Reklama

Reklama

Władza nad ciałem kobiety

Tymczasem zabieg może mieć poważne konsekwencje takie jak: zwiększone ryzyko infekcji, osłabienie dna miednicy, większa podatność na depresję poporodową. Z badań przeprowadzonych przez dr Mariannę Alperin z Uniwersytetu w Pittsburgu wynika, że nacięcie podczas pierwszego porodu zwiększa ryzyko powikłań podczas kolejnych porodów.

Reklama

Światowa Organizacja zdrowia, podobnie jak w sprawie cesarek na życzenie, wydała opinię zalecającą unikanie nacięć.

Jak to się dzieje w praktyce?

Teoretycznie cesarskie cięcia są wykonywane tylko ze wskazań medycznych, w praktyce w wielu prywatnych klinikach cesarkę na życzenie można mieć za 4 - 8 tysięcy złotych. Na ich stronach internetowych można nawet spotkać ostrzeżenia: "UWAGA! NIE PRZYJMUJEMY PORODÓW NATURALNYCH!". Na forach panie wymieniają się informacjami o tym gdzie, za ile i w jakiej atmosferze można mieć cesarkę. Często padają nazwy przygranicznych, niemieckich miejscowości. Łatwo się to myśleć, że to one staną się alternatywą w razie zaostrzenia przepisów. Aby zapewnić sobie cesarkę w szpitalu publicznym, panie już wcześniej zaopatrują się w odpowiednie zaświadczenia lekarskie dowodzące, że wskazania do wykonania operacji są.

Moda na cesarki jest wynikiem strachu przed porodem. Kobiety boją się między innymi nacinania krocza. Często wolą dać sobie rozciąć brzuch, niż okolice intymne. Ograniczenie tej przestarzałej praktyki mogłoby w większym stopniu przyczynić się do zmniejszenia liczby cesarek na życzenie, niż surowe regulacje prawne. Fundacja "Rodzić po ludzku", która prowadzi kampanię "Nie daj się naciąć", wystosowała w czerwcu list do Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego z prośbą o wydanie rekomendacji w sprawie stosowania nacięcia krocza. - Do tej pory nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi - mówi pani Urszula Kubicka-Kraszyńska z Fundacji.

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca ograniczenie zarówno operacji cesarskiego cięcia jak i nacinania krocza. W Polsce pierwsze z tych zaleceń padło na podatny grunt, drugie przypomina raczej wołanie na puszczy. "W bólach będziesz rodziła" sprawdza się u nas zawsze, "primum non nocere" tylko w niektórych przypadkach.

Izabela Grelowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje