Reklama

Reklama

Tomasz Kryszczyński: Praktyka mindfulness prowadzi do bycia szczęśliwszym

Justyna Gul: Co się kryje pod terminem mindfulness?

Tomasz Kryszczyński: - Mindfulness w najszerszym znaczeniu to dla mnie przede wszystkim świadomość bieżącego doświadczenia. Świadomość ciała i umysłu, świadomość tego czego w danym momencie doświadczasz. Świadomość doznań, uczuć, emocji, myśli. Świadomość przepełniona akceptacją. Niezniekształcająca doświadczanych zjawisk. Osadzająca pomocny do nas dystans, pozwalająca zrozumieć, poczuć, między innymi, że myśli to ulotne zjawiska, które nie są tym samym co odzwierciedlają.  To świadomość, która stopniowo pomaga budować coraz lepsze zrozumienie przyczyn satysfakcji, szczęścia, cierpienia czy stresu. Ułatwia dokonywanie wyborów między tym co pomocne i szkodliwe w życiu.

Reklama

Jeśli pogłębiasz mindfulness coraz wyraźniej dostrzegasz na przykład to, które myśli, działania, nawyki są pomocne, a które szkodliwe. Jeśli zamartwiasz się czymś każdego wieczora, jesteś zasysana przez automatycznie odpalające się w twojej głowie myśli o tym jak jesteś fatalna, jak zawaliłaś kolejny projekt, jak mogłaś powiedzieć to czy tamto i myśli te nie prowadzą do niczego pozytywnego, a wręcz odwrotnie szkodzą tobie, twojemu dobrostanowi, zdrowiu, być może także innym ludziom mindfulness pomoże  to zauważyć. Jeśli jesz rzeczy, które ci szkodzą, bo jesz ich za dużo, bądź po prostu są szkodliwe, świadomość bieżącego doświadczenia ułatwi wychwycenie tego.

Jeśli twój styl życia niszczy twoje ciało i umysł mindfulness pomoże … już wiesz co zrobi. Jednak to nie koniec. Pogłębianie mindfulness poprzez różnego rodzaju praktyki pomaga wzmacniać uwagę, dzięki czemu nie tylko łatwiej będzie ci zauważyć to co szkodliwe, a co pomocne, ale również łatwiej będzie to co szkodliwe odrzucić, a to co pomocne wprowadzać w życie.

W sieci znajdziemy mnóstwo rad, jak szybko, praktykując mindfulness, osiągnąć pozytywne efekty. Czy taka uważność w „trzech krokach” jest możliwa?

- To zależy co rozumiesz przez „pozytywne efekty”. Jeśli chwilową ulgę związaną z jakimś niezbyt wymagającym wyzwaniem to może tak być.  Krótka praktyka, na przykład na oddechu ułatwia uspokojenie. Jednak nie wprowadzi głębokich zmian w życiu, nie doprowadzi do zrozumienia faktycznych źródeł na przykład stresu oraz nie da siły do uwolnienia się od niego, gdyż w wyniku jedynie szybkich, łatwych i pewnie zawsze przyjemnych praktyk nie doprowadzisz do przekształcenia swojego umysłu, wyzwolenia się od szkodliwych nawyków budowanych latami, zrozumienia źródeł braku satysfakcji. Nie zbudujesz głębokiej akceptacji i spokoju. Nie poradzisz sobie z dużymi i wielkimi wyzwaniami w życiu, takimi jak głębokie cierpienie, odrzucenie, strata czegoś czy kogoś ważnego dla ciebie.

Badania pokazują, że zmiany polegające na przykład na osłabianiu się lub znikaniu wielu symptomów stresu, radzeniu sobie ze smutkiem tak skutecznym, że mindfulness stosowane jest jako skuteczna metoda profilaktyki nawrotów depresji zachodzą już po ośmiotygodniowych treningach wymagających jednak systematycznej, codziennej praktyki. Są to więc bardzo szybkie interwencje. Jednak mam wrażenie, że nie o taką szybkość ci chodziło. Reasumując: mindfulness jest bardzo skuteczne, ale wymaga systematyczności i zaangażowania. Najlepiej jeśli, używając metafory, którą bardzo lubię, przenika wszystko jak sól w oceanie. Jest ważną częścią twojego życia, właśnie przenika je, a nie pojawia się jako 30 sekundowa praktyka. Czy nawet 10 minutowa.

Jesteś autorem książki „Mindfulness znaczy sati”, która właśnie ukazała się na rynku. Do kogo książka jest skierowana?

- Zarówno dla tych, którzy jeszcze nie przeszli przez żaden trening mindfulness, jak i dla tych, którzy już praktykują. Pierwsza część książki to wprowadzenie do mindfulness dające podstawy do zrozumienia czym jest mindfulness, druga, główna część to zestaw 25 ćwiczeń ułatwiających samodzielne pogłębianie uważności. W niej również dzielę się różnymi własnymi doświadczeniami związanymi z praktyką w różnych miejscach na świecie. Część z ćwiczeń została nagrana na CD i będzie dostępna w sieci co wielu osobom pomoże w praktyce. I w końcu trzecia część poświęcona jest oryginalnemu i niestety mało znanemu w Polsce, nawet wśród osób, które uczą uważności, tradycyjnemu, buddyjskiemu i bardzo ważnemu dla zrozumienia uważności kontekstowi mindfulness.

W książce piszesz nie tylko czym mindfulness jest, ale też czym nie jest. Skąd tyle mitów, błędnych przekonań na temat uważności?

Z niewiedzy, potężnego spłycania na Zachodzie uważności, czegoś co nazywam hedonizacją mindfulness - ma być szybko, łatwo i przyjemnie. I w oparciu o to często budowany jest przekaz dotyczący mindfulness.

Proponujesz czytelnikom różnego rodzaju ćwiczenia. Jakie efekty może przynieść regularny trening?

- Wiele badań pokazuje, że systematyczna praktyka mindfulness między innymi obniża wskaźniki chronicznego stresu, ogranicza nawroty depresji, pomaga radzić sobie ze smutkiem, lękiem, dyskomfortem psychicznym czy chronicznym bólem. Poprawia także koncentrację i pamięć, podnosi odporność psychiczną. I prowadzi do bycia szczęśliwszym.

Książka jest efektem wielu lat pracy jako nauczyciel mindfulness w programie MBSR, związanym z redukcją stresu oraz programie MBCT, ukierunkowanym na profilaktykę nawrotów depresji. Co stało się bodźcem do Twojego zainteresowania tematyką mindfulness i w jaki sposób zdobywałeś wiedzę na ten temat?

- Jako nastolatek uświadomiłem sobie, że mój sposób myślenia jest bliski temu, co czytałem na temat wielu idei mających korzenie w buddyzmie. Nie chciałem jednak jedynie czytać o tym, więc gdy tylko nadarzyła się okazja pojechałem do Anglii, aby tam praktykować. W Polsce, na początku lat dziewięćdziesiątych, nie mogłem pogłębiać wiedzy w tym obszarze w Instytucie Psychologii, gdzie studiowałem. Delikatnie rzecz ujmując, temat był mało znany, więc wybrałem się do miejsca, gdzie znany był, czyli klasztoru najstarszego odłamu buddyzmu - tharawady tradycji leśnej. Później jeździłem do różnych klasztorów, w wielu miejscach na świecie, aby praktykować i badać skutki tego starożytnego nauczania. 

W ten sposób spędziłem blisko dwa lata życia w klasztorach w Anglii, Stanach Zjednoczonych, Tajlandii i Sri Lanki. Tak przygotowany, po blisko 20 latach od mojej pierwszej wizyty w klasztorze therawady w Anglii, rozpocząłem kurs nauczycielski certyfikujący w programach MBSR (Mindfulness Based Stress Reduction - Redukcja stresu oparta na uważności)oraz MBCT (Mindfulness Based Cognitive Therapy - Terapia poznawcza oparta na uważności). Po jego zakończeniu sam zacząłem prowadzić treningi i zajęcia poświęcone mindfulness, co jest dla mnie cały czas niezwykle uczącym, ważnym doświadczeniem.

Dlaczego mindfulness dopiero teraz dociera do Polski? Przecież na Zachodzie jest popularny już od dawna.

- Cóż, do Polski nadal wiele rzeczy dociera z opóźnieniem, co związane jest między innymi z jakością naszego systemu edukacyjnego, jego organizacją, budżetem na badania oraz nauczanie. Temat jest bardzo szeroki.

Popularyzujesz wiedzę na temat mindfulness na różnego rodzaju konferencjach czy spotkaniach. Jesteś także inicjatorem utworzenia grup medytacyjnych dla osób, które chcą wspólnie praktykować mindfulness bez udziału nauczyciela. Możesz coś więcej o tych grupach powiedzieć? Po lekturze Twojej książki zapewne czytelnicy będą szukać z nimi kontaktu.

- Przeprowadziłem bardzo wiele ośmiotygodniowych kursów uczących mindfulness. Po nich, uczestnicy pytali o możliwość kontynuacji praktykowania w grupie. Z różnych powodów, zazwyczaj nie decydowałem się na prowadzenie takich spotkań. Proponowałem uczestnictwo w zajęciach już odbywających się w konkretnych miastach, jeśli takie były dostępne. Okazało się, że dla wielu osób nie było to rozwiązaniem. Ludzie oczekiwali określonej formy, podobnej atmosfery do tej, która tworzyła się podczas zajęć, które prowadziłem, etc. Część osób, nie mając wsparcia grupy rezygnowała z praktyki. Zacząłem więc na zajęciach proponować, aby byli uczestnicy, jeśli czują taką potrzebę, tworzyli własne, "samozarządzające się" grupy, złożone głównie z byłych, chociaż nie tylko, uczestników prowadzonych przeze mnie grup. Idea jest prosta, chodzi o wspólną medytację w grupie, zazwyczaj bez nauczyciela, wzajemne wspieranie się w podtrzymywaniu i pogłębianiu praktyki, brak opłat poza tymi związanymi z wynajmem sali. W tej chwili najprężniej grupy takie działają na Górnym Śląsku, gdzie obecnie, podczas pandemii, ludzie spotykają się online codziennie , i za pośrednictwem sieci wspólnie medytują.

Czy umiejętność praktykowania mindfulness może dotyczyć nie tylko sfery prywatnej, ale również sfery zawodowej?

- Oczywiście, jesteśmy pod wpływem stresu, w różnego rodzaju trudnych emocjach, stanach tak w domu jak i w pracy. Mindfulness pomaga w życiu, niezależnie od tego czy chodzi o codzienne życie, stres, smutek "domowy" czy "zawodowy". To ciągle życie, stres , smutek. Każdego roku koszty związane ze stresem i depresją w Europie ocenia się na setki miliardów euro. Mindfulness osłabia  lub likwiduje różne symptomy stresu. Praktykowane stanowi świetną profilaktykę nawrotów depresji co potwierdzają liczne badania. Gdyby treningi mindfulness wprowadzono do organizacji, skutki praktykowania uważności na przykład te związane ze stresem, obniżonym nastrojem, depresją pomogłyby ich pracownikom.  A organizacje ograniczyłyby olbrzymie straty wynikające ze stresu i na przykład absencji powiązanej z różnego rodzaju trudnościami natury psychicznej.

Czy zatem mindfulness może stać się stylem życia?

- Niektórzy tak właśnie opisują mindfulness. Jako styl życia. Jeśli twoje życie przenika świadomość bieżącego doświadczenia, jeśli świadomość ta jest jak sól w ocenie, jeśli starasz się być obecny, być świadomie tu i teraz, wtedy mindfulness dotyka wszelkich aspektów twojego życia. I staje się stylem życia.

Więcej o książce Tomasza Kryszczyńskiego przeczytasz TUTAJ 

 

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje