Gorące noce w Barcelonie

Miałam niecały miesiąc na przygotowanie się do wyjazdu. No i zaczęło się szaleństwo, biegałam po sklepach za jakąś kreacją na to wesele. Zależało mi na tym, by szałowo wyglądać. Wydałam też kupę forsy na seksowne stringi, figi i biustonosze... Nic ponoć tak nie działa na facetów, jak kobieta w pięknej, zmysłowej bieliźnie.

Reklama

Przed moim wylotem do Hiszpanii zadzwoniła do mnie Maja.

- Marta, Marta! - zaśmiała się na powitanie.

- Tak?

- Antonio całkiem stracił dla ciebie głowę. Wymusił na nas, że pojedzie po ciebie na lotnisko. Coś czuję, że będzie naprawdę gorąco.

Uśmiechnęłam się do siebie. Ja też czułam, że czeka mnie coś niezwykłego, ekscytującego.

- Nie będziesz się na mnie gniewać, że Antonio cię odbierze?

- Ej, Majka, przestań! Ja też nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę go na żywo.

- To do zobaczenia!

Następnego dnia pojechałam pociągiem do Warszawy i stamtąd poleciałam do Barcelony. Kiedy samolot wylądował, nogi miałam jak z waty. Byłam bardzo zdenerwowana przed spotkaniem z Antonio. Chwila prawdy nadeszła.

Kiedy znalazłam się w głównym holu, od razu go zobaczyłam. Stał w niedbałej pozie, w białej rozpiętej koszuli, odsłaniającej ciemny, pięknie wyrzeźbiony tors. Czułam jak narasta we mnie pożądanie... Kiedy mnie zobaczył, uśmiechnął się szeroko. Biel jego zębów była powalająca. Pomachał i ruszył w moją stronę. Cała drżałam z przejęcia i podniecenia.

- Witaj, moja piękna - powiedział na powitanie i pocałował mnie delikatnie w usta.

Cała płonęłam. Ten pocałunek był zapowiedzią tego, co miało się wydarzyć. Między nami iskrzyło, hormony buzowały we krwi. Wziął ode mnie bagaż i wyszliśmy przed lotnisko. Gestem dłoni przywołał taksówkę. Kierowca wsadził walizkę do bagażnika, a my usiedliśmy na tylnej kanapie. Antonio pytał o podróż, wrażenia z lotu. W pewnej chwieli nie wytrzymałam i powiedziałam:

- Jedźmy do ciebie.

Antonio spojrzał na mnie rozpalonym wzrokiem. Pochylił się w stronę taksówkarza i powiedział coś po hiszpańsku. Mężczyzna zerknął w lusterko i uśmiechnął się. Kiwnął ze zrozumieniem głową i nagle skręcił w boczną ulicę. Jechaliśmy jeszcze parę minut. Nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy. Myślałam tylko o jednym... W końcu taksówka zatrzymała się, Antonio zapłacił za kurs, wziął moją torbę, chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą. Weszliśmy do kamienicy i prawie biegiem wpadliśmy do mieszkania Antonia. Drzwi jeszcze się za nami nie zamknęły, kiedy przywarliśmy do siebie.

W pośpiechu zrzuciliśmy z siebie koszule. Antonio ustami pieścił moje piersi. Wtulona w niego, czułam jak nabrzmiewa jego męskość. Rozpięłam zamek w spodniach i delikatnie gładziłam go po naprężonym penisie. Szybko zsunęłam z siebie dżinsy. Antonio wszedł we mnie i mocno mnie objął. To była prawdziwa rozkosz, ekstaza, coś, czego do tej pory jeszcze nie doznałam. Naprawdę żadnemu facetowi nie udało się mnie rozpalić tak, jak to zrobił Antonio.

- Mi caramelito! - powiedział i przeniósł mnie na łóżko.

Delikatnie pieścił, całował i patrzył na mnie z zachwytem.

- Marta, zostaniesz u mnie? - zapytał w pewnym momencie.

Kiwnęłam głową i pocałowałam go. Zaczęliśmy się znów kochać. Kiedy poszłam się wykąpać, zobaczyłam damskie perfumy. Zapytałam, czy ich używa. Zaśmiał się z dowcipu i powiedział, że należą do jego żony, która wyjechała na miesiąc do Meksyku! Kłamca! Kłamca! Kłamca! W pierwszym odruchu chciałam mu nawrzucać i uciec stamtąd, ale kiedy pomyślałam, że było mi z nim tak cudownie, zmieniłam zdanie.

- Więc nie marnujmy czasu - powiedziałam i zrzuciłam z siebie szlafrok.

To były najgorętsze noce w moim życiu...

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje