Reklama

Reklama

Stosunek z ryzykiem

Stosunek przerywany to jedna z najbardziej zawodnych metod antykoncepcji. Nie tylko nie zabezpiecza przed niepożądaną ciążą, ale też nie przynosi pełnej satysfakcji obojgu partnerom.

Tymczasem obok metod naturalnych to najbardziej popularna metoda antykoncepcji w Polsce. Z opracowania prof. Zbigniewa Izdebskiego, które powstało na zlecenie Krajowego Centrum ds. AIDS wynika, że taką metodę antykoncepcji wybrało podczas ostatniego stosunku ze stałym partnerem aż 13,7 proc. badanych.

Ryzyko zapłodnienia

W męskim organizmie znajdują się parzyste gruczoły opuszkowo-cewkowe, które wytwarzają śluzowatą, lepką, jasną wydzielinę. Przedostaje się ona do cewki moczowej, ułatwia przepływ nasienia oraz wzmaga ruchliwość plemników. Silne lub długotrwałe podniecenie sprawia, że z ujścia cewki moczowej wydziela się kilka kropel tej wydzieliny, w której często znajdują się żywe plemniki. To wystarczy, aby pojawiło się ryzyko zapłodnienia kobiety, nawet bez wytrysku nasienia do pochwy. Nawet jeśli mężczyzna zdążył się wycofać i wytrysk nastąpił na zewnątrz, nie ma gwarancji, że plemniki nie dostały się do pochwy kobiety. Zdaniem fizjologów u 20 proc. mężczyzn część nasienia wydziela się już w trakcie trwania stosunku i w tych wypadkach stosunek przerywany nie jest skuteczną metodą antykoncepcji.

Reklama

Bez seksualnego zadowolenia

Przy wyborze takiej metody trudno też mówić o seksualnym zadowoleniu. Bardziej trzeba skupić się na tym, aby w porę przerwać stosunek, niż na odczuwaniu rozkoszy. Takie kontakty mogą doprowadzić do seksualnej nerwicy. Taka forma współżycia jest szczególnie stresująca dla początkujących kochanków, gdyż często nie są oni w stanie przewidzieć nadchodzącego wytrysku.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje