Przez lata robiłam to źle. Teraz moje włosy są lśniące i sypkie. Oto błędy, które popełniałam
Kiedyś moje włosy po olejowaniu były przeciążone, oklapnięte i szybko się przetłuszczały. Dziś lśnią zdrowym blaskiem, są sypkie, gładkie i wyraźnie odżywione. Brzmi jak magia? Nic z tych rzeczy. To efekt wyeliminowania kilku kluczowych błędów w pielęgnacji. Jeśli twoja przygoda z olejowaniem również zaczęła się od rozczarowania, ten artykuł jest dla ciebie. Poniżej zdradzę, co robiłam źle i na jakie kwestie zaczęłam zwracać uwagę, by realnie poprawić kondycję swoich włosów.

Spis treści:
- Na czym polega olejowanie włosów?
- Dla kogo właściwie jest olejowanie włosów?
- Największy błąd? Zbyt duża ilość oleju
- Częściej nie znaczy lepiej
- Niewłaściwa technika i błędy przy zmywaniu
Na czym polega olejowanie włosów?
Olejowanie włosów to zabieg pielęgnacyjny o wielowiekowej tradycji, wywodzący się z rytuałów ajurwedyjskich. Jego celem jest uzupełnienie ubytków w łuskach włosowych, przywrócenie elastyczności oraz ochrona przed utratą wilgoci i szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.
Mimo to droga do pięknych włosów dzięki olejom bywa wyboista. Sama niemal zrezygnowałam, zniechęcona efektami, które były zupełnym przeciwieństwem obietnic. Na szczęście postanowiłam dać olejowaniu drugą szansę, ale tym razem podeszłam do tematu z większą świadomością.
Dla kogo właściwie jest olejowanie włosów?
Moim pierwszym i fundamentalnym błędem był wybór przypadkowego oleju. Sięgnęłam po popularny olej kokosowy, nie wiedząc, że polecany jest głównie do włosów niskoporowatych, czyli gładkich, zdrowych i o domkniętych łuskach.
Moje włosy były skłonne do puszenia i lekko przesuszone, a więc średnioporowate. Po oleju kokosowym stawały się sztywne, matowe i trudne do ułożenia.
Kluczowe jest dopasowanie oleju do porowatości włosów, czyli stopnia odchylenia łusek od ich łodygi. Wyróżniamy trzy podstawowe typy:
• Włosy niskoporowate - gładkie, lśniące, zdrowe. Dobrze reagują na oleje o małych cząsteczkach, czyli nasycone, takie jak olej kokosowy, masło shea czy masło kakaowe.
• Włosy średnioporowate - najczęściej spotykany typ. Mogą się lekko puszyć i elektryzować, a końcówki bywają przesuszone. Najlepiej sprawdzają się oleje jednonienasycone, np. olej ze słodkich migdałów, awokado, arganowy, makadamia czy oliwa.
• Włosy wysokoporowate - suche, zniszczone, matowe, z tendencją do puszenia i kruszenia. Potrzebują olejów o dużych cząsteczkach, czyli wielonienasyconych, takich jak olej lniany, z pestek winogron, z wiesiołka, konopny czy z czarnuszki.
Gdy zamieniłam olej kokosowy na olej ze słodkich migdałów, dopasowany do mojej porowatości, różnica była naprawdę spektakularna.
Największy błąd? Zbyt duża ilość oleju
Kolejnym grzechem było myślenie, że "im więcej, tym lepiej". Nakładałam taką ilość oleju, że włosy dosłownie nim ociekały. Efekt? Ogromne trudności ze zmyciem produktu, a w rezultacie pasma obciążone, pozbawione objętości i wyglądające na nieświeże.
W rzeczywistości wystarczy niewielka ilość, by pokryć włosy cienką warstwą. Optymalna porcja zależy od długości i gęstości, ale zazwyczaj jest to od jednej do maksymalnie dwóch łyżek stołowych. Włosy mają być delikatnie muśnięte olejem, a nie nim skąpane. Zawsze lepiej zacząć od mniejszej ilości i w razie potrzeby dołożyć odrobinę produktu.

Częściej nie znaczy lepiej
W pogoni za szybkimi efektami wpadłam w pułapkę nadgorliwości. Olejowałam włosy przed każdym myciem, co przy myciu co 2-3 dni okazało się zdecydowanie zbyt częste. Skutkiem było przeciążenie pasm i paradoksalnie szybsze przetłuszczanie się skóry głowy.
Częstotliwość olejowania warto dopasować do kondycji i potrzeb włosów:
• włosy normalne i niskoporowate - raz w tygodniu lub nawet raz na dwa tygodnie,
• włosy średnioporowate i wysokoporowate - 1-2 razy w tygodniu,
• włosy w złej kondycji, myte codziennie - maksymalnie 2-3 razy w tygodniu, przy uważnej obserwacji reakcji skóry głowy.

Niewłaściwa technika i błędy przy zmywaniu
Ostatnim elementem, który musiałam poprawić, była technika aplikacji oraz zmywania oleju. Na początku nakładałam go na suche, często nie do końca czyste włosy, a następnie próbowałam zmyć samym szamponem, co prowadziło do niedomytych, strączkujących się pasm.
Z czasem odkryłam, że moje włosy znacznie lepiej reagują na olejowanie na mokro lub na tzw. podkład nawilżający, np. żel aloesowy. Nakładanie oleju na wilgotne włosy ułatwia równomierne rozprowadzenie produktu i sprawia, że składniki odżywcze lepiej wnikają w strukturę włosa.
Moja droga do udanego olejowania była pełna prób i błędów. Dziś jednak wiem, że to jeden z najlepszych zabiegów, jakie mogłam podarować swoim włosom. Jeśli i ty czujesz się zniechęcona, nie poddawaj się. Być może tak jak ja popełniasz jeden z tych prostych błędów. Wystarczy odrobina wiedzy i cierpliwości, by olejowanie stało się twoim ulubionym rytuałem pielęgnacyjnym.
Odkryj sekrety pielęgnacji, które podkreślą naturalne piękno skóry i włosów. Wypróbuj nasze porady i dowiedz się, jakie produkty i rytuały naprawdę warto wprowadzić do codziennej rutyny. Więcej na kobieta.interia.pl











