Zimowe błędy w makijażu. Te drobiazgi dodają lat i podkreślają zmarszczki
Zimą makijaż potrafi być bezlitosny. Skóra jest sucha, poszarzała, często podrażniona mrozem i ogrzewaniem, a każdy błąd w doborze produktów od razu odbija się w lustrze. Ten sam podkład, który latem wyglądał świeżo, nagle podkreśla zmarszczki, wchodzi w załamania i dodaje lat. Do tego jeszcze puder, matowe szminki i zbyt chłodne kolory - i efekt "glow" zamienia się w zmęczoną, postarzającą maskę. Na szczęście większość zimowych wpadek to drobiazgi, które można łatwo poprawić.

Spis treści:
- Zbyt sucha skóra pod grubym podkładem
- Ciężki, matujący podkład jak zimowa maska
- Puder na całą twarz, czyli mat, który dodaje lat
- Za jasny korektor pod oczami
- Matowe, ciemne usta przy spierzchniętej skórze
- Zbyt chłodne kolory przy zimnej, zmęczonej cerze
- Brak różu i bronzera, czyli efekt płaskiej twarzy
- Zbyt ciemne i ostre brwi na bladej skórze
- Makijaż oczu zbyt ciężki na dzień
- Zimowy makijaż jako miękka ramka, nie maska
Zbyt sucha skóra pod grubym podkładem
Najczęstszy zimowy grzech to nakładanie kryjącego podkładu na skórę, która nie została dobrze przygotowana. Zmęczona cera, wystawiona na mróz i suche powietrze, potrzebuje przede wszystkim nawodnienia, a nie kolejnej warstwy pigmentu. Gdy brakuje jej wilgoci, podkład osiada w zmarszczkach mimicznych, szczególnie wokół oczu, ust i na czole, tworząc efekt siateczki. Zamiast odmłodzić, uwypukla każdą linię.
Zimą przed makijażem warto dać skórze chwilę na wchłonięcie odżywczego kremu lub lekkiej, nawilżającej bazy. Nawet cera mieszana często potrzebuje wtedy bardziej komfortowej formuły niż latem. Gdy powierzchnia twarzy jest miękka i elastyczna, produkt wyrównujący kolor rozkłada się równiej i nie wcina się w załamania. Czas poświęcony na przygotowanie skóry jest ważniejszy niż dodatkowa warstwa krycia.
Ciężki, matujący podkład jak zimowa maska
Przy bladym, zmęczonym od chłodu odcieniu cery wiele osób odruchowo sięga po gęste, długotrwałe formuły typu "full cover". Problem w tym, że w suchym, ogrzewanym powietrzu taki makijaż po kilku godzinach wygląda ciężko, podkreśla fakturę skóry, a pory i zmarszczki stają się bardziej widoczne. Twarz przypomina wtedy nieruchomą maskę, a każdy uśmiech wyciąga w górę całe płaty produktu.
Zimą zdecydowanie lepiej sprawdzają się lżejsze podkłady rozświetlające, kremy BB albo mieszanie mocno kryjącej formuły z odrobiną kremu nawilżającego. Krycie można budować stopniowo, tylko tam, gdzie jest naprawdę potrzebne, zamiast przykrywać wszystko grubą warstwą. Światło rozproszone przez subtelny połysk działa jak naturalny filtr wygładzający i sprawia, że skóra wygląda młodziej niż przy idealnym, matowym betonie.

Puder na całą twarz, czyli mat, który dodaje lat
Kolejny zimowy błąd to przypudrowanie całej twarzy grubą warstwą produktu, jakby wciąż panowała moda na całkowity mat. Przy suchej lub odwodnionej cerze drobinki pudru osiadają w zagłębieniach skóry, uwidaczniają kurze łapki, linie wokół ust i bruzdy nosowo-wargowe. Zamiast utrwalenia pojawia się efekt papierowej maski.
W chłodnych miesiącach lepiej traktować puder jak precyzyjne narzędzie, a nie koc termiczny. Wystarczy delikatnie oprószyć strefę T, skrzydełka nosa i okolice, w których makijaż naprawdę ma tendencję do ścierania się. Pozostałą część twarzy można zostawić lekko błyszczącą lub utrwalić mgiełką nawilżającą. Skóra z subtelnym, kontrolowanym blaskiem wygląda młodziej niż idealnie spłaszczona i matowa.
Za jasny korektor pod oczami
Zimą, gdy cienie pod oczami wydają się jeszcze mocniejsze, kusi, żeby sięgnąć po bardzo jasny korektor. Niestety zbyt duży kontrast między skórą twarzy a rozjaśnioną okolicą oka tworzy efekt "okularów narciarskich" i zamiast odświeżać, wygląda sztucznie. Dodatkowo gęste, mocno kryjące formuły w suchym, zimowym powietrzu chętniej wchodzą w drobne zmarszczki, podkreślając je jak pod lupą.

Lepszym rozwiązaniem jest korektor o ton jaśniejszy od podkładu, o lekkiej, kremowej konsystencji. Czasem warto najpierw użyć maleńkiej ilości korektora w brzoskwiniowym odcieniu, by zneutralizować zasinienie, a dopiero potem dołożyć odrobinę produktu rozjaśniającego. Niezbędnym towarzyszem zimą jest dobrze nawilżający krem pod oczy, który aplikujemy chwilę wcześniej, by skóra była miękka i gotowa na kolor.
Matowe, ciemne usta przy spierzchniętej skórze
Niskie temperatury, wiatr i ogrzewanie sprawiają, że usta szybko pierzchną, stają się szorstkie, a czasem nawet pękają. Na takiej powierzchni mocno matowa, ciemna pomadka wygląda nie tylko surowo, ale też podkreśla każdą rysę. Głębokie bordo, ciemna śliwka czy chłodny brąz potrafią dodać nawet kilku lat, zwłaszcza gdy linia warg jest już mniej wyraźna i nieco opadają kąciki.
Zimą usta niemal zawsze wyglądają lepiej w formułach kremowych, półsatynowych lub w nawilżających błyszczykach. Delikatne róże, korale, ciepłe czerwienie czy odcienie zbliżone do naturalnego koloru warg rozświetlają twarz i nie podkreślają suchości. Kluczowym etapem jest jednak pielęgnacja: od czasu do czasu delikatny peeling cukrowy i gruba warstwa odżywczej pomadki na noc potrafią zdziałać więcej niż najbardziej spektakularny odcień szminki.
Zbyt chłodne kolory przy zimnej, zmęczonej cerze
Zimą cera często jest lekko zaczerwieniona od mrozu, ale jednocześnie ziemista i zmęczona. W takiej sytuacji bardzo chłodne tony w makijażu - lodowe róże, szarości, fiolety - mogą nadawać twarzy siny, chorobliwy odcień. Zamiast efektu elegancji pojawia się skojarzenie z przeziębieniem. Chłodny róż na policzkach połączony z bladymi ustami i jasnym, popielatym cieniem sprawia, że zmarszczki oraz bruzdy wydają się głębsze, bo kontrast między sinym odcieniem skóry a załamaniami się zwiększa.
W chłodnych miesiącach lepiej sprawdzają się ciepłe lub neutralne barwy: morelowe róże, delikatne brzoskwinie, złamana czerwień, beże z nutą karmelu. Na powiekach zamiast stalowego srebra często korzystniej wygląda miękkie złoto, szampański beż, lekki brąz czy oliwkowa zieleń. Takie odcienie wizualnie dogrzewają twarz, nadając jej pełniejszy, bardziej wypoczęty wygląd.
Brak różu i bronzera, czyli efekt płaskiej twarzy
Uciekanie przed różem w obawie, że doda odcień buraczany, to częsty błąd, który zimą działa szczególnie niekorzystnie. Bez odrobiny koloru na policzkach twarz wygląda płasko, a linie i cień pod oczami stają się bardziej wyraziste. Podobnie dzieje się, gdy całkowicie rezygnujemy z bronzera lub używamy go tylko do mocnego konturowania, tworząc ostre, ciemne linie pod kośćmi policzkowymi.
Najmłodziej wygląda skóra, która ma delikatne, rozproszone przejścia kolorów. Odcień różu dobrany do naturalnego rumieńca i nałożony miękką chmurką na szczyty policzków działa jak błyskawiczny zastrzyk energii. Subtelna ilość bronzera w ciepłej tonacji dodaje twarzy trójwymiarowości, ale nie tworzy teatralnego efektu. Sekret tkwi w miękkim rozblendowaniu, nie w ilości produktu.
Zbyt ciemne i ostre brwi na bladej skórze
Zimą, gdy twarz jest jaśniejsza, a rysy często wyglądają delikatniej, łatwo przesadzić z podkreślaniem brwi. Zbyt ciemny odcień kredki czy pomady, wyraźnie odbiegający od koloru włosów, natychmiast postarza i nadaje spojrzeniu surowości. Ostro narysowana, prostokątna brew dodatkowo ściąga optycznie całą górną część twarzy, przez co powieka wydaje się cięższa, a zmarszczki na czole bardziej wyraziste.

Dużo korzystniej prezentują się brwi lekko wypełnione cieniem lub kredką o jeden ton jaśniejszą od włosów, z miękko zaznaczonym początkiem. Zamiast rysować ostre kontury, lepiej wypełnić luki krótkimi, delikatnymi ruchami, a całość rozczesać szczoteczką. Efekt jest bardziej naturalny, a spojrzenie staje się łagodniejsze i młodsze.
Makijaż oczu zbyt ciężki na dzień
Zimą wieczorowe smoky eyes kusi jeszcze bardziej, bo krótkie dni zachęcają do mocniejszego makijażu. Problem pojawia się wtedy, gdy ten sam, ciemny schemat przenosimy na poranek i codzienny strój. Duża ilość czerni, grafitu czy śliwki wokół całego oka optycznie zmniejsza spojrzenie, a cień zbierający się w drobnych zmarszczkach dolnej powieki dodaje lat.
Na co dzień warto postawić na rozświetlenie i lekkość. Jasny cień na ruchomej powiece, odrobina cienia w załamaniu i cienka kreska przy linii rzęs wystarczą, by podkreślić oko bez obciążania. Jeżeli chcesz dodać głębi, zamiast czarnej kredki wybierz brązową lub grafitową - wygląda łagodniej, a nadal wzmacnia linię rzęs.
Zimowy makijaż jako miękka ramka, nie maska
Najważniejsza zasada zimą brzmi: makijaż ma współpracować z odwodnioną, wrażliwszą skórą, a nie walczyć z nią na siłę. Gdy cera jest sucha i podatna na podrażnienia, każdy nadmiar produktu - podkładu, pudru, korektora - szybciej się odwdzięczy efektem postarzenia. Zimą lepiej wygląda twarz otulona miękką ramką kolorów: dobrze nawilżona, z lekkim podkładem, subtelnym różem, odrobiną rozświetlenia i komfortową pomadką.
Odkryj sekrety pielęgnacji, które podkreślą naturalne piękno skóry i włosów. Wypróbuj nasze porady i dowiedz się, jakie produkty i rytuały naprawdę warto wprowadzić do codziennej rutyny. Więcej na kobieta.interia.pl











