Reklama

Reklama

Brudne pieniądze

Przeszło mi przez myśl, że może to Adam, mężczyzna, z którym przez kilka miesięcy się spotykałam. Był częstym gościem w naszym domu. Myślałam, że coś z tego będzie, ale nie wyszło nam. Kamila go bardzo polubiła. Zamierzałam zapytać córkę, kiedy wróci, czy spotkała się z Adamem, ale ta sprawa nie dawała mi spokoju, więc zadzwoniłam do niego. Powiedział, że się z nią nie widział. To mnie zaniepokoiło na dobre. Zwłaszcza że nagle przypomniałam sobie, że moja mama kiedyś widziała, jak Kamilę podwoził jakiś mężczyzna w eleganckim samochodzie.

Reklama

Zapytałam córkę, kim był ten facet, a ona odparła, że to ojciec jej koleżanki z klasy. Uwierzyłam. Teraz to wszystko wydało mi się mocno podejrzane. Nie chciałam nawet dopuścić do siebie najgorszych myśli, które zrodziły się w mojej głowie.

Poszłam do pokoju córki i otworzyłam szafę. Aż mi w oczach zawirowało! Miała co najmniej piętnaście bluzek z najdroższych butików, tyle samo par markowych spodni. Na pewno nie kupiła tego za pieniądze ode mnie. Zarabiałam dobrze, ale nie aż tak dobrze! Zresztą większością ciuchów, na które dostała ode mnie pieniądze, chwaliła mi się po powrocie z zakupów.

Między rzeczami, wsunięty głęboko na półkę, znalazłam telefon komórkowy z dotykowym wyświetlaczem. I lakier do paznokci, który ostatnio oglądałam w sklepie. Kosztował dobrze ponad sto czterdzieści złotych. Nerwowo wyrzuciłam z półki całą zawartość na fotel. Na wierzch upadła droga, markowa bielizna w wyzywającym kolorze. Na pewno nie była pożyczona od koleżanki!

Opadłam ciężko na kanapę. Albo moja córka kradła, albo? Chwyciłam się za głowę. Słyszałam przecież o młodych dziewczynach, które oddają się starszym mężczyznom!...

Z trudem doczekałam powrotu Kamili. Siedziałam jak na szpilkach, co chwilę zerkając na zegar. Lekcje kończyła o drugiej, a wróciła przed szóstą. Gdzie była tyle czasu i co robiła?

Bałam się usłyszeć to najgorsze, ale przecież musiałam poznać prawdę!

- Gdzie byłaś? - napadłam na nią. Nigdy dotychczas jej nie kontrolowałam, jednak tym razem nie zamierzałam dłużej dać się wodzić za nos.

- W szkole - odparła spokojnie.

- Nieprawda. Miałaś dziś lekcje do czternastej. Co robiłaś przez resztę czasu?

- Oj, co cię napadło? Byłam u Mirki.

Normalnie bym w to uwierzyła, ale nie tym razem.

- I to od Mirki pożyczyłaś te wszystkie rzeczy? - wskazałam przez otwarte drzwi do jej pokoju na stertę leżącą na fotelu, z gorszącymi majtkami na wierzchu.

Kamila straciła trochę pewności siebie.

- Grzebałaś w moich rzeczach! - zaatakowała mnie.

- Owszem - pokiwałam głową. - I chciałabym wiedzieć, co to wszystko znaczy?

Córka milczała. Musiałam ją sprowokować do rozmowy.

- Widuje się ciebie ze starszymi mężczyznami. Często - blefowałam. - To od nich, prawda? Od nich dostajesz te wszystkie rzeczy!

Patrzyłam na nią struchlała, bojąc się odpowiedzi.

Córka spłoniła się, ale jak zwykle nie straciła rezonu.

- A ty myślałaś, że co? Że z nieba mi to spada?

O matko! Nogi ugięły się pode mną.

- Mówiłaś, że pożyczasz od koleżanek? - powiedziałam zrozpaczona.

Kamila wydęła pogardliwie wargi.

- Na jakim ty świecie żyjesz? - zakpiła.

- A skąd one by to brały? Co ty w ogóle wiesz o życiu! - dodała z wyższością.

- Faceci są od tego, żeby kupować. Gdybyś ty była mądrzejsza, też teraz nie zasuwałabyś sama na nas obie - mędrkowała.

Słuchałam, nie wierząc własnym uszom. Czy to naprawdę moja siedemnastoletnia córka stała teraz przede mną i mówiła te straszne rzeczy? Moje dziecko?!

- Córeczko - chwyciłam jej twarz w obie dłonie - skarbie mój, co ty wygadujesz?! Dlaczego to robisz?! Czego ci brakuje? Masz przecież wszystko, co chcesz, robię, co mogę, żebyś była szczęśliwa...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje