Spis treści:
- Rezygnowanie z kremu z filtrem w pochmurne dni
- Za dużo cukru w codziennym menu
- Zarywanie nocy i ciągły pośpiech
- Zbyt ostra pielęgnacja i zdzieranie skóry
- Dbanie tylko o twarz i zapominanie o szyi
- Picie za małej ilości wody i wieczorne wino
- Ciągłe patrzenie w telefon i garbienie się
Rezygnowanie z kremu z filtrem w pochmurne dni
Większość z nas sięga po krem z filtrem tylko na plaży, a to duży błąd! Promienie słoneczne docierają do nas przez cały rok - przenikają przez chmury, a nawet przez szyby w oknach i w samochodzie. To właśnie słońce niszczy w głębi skóry to, co odpowiada za jej jędrność. Po czterdziestce skóra znacznie gorzej radzi sobie z samoobroną, dlatego słońce bardzo szybko zostawia po sobie pamiątki: ciemne plamy, przebarwienia i głębokie zmarszczki. Jeśli chcesz zachować młody wygląd, dobry krem z wysokim filtrem (najlepiej SPF 50) powinien stać na twojej półce obok pasty do zębów i być używany każdego ranka, nawet w środku zimy.
Za dużo cukru w codziennym menu
Cukier szkodzi nie tylko sylwetce i zdrowiu, ale też bezpośrednio niszczy urodę. Kiedy jemy dużo słodyczy, białego pieczywa czy przetworzonego jedzenia, cukier we krwi łączy się z białkami, które budują naszą skórę. Można to porównać do wewnętrznych "sprężynek", które dbają o to, by policzki były uniesione, a skóra sprężysta. Cukier sprawia, że te sprężynki stają się twarde, kruche i zaczynają pękać jak suche patyki. W efekcie skóra wiotczeje, robi się szara i szybciej opada. Ograniczenie słodyczy działa często lepiej niż najdroższy zabieg u kosmetyczki.

Zarywanie nocy i ciągły pośpiech
Powiedzenie o "śnie dla urody" to nie żart. Kiedy śpimy, nasza skóra ciężko pracuje, naprawia zniszczenia z całego dnia i tworzy nowe, zdrowe komórki. Jeśli śpisz za krótko albo żyjesz w ciągłym stresie, organizm zaczyna produkować za dużo hormonu stresu (kortyzolu). A to właśnie on po cichu wysysa z cery całą energię i niszczy to, co trzyma naszą buzię jędrną i gładką. Rano twarz jest ziemista, zmęczona, a pod oczami widać ciemne cienie i worki. Dobrej jakości sen trwający 7-8 godzin to podstawa - bez niego żaden, nawet najbardziej luksusowy krem, po prostu nie zadziała.
Zbyt ostra pielęgnacja i zdzieranie skóry
Widząc pierwsze wyraźne zmarszczki, często sięgamy po najsilniejsze kosmetyki z nadzieją, że szybko cofną czas. Zaczynamy codziennie używać mocnych kwasów, agresywnych peelingów ziarnistych i silnych kosmetyków złuszczających. Takie działanie bardzo często daje zupełnie odwrotny efekt do zamierzonego. Dojrzała skóra produkuje mniej naturalnego tłuszczyku i łatwo traci wilgoć. Kiedy zniszczymy jej naturalną warstwę ochronną, staje się czerwona, piecze i jeszcze szybciej się marszczy. Po czterdziestce skórze potrzeba przede wszystkim delikatności, ukojenia i głębokiego nawilżenia, a nie ostrego traktowania.
Dbanie tylko o twarz i zapominanie o szyi
To bardzo częsty nawyk: dokładnie myjemy, masujemy i kremujemy buzię, ale zatrzymujemy się równo na linii brody. Tymczasem szyja, dekolt i dłonie mają bardzo cienką, delikatną skórę, która ma mało gruczołów łojowych. Przez to starzeją się one nawet dwa razy szybciej niż twarz. Niestety, nawet najbardziej zadbana buzia nie ukryje wieku, jeśli szyja będzie wiotka i pomarszczona. Warto wyrobić sobie prosty odruch: cokolwiek nakładasz na twarz - czy to piankę do mycia, serum, czy krem - zawsze przeciągaj dłonią niżej, aż do samego biustu.
Picie za małej ilości wody i wieczorne wino
Z wiekiem nasza skóra coraz gorzej radzi sobie z zatrzymywaniem wilgoci. Jeśli pijesz w ciągu dnia za mało zwykłej wody, na twarzy od razu widać każdą drobną zmarszczkę, a skóra robi się cienka jak pergamin. Sprawę mocno pogarsza też alkohol. Choć lampka wina wieczorem wydaje się idealnym sposobem na relaks, alkohol szybko odwadnia organizm i rozszerza naczynka. Rano twarz jest przesuszona i opuchnięta. Zadbaj o regularne nawodnienie - to jeden z najprostszych sposobów na gładką i sprężystą cerę.

Ciągłe patrzenie w telefon i garbienie się
Ostatni ważny winowajca to nasza postawa. Dziś spędzamy całe godziny z głową opuszczoną w dół, wpatrując się w ekrany smartfonów czy laptopów. Kiedy bez przerwy zginasz szyję, na jej skórze tworzą się głębokie, poziome bruzdy i fałdy, które z czasem zostają na stałe. Co gorsza, grawitacja robi swoje - taka pozycja dosłownie ciągnie policzki w dół, tworząc tak zwane "chomiki" i drugi podbródek. Garbienie się sprawia też, że płyny w ciele źle krążą, przez co budzimy się z opuchniętą twarzą. Proste plecy i trzymanie telefonu wyżej, na wysokości oczu, to darmowy lifting każdego dnia.











