Reklama

Reklama

Czego wstydzą się Polki?

Brzyduli nie zmienisz

Na potrzeby artykułu zapytałam kilka krakowianek, czy uważają, że dbanie o siebie może pomóc w pozbyciu się kompleksów. Część z nich powiedziała, że radykalna zmiana jest jedynym możliwym rozwiązaniem. Na moje sugestie o zmianie wyglądu: makijażu lub sposobu ubierania się, mówiły: szkoda zachodu, brzydki pozostanie brzydkim. Czy rzeczywiście?

Reklama

- To nie jest dla mnie nic nowego, sama też kiedyś tak myślałam: że jestem gruba, że to nie ma sensu, że po co marnować kosmetyki na takiego grubasa, skoro to niczego nie zmieni, nie pomoże - tłumaczy mi Magda Gierczak. - Ale to nieprawda. Kiedy kobiet dba o siebie, czuje się lepiej. A kiedy czuje się lepiej - to naprawdę widać. To nie tajemnica, że ludzie inaczej zareagują na zaniedbaną kobietę, z tłustymi włosami, bez makijażu, w szarej sukience przypominającej wór pokutny i oczami wlepionymi w podłogę, a inaczej na zadbaną. Warto zastosować metodę małych kroków: zacząć się malować tak, by podkreślić urodę, pójść do dobrego fryzjera, wyrzucić te bure worki i wybierać kobiece, dopasowane ubrania. Tak było ze mną i to przełożyło się też na moja figurę. Kiedy zaczęłam bardziej o siebie dbać, zaczęłam też zwracać większą uwagę na to, co jem, częściej się ruszać. I schudłam, sama nie wiem kiedy, naprawdę bez wysiłku - opowiada.

Z Magdą po raz kolejny zgadza się Magda Sikora.

- To absolutnie nieprawda. Makijaż, dobrze dobrana fryzura mogą zdziałać cuda, tak samo jak dobrze dobrane ubrania - mówi Magda Sikora. - Wystarczy pooglądać programy, w których specjaliści dokonują metamorfoz, poszukać w internecie różnych sztuczek. Poza tym mam taką teorię: ładne ubrania, dobrze dopasowana bielizna sprawiają, że czujemy się piękniejsze, pewniejsze siebie i inni to widzą. Inaczej wygląda zgarbiona kobieta w wielkiej sukni przypominającej worek, a inaczej uśmiechnięta, zadbana dziewczyna w dobrze skrojonej sukience. Wiem, że to banał, ale pewność siebie naprawdę wiele daje.

Problem w tym, że niewiele dziewczyn i kobiet, które nie mieszczą się w ubrania w rozmiarze 38, czuje się komfortowo w dopasowanych strojach. Sytuację pogarszają także wypowiedzi projektantów, którzy twierdzą, że nigdy nie zaczną projektować ubrań dla kobiet o bardziej kobiecych sylwetkach. Skąd może wynikać ich niechęć?

- Bo ubranie takich modelek jest wyzwaniem - po raz kolejny wyjaśnia mi Magda Gierczak. - Na bardzo szczupłych modelkach z małym biustem każdy ciuch ułoży się rewelacyjnie. Ale na ciele kobiety, która ma biust, lekko wystający brzuszek - materiał się podnosi, marszczy, fałduje. Bez wątpienia trzeba odpowiednio skroić ciuch, bardziej się nad nim napracować. Może wynika to z uprzedzeń, przekonania projektantów, że większe kobiety są niepełnowartościowe.

Zadaję więc Magdzie kolejne pytanie: dlaczego ktoś miałby sądzić, że kobiety noszące większe rozmiary ubrań są niepełnowartościowe?

- Sama nie wiem - waha się Magda. -  Po prostu nie przystajemy do obowiązującego ideału. Jesteśmy niewidzialne, nie znajdujemy się w zakresie zainteresowań projektantów. Nie do końca to rozumiem, bo przecież to przemysł. Każda firma chce sprzedawać swoje produkty, zarabiać. A kobiet z nadwagą jest sporo, one też chcą się dobrze i ładnie ubrać. Rynek powinien się do nas dopasować. Naprawdę sądzę, że więcej jest kobiet w rozmiarze 40, niż 34.

Wydaje się, że część projektantów zaczęła myśleć podobnie. Przykładem może być Karl Lagerfeld, który w 2009 roku, w wywiadzie dla magazynu "Fokus" , bronił chudych modelek twierdząc, że krytykujące je kobiety "siedzą jak mumie na kanapach, pochłaniają chipsy gapiąc się w telewizor i krytykują szczupłe modelki twierdząc, że są brzydkie". Projektant, który słynie ze słabości do superszczupłych modelek (m.in. Kate Moss i Anji Rubik) dodał również, że "90 procent modelek to zdrowe, proporcjonalne dziewczyny, które mają mało tłuszczu i więcej mięśni". Niedługo potem Karl sfotografował Crystal Renn (która w 2009 roku zaliczała się jeszcze do modelek size plus) dla magzynu "V".

Również polscy projektanci powoli oswajają się z modelkami w rozmiarze "plus". Gosia Baczyńska, która również, w wywiadzie dla magazynu "Twój Styl" zapowiedziała, że nie zorganizuje pokazu dla modelek size plus, zaprosiła do współpracy Ewę Zakrzewską (również współpracującą z agencją No body’s Perfect), która pojawiła się na wybiegu, prezentując kolekcję na wiosnę-lato 2012.

Dowiedz się więcej na temat: kompleksy | otyłość | XXL | Monika Pietrasińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje