Reklama

Reklama

Wybaczyć mu czy nie?

- To wspaniale, że cię znowu słyszę! - usłyszałam głos Janusza w słuchawce telefonu. - Tak bardzo się za tobą stęskniłem. Ciągle o tobie myślę. Moglibyśmy się spotkać w tym tygodniu?

Nie odpowiedziałam i zapadła głęboka cisza. Dreszcz przeszedł mnie po plecach, zabrakło mi tchu. A więc udało mu się mnie dorwać. Do tej pory unikałam z nim kontaktów. Ten telefon odebrałam przez nieuwagę.

To był mój były mąż Janusz. Nie wiedziałam, czego ode mnie chciał. Przecież rozwiedliśmy się już kilka lat temu za porozumieniem stron. Różnice charakterów, tak brzmiał wyrok sądu. Rzeczywiście, kłóciliśmy się bez przerwy. Jego ciągle nie było w domu, balował, jeździł w służbowe delegacje i romansował na wszystkie strony. A ja byłam zakochana i naiwna! Świata poza nim nie widziałam. Jak pan Bóg przykazał, siedziałam w domu, sprzątałam w domu, gotowałam obiadki, zajmowałam się dziećmi i czekałam na księcia. Jak kura domowa. A on zamiast to docenić, wypominał mi to i wracał coraz później. Nie tłumaczył mi się i nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Nawalał na każdej linii, nawet w kontaktach z dziećmi. Obiecywał im, nie zjawiał się, zawodził. A one tak na niego czekały i tęskniły. 

Reklama

W końcu nie wytrzymałam, złożyłam pozew o rozwód i rozstaliśmy się. Na początku było mi ciężko, ja też tęskniłam, było mi żal naszego małżeństwa. Czułam się samotna. Za to odzyskałam spokój. Odbiłam się od dna. Poszłam do pracy i jakoś sobie radzę. Nawet kręci się koło mnie ciągle Tomek, kolega z pracy. Zabiega o moje względy, byliśmy nawet kilka razy w kinie. Nie mogę się jednak z nikim związać. Nadal pamiętam o Januszu, mam do niego sentyment. Zresztą dzieci tak na niego czekają. Spotyka się z nimi raz na miesiąc. Przecież to ich tata!    

W tym czasie on związał się z inną kobietą. Potem się rozstali i znowu jest sam.Wydzwania do mnie, chce się umówić, przesyła kwiaty. Przysięga, że mnie kocha i chce, abyśmy znów byli razem. Kiedy z nim rozmawiam, wracają dawne uczucia. Serce zaczyna mi bić mocniej, robi mi się gorąco. Nadal mi się podoba. Zresztą on się zmienił. Stał się poważniejszy, odpowiedzialny. No i tak mu zależy na mnie i na dzieciach. One tak go kochają!  Ale ja mimo to się waham. Przecież tak kiedyś nas skrzywdził. Trudno mi znowu zaufać. A co będzie z Tomkiem? Wybaczyć wszystko mężowi i pozwolić na powrót czy nie?

Irena, 35 l.

Bella Relaks

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: udany związek | związek | kłótnia | małżeństwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje