Reklama

Reklama

Skąd się biorą niedobrane pary?

Dlaczego kobiety umawiają się z mężczyznami, którzy im nie pasują?

Kobiety, które z góry odrzucają myśl, by się z danym mężczyzną umówić, postawione wobec jego konkretnej propozycji często mówią jednak "tak". Zdaniem psychologów z University of Toronto i Yale University, decydujące znaczenie ma niechęć do sprawienia komuś przykrości. Pisze o tym w najnowszym numerze czasopismo "Psychological Science".

Reklama

Wyniki badań pokazują, że odrzucenie czyjejś hipotetycznej propozycji wydaje się łatwe. Kiedy jednak przychodzi co do czego, staje się to zaskakująco trudne.

- Kiedy stajemy oko w oko z proponującą nam randkę osobą, nie chcemy jej urazić, sprawić, że poczuje się odrzucona, odczuwamy skrupuły, których wcześniej nie przewidywaliśmy - tłumaczy pierwsza autorka pracy, Samantha Joel, doktorantka z UT.  - Fakt, że nie doceniamy naszej niechęci do ranienia uczuć innych, może tłumaczyć, dlaczego tak często umawiamy się z osobami, które kompletnie nie przystają do naszych, głoszonych wcześniej, upodobań - dodaje.

Eksperyment prowadzono w dwóch etapach. W pierwszym uczestnicy wypełniali ankietę na temat swych preferencji. Później otrzymywali trzy profile, które miały opisywać innych uczestników badań. Część uczestników informowano, że wskazane osoby są w sąsiednim pokoju i będą mogli się z nimi spotkać. Pozostałym mówiono, że profile dotyczą osób, które nie są dostępne, ale proszono, by spotkanie z nimi sobie wyobrazić.

Uczestnicy wybierali osobę, której profil najbardziej im odpowiadał. Pokazywano im później zdjęcie tej osoby - okazywała się mało atrakcyjna - i kwestionariusz wskazujący, że ta osoba chciałaby się z nimi spotkać. Następnie badani sami wypełniali kwestionariusz, przy czym jedni myśleli, że do spotkania rzeczywiście dojdzie, inni byli przekonani, że sytuacja jest czysto hipotetyczna. Uczestnicy przekonani, że do spotkania może faktycznie dojść, znacznie częściej deklarowali, że są gotowi się umówić, by nie ranić uczuć tej drugiej osoby.

W drugiej części eksperymentu badano skłonność uczestników do umówienia się z osobami, które były raczej atrakcyjne, ale ich główną wadą były wykazywane w ankiecie cechy i przyzwyczajenia. Wskazywano tu m.in. na przeciwne poglądy polityczne czy religijne. Podobnie jak w poprzednim przypadku, większą chęć odrzucenia propozycji przejawiali ci z badanych, którzy rozpatrywali tę sytuację czysto hipotetycznie - znacznie bardziej skłonne, by się na randkę zgodzić, były osoby, które przekonywano, że do spotkania dojdzie.

- To niezwykłe, że tak bardzo przejmujemy się uczuciami innych ludzi, których nigdy nie widzieliśmy, jeśli myślimy, że faktycznie możemy się spotkać - mówi Samantha Joel i zapowiada dalsze badania, które mają wykazać, czy ten mechanizm może odgrywać rolę także na późniejszych etapach znajomości.

Panowie, to my zwykle proponujemy spotkanie. Powiedzmy sobie szczerze: ten mechanizm często odpowiada za to, że w ogóle mamy jakieś szanse.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje