Reklama

Reklama

Szczęśliwi są wśród nas

Król jest nagi!

Reklama

Robert Górski z Kabaretu Moralnego Niepokoju przyznaje, że najbardziej chce mu się żartować wtedy, kiedy wszyscy są smutni. Na przykład na pogrzebach. Albo podczas różnych drętwych oficjałek, gdzie nad wszystkimi unosi się balon napuszenia. Ma ochotę go przebić i parsknąć śmiechem. - Po kabaretowych występach spotykamy się często z burmistrzami i miejskimi urzędnikami - wspomina. - Ludzie na stanowiskach tracą często poczucie humoru. Władza ich tak usztywnia. Wtedy zawsze mam coś na końcu języka, ale koledzy odciągają mnie na bok. A czyż żart nie przywraca światu równowagi?

Robert Górski ma naturę dziecka, które potrafi krzyknąć: "Król jest nagi!". Od piętnastu lat wraz z przyjaciółmi tworzy skecze, z których śmieje się cała Polska. - W ten sposób konserwujemy naszą młodość - wyjaśnia. - Prawda jest taka, że nadal lubimy się bawić. A kabaret to dobre alibi.

- Robert pod błazeńską czapeczką chowa naturę wrażliwca - opowiada Katarzyna Pakosińska, koleżanka z Kabaretu Moralnego Niepokoju. - Przyciąga do siebie ludzi z poczuciem humoru. Na pierwszym roku studiów marzyłam, by się znaleźć w jego grupie, ale byłam bardzo nieśmiała. Aż kiedyś podszedł do mnie w bibliotece i zapytał, czy zagram z nimi w skeczu. To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu.

Niczego nie udaje

Dominika Kluźniak, aktorka Teatru Dramatycznego w Warszawie, przypomina bohaterkę filmu Mike´a Leigh "Happy-Go-Lucky". Filmowa Poppy jest zwariowaną 30-latką. Nosi kolorowe, dziwaczne stroje. Jest spontaniczna jak dziecko, często wybucha śmiechem. Na pierwszy rzut oka wydaje się niepoważna, ale to tylko pozory. Tak naprawdę imponuje pogodą ducha i tym, że nie boi się być sobą. - Ze mną jest podobnie - zapewnia aktorka. - W życiu prywatnym nie umiem udawać kogoś, kim nie jestem. Wcale nie ukrywam, że bywam dziecinna. Trudno by mi to było robić przy moim wyglądzie. Mam 28 lat, a wszyscy myślą, że 18.

Jeszcze młodsza wydawała się w roli Pippi Pończoszanki w przedstawieniu Agnieszki Glińskiej w warszawskim Teatrze Dramatycznym. Dzieci z widowni sądziły, że jest ich rówieśniczką. Mówiły swoim mamom: "Zobacz, ta dziewczynka wygrała casting i teraz gra w teatrze, ja też tak chcę". Za swoją kreację Kluźniak dostała prestiżową nagrodę Feliksa. - Lubię ją obserwować - mówi koleżanka z teatru Agata Kulesza. - Dominika jest zjawiskowa na scenie. A prywatnie niebywale przyjazna i otwarta. Niczego nie udaje. Dzięki temu wyzwala w ludziach pozytywne emocje. A oni chcą jej odpłacić tym samym.

Budzę się i skaczę

Przy Urszuli Dudziak świat staje się kolorowy i swobodny jak jazzowa improwizacja. Co chwilę ktoś do niej podchodzi, pozdrawia ją serdecznie. A ona z uśmiechem odpowiada, żartuje, zagaduje. - Ilu mam przyjaciół? - zastanawia się. - Trudno zliczyć. Na święta dostałam kilkaset SMS-ów z życzeniami.

- W Uli lubię temperament, entuzjazm, "figle w oczach" - opowiada jej wieloletnia znajoma, fotografka Hanna Prus. - Czas działa na jej korzyść. Nauczyła mnie nie przejmować się wiekiem. Może być przykładem dla kobiet, które zamartwiają się zmarszczkami i myślą o operacjach plastycznych. Patrząc na nią, wiem, że nie wygląd jest najważniejszy, ale to, jaką się ma energię.

Podczas sesji zdjęciowej do "Pani" Urszulę Dudziak poproszono, by skakała z radości.

Dowiedz się więcej na temat: kabaret | bartek | szkoły | Radość | świat | córka | Górski | szczęśliwi | robert | Urszula | Dudziak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje