Reklama

Reklama

Wirtualna praca – realne problemy

Pandemia wymusiła społeczny eksperyment na masową skalę. Szefowie odkryli, że zdalna praca ma bardzo wiele zalet, a pracownicy, że ma więcej wad niż wcześniej im się wydawało.

Od wczesnych lat dwutysięcznych powstawały narzędzia pracy i komunikacji na czele ze Skype’em, a światłowody z szybkim internetem oplatały coraz szczelniej dzielnice polskich miast. Z czasem w pełni legalny film z internetowego serwisu, oglądany na własnej kanapie, stał się pełnoprawną alternatywą wyjścia do kina. Zakupy online - od elektroniki po artykuły spożywcze - zaczęły być konkurencją dla wypraw do marketów i galerii handlowych, a rozmowa przez internet umożliwiła regularny kontakt z rodziną żyjącą na przykład na emigracji w Londynie.

Szturm nowych technologii

Na początku roku 2020 ciągle jedna sfera gospodarki wydawała się obojętna na szturm nowych technologii - praca biurowa. Owszem, wideokonferencje z centralą zagranicznej korporacji stały się standardową praktyką, ale osobista obecność w biurze dalej pozostawała koniecznością. Jak wynika z badanie przeprowadzonego przez firmę Willis Towers Watson w Wielkiej Brytanii oraz krajach Europy Zachodniej - COVID-19 Pulse Survey Report, przed pandemią 56 proc. firm pozwalało na pracę zdalną, mocno limitując jej dostępność - średnio do 10 proc. zatrudnionych. Możliwość pracy zdalnej w wybrane 2-3 dni w miesiącu uznawana była za przywilej, test na przyszłość w bardziej postępowych organizacjach. Tysiące pracowników co rano pokonywały gigantyczne korki, wlekąc się momentami z prędkością pieszego. Najbardziej efektywni - pałaszując za kierownicą kanapki, operując golarką czy tuszem do rzęs. Szczęśliwcy parkowali w podziemnych garażach, reszta wielokrotnie objeżdżała biurowce, poszukując skrawka trawnika do pozostawienia swojego samochodu.

Reklama

Dni spędzone na warsztatach, spotkaniach roboczych, konferencjach, spotkaniach twarzą w twarz z kontrahentami kończyły się rytuałem powrotu zatłoczonymi ulicami do domu. W wielu polskich miastach biurowce były drugim domem dla setek tysięcy zatrudnionych w finansach, księgowości czy centrach usług wspólnych.

Efektywność pracowników rośnie

Pandemia zmieniła wszystko. Menedżerowie stanęli przed wyzwaniem zapewnienia warunków do pracy z domu, kiedy przebywanie w biurze zaczęło być utożsamiane z zagrożeniem - zarówno dla zdrowia  pracowników, jak i dla ciągłości działania przedsiębiorstwa. W kwietniu 2020 w przebadanej przez WTW grupie spółek, średnio 75 proc. pracowników pracowało z domu. Przed pandemią robiło to zaledwie 2 proc.

Spełnił się scenariusz, który szefowie być może rozważali, ale w perspektywie wielu, wielu lat. Zespoły rozrzucone po kraju, pracownicy bez codziennego kontaktu wzrokowego, konieczność dostosowania systemów i wyposażenia. Wyzwanie mierzenia się z rosnącą presją ochrony danych, czy cyberprzestępczości w sytuacji przeniesienia procesów do świata wirtualnego.

Dla części przedsiębiorstw nowa rzeczywistość okazała się zaskakująco optymistyczna. Wideokonferencje stały się codziennym narzędziem pracy, systemy zostały dostosowane, pracownicy pozbawieni konieczności dojazdu przeznaczyli ten czas na pracę. Satysfakcja i poczucie obowiązku, czy może strach przed trudną pandemiczną rzeczywistością zwyciężyły. Z raportu firmy doradczej BCG wynika, że u ponad 70 proc. pracowników wzrosła produktywności w pracy indywidualnej i w co drugim przypadku w pracy grupowej.

Z czasem jednak okazało się, że praca zdalna bynajmniej nie jest spełnieniem marzeń. Pojawiły się pytania o relacje społeczne, zdrowie psychiczne i fizyczne ludzi odizolowanych od świata, przyklejonych do firmowych komputerów przez cały dzień, a wieczorem - do prywatnych tabletów i telefonów. 

Zdalna praca jednak odległa od ideału

Życie w realiach pandemii pozwala nam zrozumieć, że praca jest nie tylko istotna jako źródło utrzymania. Jest ona również ważna jako zjawisko społeczne, źródło relacji międzyludzkich, istotny element samoidentyfikacji i samooceny. Z "Raportu Praca z domu 2020 Kinnarps Polska" wynika, że jedna trzecia ankietowanych w Polsce odczuwała dotkliwie brak możliwości bezpośredniej, nieformalnej komunikacji z członkami zespołu (takiej jak rozmowa przy przysłowiowym ekspresie do kawy), a ponad połowa wskazywała na problem utrzymania równowagi między pracą, a życiem osobistym.

Na kolejnej stronie przeczytasz o błędzie, jaki wielu z nas popełnia w łóżku >>

Tekst ukazał się w magazynie "Twarze depresji", który można bezpłatnie pobrać ze strony Fundacji "Twarze depresji".

Ochrona przed konsekwencjami pracy zdalnej

Co zrobić, żeby praca w domu z czasem nie przemieniła się w źródło samotności, przepracowania i frustracji?  A w najgorszym przypadku: bezsenności, nałogu czy depresji?

Kilka podpowiedzi od Fundacji "Twarze depresji". Na początek, nie pracuj w łóżku! Rozdzielenie przestrzeni i czasu pracy od tych miejsc przeznaczonych dla wypoczynku, czy relacji rodzinnych, jest niezmiernie istotne. 

Praca w domu, połączona ze zwiększoną presją na wyniki w trudnym czasie, może prowadzić do rozrastania się pracy na każdy wolny moment. Czemu nie odpowiedzieć na pilnego maila zaraz po kolacji, skoro komputer i tak jest uśpiony na biurku, albo dokończyć raport w łóżku.

Pracując zdalnie, kiedy nie trzeba pokazywać się na Skype’ie, wiele osób zaczyna popadać w domową rutynę. Najgorsze co możemy zrobić, to pracować cały dzień w pidżamie z komputerem w łóżku. Jeśli raz nam się zdarzy, nie ma problemu, ale jeśli sytuacja się powtarza, staję się bardzo niebezpieczna. Może przyczynić się do problemów ze snem.

W czasie pandemii z bezsennością zmaga się niemal co piąty Polak - wynika z badań sondażowych przeprowadzonych przez Kantar. Przyczyn tego problemu jest wiele, ale jednym z nich może być właśnie praca z komputerem w sypialni. Mówiąc w uproszczeniu: łóżko ma kojarzyć się naszemu mózgowi tylko i wyłącznie ze snem. Zatem nie czytamy w łóżku wiadomości z tabletu, smartfona ani nie pracujemy z laptopem.

Nie powinniśmy również nosić przez cały dzień pidżamy, bo w dłuższej perspektywie za tym często pojawia się zjawisko niedbania o siebie. Wielu mężczyzn przestaje się golić, a nawet czesać. Podobnie kobiety - przestają się malować, prasować ubrania, bo nie trzeba wyjść do pracy i pokazać się ludziom. Taki element zaniedbania długoterminowo może przyczynić się do obniżenia nastroju.

Praca zdalna nierzadko powoduje, że zaciera się granica między czasem pracy a czasem po niej. Wielu pracowników, bojąc się zwolnienia w tak trudnym gospodarczo momencie, jest gotowych pracować od świtu do nocy, a pracodawcy chętnie z tej nowej sytuacji korzystają. Jednak dla dobrostanu psychicznego niezwykle ważne jest oddzielenie pracy od czasu poświęcanego rodzinie i na odpoczynek. 

Pomocny powinien okazać się schemat dnia, który pozwoli nam wprowadzić granice między pracą a czasem po niej, a także nada rytm dnia, który sprawi, że na przykład nie będziemy zapominać o zjedzeniu obiadu, co niestety obecnie wielu pracownikom przy nadmiarze obowiązków się zdarza. Schemat dnia powinien zaczynać się od ustalonego czasu pobudki, przez czas spędzany na zadbanie o siebie i przygotowanie do rozpoczęcia nowego dnia, zjedzenie śniadania, rozpoczęcie pracy, obiad itd.

Wielu pracowników, zestresowanych po pracy, sięga po alkohol. Krótkoterminowo poprawia on nastrój, ale pity w dużej ilości długoterminowo uzależnia i powoduje obniżenie nastroju. Nadużywany bardzo często prowadzić do depresji. Nie jest zatem dobrym sposobem na poradzenie sobie z codziennym stresem. Bez wątpienia są lepsze sposoby.

Po pracy, a jeśli się uda to również w jej trakcie, warto pamiętać o ćwiczeniach. Choć zapewne każdy wie, że sport to zdrowie, niestety w czasie pandemii praktykuje go mniej niż co trzeci Polak. Ruch pomaga naszemu organizmowi wydzielać endorfiny, czyli tak zwane hormony szczęścia, które są niezbędne, żebyśmy mogli w łatwy sposób lepiej się poczuć. Ponadto ważne, by dotleniać mózg - najlepiej w lesie, który - w czasie wielkiego lęku przed koronawirusem - wydaje się oazą bezpieczeństwa. Co ciekawe, badania dowodzą, że 30-minutowy spacer po lesie, pięć razy w tygodniu może zmniejszyć ryzyko zachorowania na depresję nawet o 30 proc. (Annual Report of the Chief Medical Officer 2011‘transforming Scotland’s Health, NHS Scotland).

Pracując w domu i spędzając czas w izolacji, bardzo często zapominamy o naszym hobby, a to poważny błąd. Utrata zainteresowań jest jednym z istotnych objawów depresji, dlatego musimy przykładać szczególną wagę do zadbania o to, co jest naszą pasją. Jeśli z powodu pandemii nie możemy rozwijać naszych zainteresowań, warto na czas pandemii odnaleźć takie hobby, które będzie możliwe w czasie wielu restrykcji. To może być czytanie książek, gra w gry planszowe, składanie modeli - każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Wydaje się to banalne, błahe, a w rzeczywistości hobby jest niezwykle ważne dla naszego dobrego samopoczucia. Dzięki niemu możemy choć na chwilę oderwać się od myślenia o pracy czy codziennych domowych obowiązków.

Pamiętajmy o tych zasadach. Ich przestrzeganie może nam bardzo pomóc, uratować relacje w naszej rodzinie, a także gospodarkę w niepewnych czasach.

Jakub Borowiec

***

Tekst ukazał się w magazynie "Twarze depresji", który można bezpłatnie pobrać ze strony Fundacji "Twarze depresji"

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy