Reklama

Reklama

Sheyla Hersey chce mieć największe piersi na świecie. Pokazała implanty

Sheyla Hersey od dwóch dekad inwestuje w swoje ciało. 41-letnia celebrytka najwięcej uwagi poświęca swoim piersiom, dzięki którym chce zostać rekordzistką Guinessa. Jest coraz bliżej osiągnięcia celu. Niewykluczone, że już wkrótce nazwisko Sheyli Hersey trafi do kultowej "Księgi".

Ludzie dzielą się na tych, którzy cenią spokojne, wygodne i przewidywalne życie oraz takich, którzy dla spełnienia marzeń są w stanie podjąć nawet największe ryzyko. Sheyla Hershey zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. 41-letnia kobieta koncentruje się na swoim wyglądzie, ryzykując życiem.

Urodzona w Brazylii i mieszkająca w Stanach Zjednoczonych "osobowość medialna" ma na koncie m.in. udział w programie reality show, choć najwięcej czasu spędza chyba w klinikach chirurgii plastycznej. Uczciwie przyznaje, że jest uzależniona od poprawiania urody.

Teraz planuje powiększyć sobie piersi. Nie pierwszy raz.

Reklama

Sheyla Hershey uzależniła się od operacji plastycznych

Sheyla Hershey przyznaje się do niemal 40 operacji wszczepienia implantów piersi. Kolejny planowany jest na dniach i znowu ma być rekordowy. Gwiazda telewizji i influencerka operuje się od ponad 20 lat. Zaczynała od liposukcji brzucha, a ostatnio koncentruje się na biuście.

Aktualny rozmiar jej miseczki to ogromne 32K. Imponujące wymiary przestały ją jednak satysfakcjonować i teraz marzy o jeszcze większych. Przy okazji chce trafić do "Księgi rekordów Guinessa". Wszystko dzięki kolejnej dawce płynu fizjologicznego, który ma zostać wstrzyknięty do umieszczonych pod skórą ekspanderów.

Lekarze raczej nie popierają planów Sheyli, ale ktoś jednak się tego podjął.

Największe piersi na świecie w Księdze Rekordów Guinessa

Wszystko zaczęło się od kompleksów, bo Sheyla Hershey jako młoda kobieta była wyśmiewana z powodu wyglądu. Niektórzy twierdzili, że ma męską figurę, w tym niewielkie piersi w rozmiarze B. Wystarczył jeden zabieg, by złapała chirurgicznego bakcyla i chciała jeszcze więcej.

- wyznaje w rozmowie z mediami. 

Dotychczasowe "poprawki" kosztowały ją równowartość 1,5 miliona złotych. Z kolejnych nie zrezygnuje i to pomimo ostrzeżeń ze strony ekspertów. Według nich ludzkie ciało ma granice wytrzymałości, a Sheyla Hershey jest bliska ich przekroczenia.

Zobacz także:

Cierpi przez implanty. Fani doceniają jej poświęcenie

Pokazała pośladki bez retuszu. Internauci jej dziękują

Królowa wypełniaczy. "Najpierw wchodzą policzki, później ona"

***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje