając się zobaczyć jego przewagę nad nimi. Nie jest obsesyjnie zazdrosny ani nudny, pomaga ci w domu. Gdy złapiesz się na myśli: "Bo on znowu...", przypomnij sobie jedną jego zaletę. Na początku będzie to działanie trochę na siłę, ale potem stanie się nawykiem.

IV. Rządźcie oboje

Związki, w których jedno musi zawsze postawić na swoim, nie rokują dobrze. Bo nawet jeśli druga strona odpuści, żal będzie stopniowo narastał. I prędzej czy później znajdzie ujście w docinkach, pretensjach, w końcu w zdradzie czy rozstaniu.

Dobry związek to nie relacja szef - podwładny, tatuś - córeczka czy inny nierówny układ. Oboje macie takie samo prawo do decydowania, dokąd pojedziecie na urlop, do jakiej szkoły wyślecie dziecko. Na pewno są dziedziny, na których ty znasz się lepiej, i takie, w których mocniejszy jest on. Jednak nawet gdy ostateczną decyzję w jakiejś kwestii podejmujesz ty, pytaj, co sądzi o tym twój ukochany. A gdy zaprotestuje, nie zbywaj go wzruszeniem ramion, zapytaj o powody.

V. Coś dla ciebie i dla mnie

Żyjesz w przekonaniu, że między kochającymi się ludźmi każdy konflikt da się załagodzić? Nie zawsze... Okazuje się, że połowa kwestii spornych między kobietą a mężczyzną raczej nigdy nie zostaje rozwiązana. Dlaczego? Bo wychowaliśmy się w innych rodzinach, mamy całkiem inne nawyki, wartości.

Jeśli w jego domu weekendy spędzało się aktywnie, to jak on ma zrozumieć, że masz zwyczaj w soboty spać do południa? Nie ma sensu, żebyś zmieniała partnera na siłę. Sama również pragniesz, żeby akceptował cię i kochał taką, jaka jesteś. Różnice nie przeszkodziły wam się przecież pokochać. I pewnie uważaliście je za pociągające.

W spornych momentach ważne jest to, na ile każde z was przesunie swoje granice. Wprawdzie nie możecie zmienić swoich upodobań, ale możecie się do siebie dopasować. Ustalić: "W sobotę siedzimy w domu. W niedzielę idziemy na spacer. Coś dla mnie, coś dla ciebie". To samo dotyczy innych punktów. Staraj się znaleźć kompromis, na który możecie pójść bez żalu. Żaden styl życia nie jest lepszy czy gorszy, jest po prostu inny.

VI. Wyciągaj rękę do zgody

Nawet jeśli wybuchacie i w emocjach padają ostre słowa, nic złego się jeszcze nie dzieje. Pod warunkiem, że potraficie szybko się godzić. Gdy natomiast macie tzw. ciche dni, konflikt narasta. Po tygodniu zapominacie nawet, o co się kłóciliście, ale wciąż czujecie napięcie. Ciche dni działają jak bomba z opóźnionym zapłonem. Jeżeli trwają dłużej niż tydzień, mają tak negatywny wpływ jak krótkotrwałe rozstanie. Jak to zmienić?

Przełam się i wyciągnij pierwsza rękę do zgody. Nie obawiaj się, że dajesz sobie wchodzić na głowę. Propozycja ugody nie jest tożsama z przechodzeniem do porządku dziennego nad tym, co zaszło. To raczej zaproszenie do konstruktywnej rozmowy. Naucz się dostrzegać moment, kiedy da się jeszcze powstrzymać awanturę. Umówcie się, że będziecie ją rozbrajać żartem albo wycofacie się tuż przed wybuchem. Jeżeli nie potraficie poradzić sobie sami - poszukajcie wsparcia. Zwróćcie się do kogoś zaufanego lub do terapeuty. Wiele rozbitych małżeństw dałoby się uratować, gdyby skorzystali z pomocy z zewnątrz.

VII. Nie powtarzaj starych błędów

Słowo "przepraszam" nie powinno oznaczać jedynie tego, że przykro ci z powodu smutku lub rozczarowania bliskiej osoby, którego byłaś przyczyną. Jest również zobowiązaniem, że w przyszłości nie postąpisz podobnie. Gdy często przepraszasz, ale nie wyciągasz z tego wniosków i wciąż popełniasz stare błędy, partner będzie miał wrażenie, że jego uczucia są lekceważone. Dlatego szczerze wyrażaj skruchę.

Prawdziwy żal to także zrozumienie, czemu twoje postępowanie zraniło ukochanego, nawet jeśli jego reakcja była dla ciebie zaskoczeniem. A jeżeli to ty usłyszysz "przepraszam", daj partnerowi szansę na poprawę i nie wypominaj mu wciąż starych grzechów.

Katarzyna Troszczyńska

Dowiedz się więcej na temat: związek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje