Reklama

Reklama

Turyści po życiu

Gdzie ta baza?

Reklama

Wszyscy dziś po trosze jesteśmy życiowymi turystami (albo chcemy nimi być), więc krytykując ten najbardziej nowoczesny styl życia, strofujemy samych siebie. - Ale to dobrze. Największe niebezpieczeństwo to ulec trendowi, nawet nie wiedząc, że mu się ulega - uważa prof. Wosińska. - Nieustanne otwarcie na zmiany ma przecież koszty psychiczne. Od tej zmienności, niepewności, związanych z nimi stresów i lęków "korodują" nam charaktery. Tracimy zdolność do angażowania się, do lojalności.

Kiedy studentów poznańskich uczelni spytano niedawno o wartości, na które warto postawić w życiu, hitem okazała się samorealizacja. Za nią wolność. Lojalność i zaangażowanie na końcu. Bo do czego się przywiązywać, czemu oddać, jeśli wszystko jest tymczasowe?

Nowe mieszkanie Grażyny (już czwarte) to dwa pokoje na warszawskiej Ochocie. Są prawie puste: laptop na kubiku z pleksi, telewizor, nadmuchiwane fotele. - Będę żyć na walizkach. Bardzo do mnie pasuje, prawda? W sypialni tylko wielkie łóżko i nierozpakowane kartony ustawione jeden na drugim. - Nie chce mi się nawet tam zaglądać - macha ręką Grażyna. - Nic wartego uwagi, pamiątki z podróży, trochę książek. Takie tam rzeczy.

Wirówka wrażeń

- Jeśli zatrzymamy się nagle po spędzeniu wielu lat w wirówce wrażeń, możemy poczuć się bankrutami. Jak mówi szwedzki socjolog Thomas Ericsson (autor bestsellera Tyrania chwili), czujemy wtedy, że choć żyliśmy barwnie i szybko, to z tą ogromną prędkością... staliśmy w miejscu - tłumaczy Waldemar Kuligowski. - Jest takie powiedzenie: "doświadczeń nikt nie może nam odebrać", ale w takiej chwili człowiek myśli: jestem jak album na wlepki, a moje przeżycia są naskórkowe, banalne, powtarzalne. Dzieje się tak dlatego, że człowiek intuicyjnie wyczuwa, że w jego wypełnionej zdarzeniami biografii brakuje bliskich.

W książce Ericssona jest mądra puenta: "jeśli chcesz żyć chwilą, to przeżyj w wyobraźni tę ostatnią". Czy będziesz wtedy żałować, że za mało spacerowałaś po plaży, nie obejrzałaś kolejnego filmu, nie kupiłaś szybszego samochodu? Nie sądzę. W końcu zawsze żałujemy, że za mało czasu poświęciliśmy innym ludziom. Do Grażyny wprowadza się przyjaciółka, trzydziestoparolatka po rozwodzie. Żeby przypilnować mieszkania, bo Grażyna planuje następną podróż (je pół porcji i oszczędza na Islandię). Z sypialni znikają kartony razem z wielkim łóżkiem, dobrym dla kochanków. Grażyna jest zadowolona: - Rodzice mówili, że dwoje ludzi to już dom - wspomina. Obie siedzą godzinami przed laptopem i wybierają najlepsze zdjęcia. Powiększony krajobraz z Meksyku wisi już na ścianie. Teraz dokładnie widać, że biały punkt to szczupła kobieta w sportowym kombinezonie, Grażyna. Przy kuchni jej portret na koncercie U2 w Berlinie. - Ależ ty miałaś cudowne życie - mówi przyjaciółka. Grażynie błyszczą oczy. Turysta nie może być sam. Potrzebuje bazy, musi mieć do kogo wracać. Inaczej staje się tułaczem.

Magdalena Jankowska

Dowiedz się więcej na temat: socjolog | świat | miłość | styl życia | turyści

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje