Stalkerzy: Niszczą życie innych, myślą tylko o sobie

- Czasem, kiedy klienci dzwonią, wyczuwam, że bardzo się boją tego, że ktoś przeszkodzi im w rozmowie. Mówią dużo, szybko, czasem chaotycznie - jakby obawiali się, że stracą szansę na podzielenie się swoim problemem. Że słucha ich sam stalker i już wie jak kolejnym razem zaatakować - mówi Weronika Plich, konsultant psychologiczny.

Katarzyna Pruszkowska: Czy można stworzyć portret klasycznej ofiary stalkera?

Reklama

Weronika Plich, konsultant psychologiczny: - Nie. Można, oczywiście uogólniając, powiedzieć, że najczęściej ofiarami zjawiska są kobiety, często osoby samotne. Osoby, które żyją w związkach, rzadziej są nękane, bo stalkerowi zależy na kontrolowaniu życia ofiary, a osoba, która ma oparcie w aktualnym partnerze, nie podda się tak łatwo manipulacjom. Nie można jednak zapominać, że ofiarami stalkingu stają się też mężczyźni, nie jest to więc problem wyłącznie kobiet. Najwięcej o ofierze można powiedzieć patrząc na zachowanie jej stalkera.

Jak to?

- Często charakteryzuje się profil ofiary przy kategoryzacji stalkerów.  To oni są odpowiedzialni za nękanie, "rozdają karty", napędzają zjawisko. Ofiary są wciągnięte w sytuacje wbrew swojej woli. Powstało kilka typologii stalkerów - żeby lepiej zrozumieć zjawisko trzeba zrozumieć psychologiczne mechanizmy które nimi kierują. Wiedzieć, co motywuje sprawców stalkingu, z czego wynikają ich zachowania.

- Jest typologia amerykańska, która, przedstawiając różne typy stalkerów, wskazuje na towarzyszące tym zachowaniom zaburzenia osobowości. Mamy erotomanów, którzy mają osobowość  paranoidalną - najczęściej nie znają swoich ofiar, ale żywią urojenia, że prześladowana osoba jest im przeznaczona. Uważają, że na związek mają wpływ jakieś siły wyższe. Dobrym przykładem są tu stalkerzy celebrytów. Pojawia się tu silny element iluzji, paranoi w motywacji stalkera.

- Są też tzw. stalkerzy obsesyjnie zakochani, przejawiający zaburzenia osobowości typu zależnej, niezdolnej do autonomii, którzy najczęściej prześladują byłych partnerów, byłych małżonków. Nie godzą się z tym, że związek się skończył, chcą go kontynuować. Najpierw przekonują drugą stronę miłymi gestami, później mogą sięgać po bardziej bezwzględne metody.

- Jest również typologia australijska, która koncentruje się głównie na zachowaniach stalkera. Może być stalker odrzucony, szukający intymności, przegrany, urażony, brutalny. Jeśli wiemy, z kim mamy do czynienia, łatwiej możemy przewidzieć jego zachowania i reakcje. I dzięki temu łatwiej nam określić profil ofiary.

A czy są cechy, które są wspólne dla wszystkich stalkerów?

- Są to osoby egocentryczne, egoistyczne, kontrolujące, sfrustrowane, zależne, które przejawiają bardzo niski poziom empatii i umiejętności nawiązywania relacji społecznych. Stalkerzy to osoby impulsywne, które w swoim naturalnym środowisku sprawiają wrażenie spokojnych i poukładanych. Ze statystyk wynika, że są to osoby o wyższym poziomie wykształcenia i pozycji społecznej. Ale sam stalking to nie jednostka chorobowa, ale zbiór zachowań, u których podłoża leżą zaburzenia psychiczne.

Czy stalkerzy mają świadomość, jak ich zachowania wpływają na życie ofiar?

- To dobre pytanie. Jakiś czas temu, w Stanach Zjednoczonych, przeprowadzono badania na grupie stalkerów, którzy sami zgłosili się po pomoc. Dla nas to abstrakcyjna sytuacja, bo w Polsce stalkerzy najczęściej wypierają się swoich działań, ukrywają się, za wszelką cenę chcą uniknąć odpowiedzialności, co im najczęściej niestety udaje. Stalkerzy są oczywiście świadomi swojego zachowania, ale ich odczuwanie sytuacji nie koncentruje się na ofierze, tylko na sobie. Czerpią satysfakcję ze swoich zachowań i "nie chcą złapać króliczka (ofiarę), ale go gonić". Zaspokajają swoje własne potrzeby, a strach ofiary odczytują jako zachętę do dalszej gry, dalszych nadużyć. Dlatego posuwają się dalej w swoich zachowaniach. Dla stalkera liczy się przede wszystkim on sam.

Jakie są skutki psychiczne prześladowania?

- Przede wszystkim rozległe i długotrwałe. Na początku pojawiają się problemy na podłożu psychicznym, często tłumiony w sobie lęk, wina, wstyd, bezsilność. Później mogą pojawić się stany depresyjne, drażliwość, wybuchy gniewu, pobudzenie, poczucie izolacji przez ofiary. Towarzyszą im także problemy na podłożu fizycznym/psychosomatycznym. Następuje zaburzenie snu, uczucie wyczerpania, spadek odporności, wydajności w pracy, poziom zadowolenia z życia, rozpadają się więzi z najbliższym otoczeniem. Miejsce większości dobrych uczuć zajmuje strach.

Czy może pani krótko omówić ten "proces"?

- Wielu naszych klientów podkreślało, że na początku pojawiało się zaprzeczenie, emocjonalna izolacja od tego, co się dzieje. Mówiły, że nie wierzyły, że to może je spotkać. Potem zaczynały szukać winy w sobie: "może ja coś źle zrobiłam/łem?", "może wysyłałam/łem mylne sygnały"? Mają poczucie winy. Takie odczuwanie często przechodzi później w stany depresyjne. Pojawiają się poczucie totalnej bezradności i strach: przed kolejnym telefonem, wyjściem z domu, smsem.

- Temu towarzyszą problemy ze snem, koszmary, ogólne rozbicie. Klienci mówili mi o palpitacjach serca, bólu głowy, brzucha, mięśni. Pojawiają się ogólne objawy somatyczne, ciało w ten sposób reaguje na długotrwałe napięcie i stres. W takim stanie nie można pracować, uczyć się, jasno myśleć. Wszystkie myśli koncentrują się na stalkerze.

Czy są też skutki społeczne?

- Jak najbardziej. Pojawia się coś, co, moim zdaniem, jest najgorsze: poczucie osamotnienia. Ofiary stają się podejrzliwe wobec bliskich, oddalają się, wycofują z życia towarzyskiego. Bywa i tak, że ci bliscy, którzy zostali, wciąż nie rozumieją ofiary. W naszej pracy niejednokrotnie słyszymy, że osoby pokrzywdzone działaniami stalkera, czują, że coś jest z nimi nie tak, że same sobie wymyślają problemy, starają się skupić na sobie uwagę. To niejednokrotnie prowadzi do problemów z intymnością i komunikacją społeczną. Mogą też pojawić się objawy paranoidalne, skłonność do używek, a w konsekwencji do uzależnień.

- Czasem, kiedy klienci dzwonią, wyczuwam, że bardzo się boją tego, że ktoś przeszkodzi im w rozmowie. Mówią dużo, szybko, czasem chaotycznie - jakby obawiali się, że stracą szansę na podzielenie się swoim problemem. Że słucha ich sam stalker i już wie jak kolejnym razem zaatakować. Martwi ich fakt, że ich najbliższe otoczenie jest zmęczone ich stanem psychicznym i nie chce już słuchać o ich prześladowaniach. Że znów zostaną z tym sami.

Ile trwa wychodzenie z takiego stanu?

- Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo to zależy od wielu czynników. Od tego, czy stalker został już odseparowany od ofiary, czy ofiara ma wparcie prawne i psychologiczne. My, w naszej Fundacji Można Inaczej staramy się pracować nad zdrowiem psychicznym ofiar kompleksowo, koncentrując się na zablokowaniu działań sprawcy w sensie prawnym, oraz konsultacjach psychologicznych. Nie ma wzorców pracy nad ofiarami stalkingu. Każda ofiara jest inna, inaczej reaguje, inaczej się regeneruję, więc staramy opiekować się każdą osobą indywidualnie, tak aby pomoc jej uwierzyć, że od dzisiaj już nie jest sama ze swoim problemem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje