Reklama

Reklama

Życie to bajka

Po dwóch godzinach perswazji sytuacja uległa zmianie. "Dobrze, powiem to", zgodził się. "Jeszcze, gdyby mógł pan ubrać się w mundur", proszę. "Mowy nie ma! Nigdy w życiu!", ucina rozmowę. Puenta jest taka, że występuje w programie: uchyla drzwi, wchodzi, ma na sobie mundur Wehrmachtu i mówi: "Kapitan Kloss nie pije, nie pali i nie ma robali. Nie ze mną te numery, Owsiak!". W tym dniu wszyscy biegali po telewizyjnych korytarzach. Nie mogli uwierzyć: "Kloss w telewizji! Udało się!".

Reklama

Mniejszych i większych zrządzeń losu w życiu Owsiaka było wiele. Jedno z nich to oferta stworzenia własnego kanału telewizyjnego w platformie "n", jaką otrzymał rok temu od Mariusza Waltera. - Usiadłem z żoną i mówię: "Dzidzia, dostałem taką propozycję. Robimy?". A potem ze wszystkimi w fundacji: "Słuchajcie, dostałem kanał. Będzie okazja, by mówić o naszej działalności. Spróbujemy?". Pracowaliśmy na okrągło. Były wpadki, ale zrobiliśmy już mnóstwo programów i sporo się nauczyliśmy. Teraz przygotowujemy się do wielkiego styczniowego finału. To nie tylko zbiórka pieniędzy, ale przede wszystkim szeroko zakrojona akcja edukacyjna. Chcemy ludziom uświadomić, że mają konstytucyjne prawo domagać się badań i leczenia. I to wcale nie jest bajka!

Królowa Śniegu - Paulina Młynarska

- "Królowa Śniegu" to zdecydowanie bajka mojego dzieciństwa - mówi dziennikarka telewizyjna. - Zrobiła na mnie największe wrażenie. Zadręczałam wszystkich, żeby mi ją w kółko czytali. Książka z ilustracjami Szancera miała w sobie coś magicznego.

Gdy szłam na spotkanie z Pauliną Młynarską, byłam przekonana, że będziemy rozmawiać o tytułowej postaci bajki Andersena - o Królowej Śniegu. Jednak już na wstępie Paulina zbiła mnie z tropu, mówiąc, że bardziej utożsamia się z inną bohaterką tej bajki - Małą Rozbójniczką. Zaskoczenie było tym większe, że Młynarska przez wiele osób postrzegana jest właśnie jako Królowa Śniegu: piękna, inteligentna, ale chłodna i zdystansowana, odgradzająca się od ludzi.

- Królowa Śniegu? To wielka manipulatorka, a ja nie lubię manipulowania ludźmi - mówi dziennikarka. - Ona tylko skorzystała z sytuacji, że rozbiło się diabelskie lustro i ułamki szkła utknęły w sercu Kaja. Fascynowała mnie jej władza, ale jako postać nigdy mnie nie pociągała. W dzieciństwie moją wyobraźnią całkowicie zawładnęła Mała Rozbójniczka. Była odważna, pomogła Gerdzie sprostać niebezpieczeństwom, jakie czyhały w podróży po Kaja. Jej samodzielność, zadziorność i dzikość to było to, czego pragnęłam - wspomina Młynarska. - Podobnie jak ona nosiłam przy sobie nóż, finkę. Co wieczór przed snem fantazjowałam, że mieszkam gdzieś w lesie, mam mały domek i muszę sobie radzić sama.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje