Dlaczego przestałam szczotkować ciało mimo świetnych rezultatów? Powód był jeden
Miał być to jeden z tych prostych rytuałów, które zmieniają wszystko. Efekty pojawiły się szybko - skóra wyglądała lepiej niż po niejednym drogim kosmetyku. Ale po czasie zaczęłam zauważać coś, czego wcześniej nie brałam pod uwagę. I to właśnie ten moment zmienił moje podejście.

Co daje skórze szczotkowanie ciała na sucho?
Szczotkowanie ciała na sucho to jeden z tych "hitów pielęgnacyjnych", na który moda znika i powraca co jakiś czas. Oczywiście, że postanowiłam przetestować tak szeroko zachwalany "zabieg", który można robić w zaciszu własnej łazienki. Uzbrojona w mocne postanowienie systematyczności, odpowiednio dobraną szczotkę i spore oczekiwania, wykonywałam ten peelingo-masaż kilka razy w tygodniu tuż przed wieczornym prysznicem. Efekty owszem, były całkiem imponujące. A jednak już tego nie robię. Dlaczego?
Zacznijmy od tego, co szczotkowanie na sucho daje i dlaczego jest tak polecane. Dzięki przesuwaniu w odpowiedni sposób szczotką o specjalnie dobranym włosiu po suchej skórze, możemy uzyskać:
- Pobudzenie krążenia - mechaniczne masowanie skóry poprawia mikrokrążenie. Skóra staje się lekko zaróżowiona, cieplejsza, bardziej dotleniona. Regularność może wpływać na jej zdrowszy, bardziej "żywy" wygląd.
- Delikatne złuszczanie martwego naskórka - szczotkowanie działa jak naturalny peeling - usuwa suchą, łuszczącą się warstwę naskórka, dzięki czemu skóra staje się gładsza i lepiej wchłania kosmetyki.
- Wsparcie drenażu limfatycznego - wykonywane w kierunku serca może wspomagać przepływ limfy i redukcję uczucia "ciężkich nóg".
- Poprawa jędrności skóry - lepsze ukrwienie i regularna stymulacja mogą sprawić, że skóra wygląda na bardziej napiętą i sprężystą.
- Pobudzenie i zastrzyk energii - poranne szczotkowanie działa jak lekka aktywacja układu nerwowego - wiele osób odczuwa po nim przypływ energii i większą gotowość do działania.
- Wsparcie przy wrastających włoskach - regularne złuszczanie zmniejsza ryzyko wrastania włosów po depilacji.
O tym "efekcie" szczotkowania prawie nikt nie mówi

Jak wspomniałam wcześniej, szczotkowałam ciało regularnie kilka razy w tygodniu. Posługiwałam się tutorialami i robiłam to tak, aby w odpowiedni sposób odprowadzać limfę i pobudzić ją do krążenia. Zatem wszystkie ruchy wykonywałam w stronę serca - ręce szczotkowałam w stronę klatki piersiowej, nogi w górę. Brzuch i uda szczotkowałam ruchem nieco bardziej okrężnym, ale także w stronę góry. Efekty były wspaniałe, przynajmniej na początku. Przede wszystkim skóra była gładsza, lepiej wchłaniała balsamy. Miałam wrażenie lepszego napięcia skóry zwłaszcza na brzuchu i udach oraz posladkach, czyli newralgicznych miejscach, na sprężystości których zwykle najbardziej zależy kobietom.

Niestety, po jakimś czasie moja skóra dosłownie powiedziała "stop". Pojawiły się zaczerwienienia, drobne wypryski, a nawet w kilku miejscach popękane drobne naczynka. Zmniejszyłam częstotliwość szczotkowania, ale na niewiele się to zdało. Zrezygnowałam z tego zabiegu. Gdy potrzebuję złuszczenia, nakładam odrobinę kwasu glikolowego lub wykonuję peeling gruboziarnisty pod prysznicem raz na tydzień - dwa.
Nie każdy o tym mówi i przestrzega - nawet skóra bez typowych objawów łuszczycy czy AZS może okazać się zbyt delikatna na masowanie jej szorstką szczotką. Warto o tym pamiętać.
Chcesz poczuć się pewnie w każdej sytuacji? Poznaj nasze kompleksowe wskazówki urodowe i dowiedz się, jak wydobyć swoje atuty i dbać o siebie w prosty, efektywny sposób. Więcej w naszej sekcji URODA











