Reklama

Reklama

Mało, chudo, kolorowo

Nie kupuj gotowych ciast, ciastek, mrożonego ciasta francuskiego, mrożonych frytek i zup w proszku. Zawierają zmodyfikowane kwasy tłuszczowe, tzw. tłuszcze trans, jeszcze groźniejsze od zwierzęcych, które uważane są za jednego z głównych sprawców epidemii otyłości na świecie.

Reklama

Według naukowców spośród wszystkich tłuszczów to one najszybciej odkładają się pod skórą i prowadzą do otyłości. Tłuszcze trans powstają w procesie utwardzania tłuszczów roślinnych. Chętnie korzysta z nich przemysł spożywczy, bo są tanie i wolniej jełczeją, a przez to wydłużają termin przydatności do spożycia przygotowanych na ich bazie produktów. Niestety, fatalnie wpływają na układ krążenia: znacznie podnoszą poziom cholesterolu LDL i obniżają poziom HDL. Dlatego z diety trzeba wyeliminować twarde margaryny oraz wszelkie gotowe produkty, które mogą je zawierać. Uwaga, są także w chipsach i chrupkach. Zastąp je znacznie zdrowszymi orzechami i migdałami (tylko niesolonymi!). Zawierają one zdrowe tłuszcze i błonnik - obniżające poziom złego cholesterolu. Jeśli nie potrafisz obejść się bez słodyczy, kupuj tylko gorzką czekoladę - zawiera 70-80 proc. ziarna kakaowego, które działa przeciwzakrzepowo.

Precz z patelnią!

Od dziś żadnego smażenia i duszenia. To najbardziej niezdrowe formy przyrządzania mięsa. Zdrowszym rozwiązaniem niż zwykła patelnia jest chiński wok. Rozgrzany w woku tłuszcz osiąga temperaturę znacznie wyższą niż na zwykłej patelni. W takich warunkach białko mięsa ścina się błyskawicznie i nie nasiąka tłuszczem, w którym jest smażone. W zawierającej mniej niż jeden procent tłuszczu piersi indyczej po usmażeniu na patelni jego zawartość wzrasta do 61 proc. Gdy przyrządzimy ją w woku, będzie miała co najwyżej 3 proc. tłuszczu.

Całkowicie beztłuszczowy sposób przygotowywania mięsa zapewnia garnek ze specjalną wkładką do gotowania na parze, parowar lub piekarnik parowy. Godnym polecenia patentem jest też foliowy rękaw, który pozwala upiec mięso bez dodatku tłuszczu.

Ryby przynajmniej dwa razy w tygodniu

Zawierają zbawienne dla serca wielonienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3: EPA i DHA, które naukowcy nazwali inhibitorami miażdżycy. Ponieważ hamują powstawanie cholesterolu LDL i trójglicerydów w wątrobie, automatycznie obniżają ich stężenie we krwi. Oprócz tego obniżają ciśnienie i usprawniają przepływ krwi oraz zapobiegają arytmii. Najwięcej jest ich w tłustych rybach morskich: sardynkach, śledziach, makreli, piklingu, łososiu, mniej zaś w owocach morza.

Naukowcy zbadali, że jeden gram kwasów tłuszczowych omega-3 w codziennej diecie zmniejsza aż o 42 proc. ryzyko nagłej śmierci u osób, które przeszły już zawał. Wszystkim tym, którzy nie lubią ryb lub są uczuleni na ich białko, przemysł farmaceutyczny proponuje rybi tłuszcz w kapsułkach. W jednej łyżeczce tranu jest 0,4 g EPA i 0,6 g DHA, czyli właśnie tyle, ile potrzeba, by ochronić serce. Cennym źródłem kwasów omega-3 jest także siemię lniane oraz olej lniany. Jednak wolno go stosować tylko wtedy, gdy wiadomo na pewno, że jest świeży. Stary zawiera utlenione tłuszcze, które są bardzo szkodliwe.

Dowiedz się więcej na temat: ciśnienie | tłuszcz | dieta | zawał | otyłość | kwasy | serce | owoców | omega | ryzyko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje