Sztuka odmowy, która nie zamyka drzwi

Choć lubisz pomagać, czasem musisz powiedzieć komuś „nie”. Co jednak, jeśli odmawianie sprawia ci kłopot? I to nawet wtedy, gdy jesteś pewna swych racji? Dowiedz się, jak to zrobić, by zachować dobre relacje z otoczeniem.

DLACZEGO WARTO BYĆ SZCZERYM... choć to niełatwe

Reklama

Czasem wbrew sobie ulegasz czyimś prośbom. Boisz się etykietki "egoistki" lub nie wiesz, co powiedzieć, by nie zrazić ludzi. W dodatku wpadasz w błędne koło, bo im częściej się poddajesz, tym częściej jesteś proszona o przysługi. Na szczęście istnieją sposoby na to, by odmawiać z klasą. Wypróbuj je, a przekonasz się, że to nie jest takie trudne. Zwłaszcza gdy jesteś absolutnie przekonana, że nie powinnaś ustępować.

Dobrą zasadą jest unikanie wymówek. Choć preteksty bywają wygodne, okazuje się, że większość ludzi wyczuwa fałsz. Gdy powiesz: "Pożyczyłabym ci walizkę, ale właśnie obiecałam ją koleżance", to mało osób uwierzy w podobny zbieg okoliczności. Dlatego taka odmowa sprawia podwójnie przykre wrażenie. Lepiej nie brnąć w nieprawdziwe tłumaczenia.

Nie stracisz czyjejś sympatii, odmawiając. Stracisz ją dopiero wtedy, kiedy uciekniesz się do wydumanych wykrętów.

WYJAŚNIENIA I PRZEPROSINY... robią złe wrażenie

Jak mówić komuś "nie"? Krótko i węzłowato. Ponad 80 proc. ludzi spotykając się z odmową, nie oczekuje już żadnych dodatkowych wyjaśnień ani przeprosin. Choć chcesz w ten sposób okazać grzeczność, twoje tłumaczenia tylko bardziej zirytują rozmówcę, bo przeciągają niemiłą dla niego sytuację. Wolałby już odejść, a tak musi dalej skupiać się na swoich przykrych uczuciach i dłużej przeżywać odrzucenie.

Na domiar złego, gdy się usprawiedliwiamy i przepraszamy, sprawiamy wrażenie, jakbyśmy mieli coś do ukrycia. Najlepiej więc odmowę skrócić do minimum. I nie wracać więcej do tematu.

KOMPROMIS... nie daje spodziewanych korzyści

Choć czasem nie możesz się na coś zgodzić, to przecież nie jesteś bez serca! To dlatego widząc czyjąś zmartwioną minę, zamiast trzymać się wcześniejszych postanowień, w ostatniej chwili łamiesz się i idziesz na kompromis. Czyli akceptujesz propozycję tylko w części. Na przykład nie pożyczasz całej kwoty, a jedynie połowę. Choć na początku uważasz, że to rozsądne rozwiązanie, przekonasz się, że w efekcie nikomu nie daje korzyści. Druga strona i tak nie dostanie tego, co chce, więc nie doceni twego poświęcenia. A ty będziesz na siebie wściekła. Bo niby odmówiłaś, ale i tak musisz wypełnić zobowiązania, które są dla ciebie kłopotliwe.

Na przyszłość postaraj się być bardziej asertywna. Nie ulegniesz chwilowej słabości, jeżeli skoncentrujesz się na swoich uczuciach, a nie na emocjach proszącego. Przypomnij sobie, czemu nie możesz pójść mu na rękę (sama jesteś w trudnej sytuacji, masz problemy finansowe itd.). A jeżeli chcesz pomóc... przeczytaj następny punkt.

ZRÓB UNIK... nim usłyszysz niewygodną prośbę

Nikt nie czuje się dobrze, odmawiając. Nawet gdy nie dba o swoją opinię albo nie jest z proszącym blisko. Można jednak zaoszczędzić sobie tej nieprzyjemności, uprzedzając ruch drugiej strony. Spodziewasz się, że ktoś poprosi cię o przysługę? Zrób unik. Czujesz, że kolega planuje zwrócić się do ciebie o pożyczkę? Opowiedz mu wcześniej o czekających cię sporych wydatkach. Przyjaciele się rozwodzą i mają zamiar powołać cię na świadka? Zanim do tego dojdzie, powiedz, że nie wyobrażasz sobie zeznawać przeciwko któremuś z nich. A wizyty w sądzie okupujesz ogromnym stresem. Wtedy powinni zrezygnować ze swojego pomysłu.

Oczywiście, zawsze znajdą się osoby głuche na wysyłane przez ciebie sygnały. Ale wtedy możesz im przypomnieć: "Oj, przecież ci wspominałam, że muszę odłożyć trzysta złotych na dentystę!". Lub: "Tyle lat mnie znasz, więc wiesz, że byłabym najgorszym świadkiem na świecie!". Dobrze jednak pamiętać, że ten sposób zadziała, o ile w argumentach nie miniesz się z prawdą.

PODSUŃ... inne rozwiązanie

To, że nie wyświadczysz komuś przysługi, nie oznacza, że jest ci obojętne, jak sobie poradzi. I chociaż przekonywaliśmy, że ustępstwa i tłumaczenia na niewiele się zdadzą, to nie musisz kończyć rozmowy, sucho ucinając temat. Skoro zależy ci na drugiej osobie, pomóż jej, podsuwając pomysły na rozwiązanie problemu. Wprawdzie nie dasz rady zaopiekować się kotami przyjaciółki, gdy wyjedzie na urlop, ale może masz zaufaną znajomą, która się tego podejmie. Choć nie przechowasz roweru sąsiada w garażu, to może wiesz, że inny sąsiad ma miejsce w piwnicy.

Znajdź pomocny link w internecie, podziel się przydatnym telefonem, skontaktuj z odpowiednią osobą. W ten sposób nikomu nie przyjdzie do głowy obrażać się na ciebie i nazywać samolubem. Po jakimś czasie dobrze jest zadzwonić i zapytać: "I jak poszło?". Twoje zainteresowanie i troska będą najlepszym dowodem na to, że nie odmówiłaś dlatego, że myślisz wyłącznie o sobie, tylko miałaś ku temu ważne powody.

TO TEŻ MOŻE CI SIĘ PRZYDAĆ

O czym jeszcze warto pamiętać, żeby odmowa była jak najmniej przykra dla obu stron?

Odczekaj chwilę, zanim odrzucisz czyjąś prośbę. To sprawi wrażenie, jakbyś ją starannie rozważała. Albo powiedz, że sprawdzisz terminy w kalendarzu. Tak zyskasz na czasie.

Słowa, których używasz, mają znaczenie. Złagodzisz niemiłe uczucie odrzucenia, pokazując szacunek dla rozmówcy. Na przykład: "Dziękuję, że o mnie pomyślałaś. Niestety, w weekend jestem już zajęta" czy: "Jest mi przykro, ale nie będę w stanie ci pomóc".

Masz zasady, które są dla ciebie ważne? Powołaj się na nie, wyjaśniając: "Obiecałam dzieciom, że nie będę wychodzić, kiedy chorują" albo: "Postanowiłam, że nie będę nikomu żyrować kredytów i staram się tego trzymać".

Gdy odmawiając, czujesz wyrzuty sumienia, zamiast się obwiniać, doceń korzyści, jakie z tego masz. Wprawdzie przez chwilę czułaś się niezręcznie, ale przynajmniej nie zrobiłaś czegoś, na co nie miałaś chęci.

Maja Nowierska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje