Reklama

Reklama

Seks z drzewem, orgazm przy wodospadzie. Kim są ekoseksualni?

Instagram pełen jest ich nagich zdjęć na łonie przyrody. Uważają, że Ziemia jest ich kochanką, a kontakt z naturą pobudza ich erotycznie. "Pieścimy drzewa, a wodospady zaspokajają nas seksualnie" - piszą ekoseksualni w swoim manifeście. Kim są? O co im chodzi?

O ekoseksualnych zrobiło się głośno w 2016 roku, gdy w Sydney, podczas LiveWorks Festival, pojawiła się wystawa "Ecosexual Bathhouse" stworzona przez Loren Kronemyer i Iana Sinclaira z grupy Pony Express. 

Ustawiona w centrum miejskich zabudowań instalacja miała zachęcać oglądających do intymnego kontaktu z naturą, dotykania ziemi, całowania trawy, a nawet uprawiania seksu z elementami przyrody. Po co? By odzyskać kontakt z naturą, zwrócić uwagę na ocieplający się klimat i nadchodzącą katastrofę ekologiczną, pokazać, że Ziemia nie jest naszą matką, która wszystko nam wybaczy, ale kochanką, która odrzuci nas, gdy za mocno ją skrzywdzimy.

Reklama

Pokaż pupę (i nie tylko) naturze

Popularność ruchowi ekoseksualistów przynosi też instagramowy profil Get Your AS to Nature oraz dwa hashtagi: #getyourasstonature i #ecosexuals. Na zdjęciach widzimy ludzi, którzy nago fotografują się na łonie natury: spacerują po górach, przytulają się do drzew, ocierają o skały.

Rosnący w siłę ruch ekoseksualny działa w oparciu o "Ecosex Manifesto" - manifest ruchu stworzony przez Annie Sprinkle i Elisabeth Stephens, parę aktywistek, które włożyły sporo wysiłku w propagowanie ekoseksualizmu, nagrywały na ten temat filmy, jako pierwsze zaczęły też udzielać ślubów, podczas których można było wyznać miłość wybranej planecie, drzewu i innym elementom przyrody. Sprinkle i Stephens otwarcie walczą też o uznanie ekoseksualizmu za nową orientację seksualną, uzasadniając, że na całym świecie już ponad 100 tysięcy osób identyfikuje się z tą społecznością.

Te dane potwierdzają badania Jennifer Reed, socjolożki z Uniwersytetu Nevada, która poświęciła swój doktorat tematyce ekoseksualizmu. Twierdzi ona, że liczba osób zainteresowanych ekoseksualizmem znacznie wzrosła w ciągu ostatnich lat. Te informacje potwierdzają dane Google - fraza "ekoseksualizm" i pokrewne jest coraz częściej wyszukiwana.

Miłość w błocie, orgazm pod wodospadem

"Bezwstydnie obejmujemy drzewa, masujemy ziemię stopami, pieścimy skały, a wodospady zaspokajają nas seksualnie. Uprawiamy z Ziemią seks przez nasze zmysły" - piszą Sprinkle i Stephens w "Ecosex Manifesto". Ekoseksualiści traktują Ziemię jak kochankę, dążą do fizycznego kontaktu z naturą, wszystko po to, by zwrócić uwagę na nadchodzącą katastrofę ekologiczną. 

Chcą chronić przyrodę, sporo mówią o tym, że ludzie nieustannie krzywdzą naszą planetę, zaśmiecając ją i zanieczyszczając, a także bezmyślnie marnując jej zasoby. "Nie istniejemy obok natury, jesteśmy jej częścią. Dlatego każdy seks to ekoseks" - podsumowują.

Kim są ekoseksualiści

Amanda Morgan ze School of Community Health Sciences, która należy do ruchu ekoseksualistów tłumaczy, że definicja ekoseksualizmu jest bardzo szeroka: z jednej strony ruch tworzą ludzie, którzy starają się wybierać produkty przyjazne środowisku, z drugiej ci, którzy kochają chodzić nago po górach, ale też tacy, którzy osiągają orgazm tarzając się w błocie, kopulując z drzewem czy masturbując się przy wodospadzie.

Ciekawy punkt widzenia do sprawy wniosła Stefanie Iris Weiss, aktywistka ekologiczna, która w 2010 wydała książkę "Eco-sex: Go Green Between the Sheets and Make Your Love Life Sustainable" (Eko-seks: Graj w zielone w sypialni i spraw, by twoje życie miłosne było przyjazne środowisku), zachęcającą ludzi do tego, by seks, który uprawiają, nie zatruwał środowiska. 

Prezerwatywy, lubrykanty, gadżety erotyczne - wszystko to po zużyciu zamienia się w tony śmieci, które bardzo zanieczyszczają Ziemię - mówiła Weiss.

Co sądzicie o takim sposobie wyrażania troski o naszą planetę?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje