Reklama

Reklama

Fitness - lans czy sport?

Łukasz Barski - absolwent wydziału fizjoterapii AWF w Poznaniu - krytycznie wypowiada się o pomysłach na siebie, jakie wybrali niektórzy ćwiczący w renomowanych klubach:

Reklama

- Moim zdaniem osoby korzystające permanentnie z pomocy indywidualnego instruktora, nawet wykonując najprostsze ćwiczenia, same ograniczają swoje możliwości rozwoju. Zamiast doskonalić wiedzę o treningu, dietetyce i suplementacji wybierają za każdym razem gotowe rozwiązanie, nie wymagające od nich wysiłku, czym podkreślają swój status majątkowy i jednocześnie eksponują lenistwo. Jako rehabilitant chciałbym także zwrócić uwagę na brak profilaktyki zdrowotnej w takiej postawie. Przygotowani do wiecznej asysty mogą narazić się na kontuzję, choćby niewłaściwie przenosząc samemu ciężar.

Znane centrum czy mały klub?

Jedynym z powodów, dla których ludzie decydują się na ćwiczenia w mniejszych ośrodkach sportowych jest także atmosfera kreowana przez uczestników. Podkreśla to Sławomir Lorenc - brązowy medalista Kulturystycznych Debiutów 2005 w kulturystyce, w kategorii powyżej 90 kg:

- Owszem, przez krótki czas ćwiczyłem w ... (pada tu nazwa znanego klubu fitness - przyp. aut.). Stwierdziłem jednak, że to nie miejsce dla mnie. Brakowało tam zdecydowanie sportowej atmosfery, chęci osiągnięcia dobrego wyniku. Mężczyźni przechadzający się tam i z powrotem, epatujący markowym strojem, nie mający żadnego pojęcia o sporcie, budzili tylko moją irytację. Tu gdzie ćwiczę obecnie, łatwiej mi skoncentrować się na poprawie formy, szczególnie jeśli widzę, że inni wyznają podobne wartości. Motywujemy się więc nawzajem.

Łukasz dodaje do tego kolejne zdanie:

- Łatwiej także o integrację. Ćwicząc w mniejszym gronie szybciej poznajemy się i nawiązujemy przyjacielskie relacje. Pomagamy sobie już nie tylko asekurując się wzajemnie podczas treningu, ale w rozwiązywaniu problemów pozasportowych.

Radosław Dębski - Mistrz Polski juniorów w kulturystyce z roku 2000, 6. zawodnik świata w tej kategorii wiekowej - patrzy na zjawisko nieco inaczej, wyraźnie odróżniając od siebie dwa pojęcia: fitness sportowego, nakierowanego na uzyskanie estetycznej sylwetki czy zwiększenie siły mięśniowej od fitness rekreacyjnego, powiązanego silnie ze znanymi centrami fitness. Dzieli się więc swoją opinią:

- Na podstawie swoich doświadczeń mogę stwierdzić, że elitarne kluby stały się w dużej mierze miejscem spotkań biznesowych, gdzie można jednocześnie być "trendy" i porozmawiać o sprawach firmy, nawiązać kontakty handlowe. W tak rozumianym fitness, towarzyska otoczka jest niejednokrotnie ważniejsza niż trening, jednak nie oceniam jej negatywnie. Jeśli przy okazji przykładowej konwersacji o fuzji banków, biznesmenom uda się choć trochę uaktywnić fizycznie, stanowić będzie to pewną wartość dodaną. To korzystniejsza alternatywa niż spotkanie przy suto zastawionym stole, wśród papierosowego dymu.

Nierzadko negatywne doświadczenia sportowe są wynikiem niewłaściwego wyboru miejsca ćwiczeń. Warto zwrócić więc uwagę na to, czy spotkamy tam ludzi o podobnej motywacji, chcących realizować podobne cele. Zdecyduje to o tym, czy fitness stanie się dla nas przedmiotem fascynacji, lub może źródłem rozczarowania.

Andrzej Matysiak

Dowiedz się więcej na temat: trening | trendy | ćwiczenia | sporty | lans | sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje