Reklama

Reklama

Ofiara mówi dość

- Czemu właściwie rozstaliście się z tatą? - spytałam, stojąc w drzwiach.

Reklama

- Dlaczego o to pytasz? - zdziwiła się.

- Czy on był dla mnie niedobry? Zrobił mi coś, czego nie pamiętam? Czego nie powinnam pamiętać? - dopytywałam się.

Zasłoniła twarz dłońmi.

- Dotykał mnie tak, jak nie powinien?- zaczęłam wpadać w panikę. - Tak?! Powiedz mi!

- Nie - przyłożyła dłoń do piersi. - Nie, Natalko, nic takiego nie zauważyłam. A zauważyłabym. Pilnowałam. Przecież nie chciałabym cię postawić w takiej sytuacji, żebyś potem musiała się wstydzić!

- Wstydzić? - nie mogłam uwierzyć, że to powiedziała. - Czyli gdyby coś mi zrobił, toby była moja wina?!

- Normalny dorosły mężczyzna interesuje się dorosłymi kobietami, nie małymi dziewczynkami. Jeśli się zapomina, to znaczy, że został sprowokowany... - odpowiedziała z przekonaniem.

- Boże, mamo, co ty gadasz?! - wydarłam się, bo nie mogłam słuchać tych bzdur.

- Kto ci namieszał w głowie, że wygadujesz takie brednie?!

- Nie krzycz na mnie, przecież zrobiłam wszystko, żeby cię chronić, żeby żaden facet nie mógł cię dotknąć! Twój tata powiedział, że jestem nienormalna i dlatego odszedł...

Poderwała się i pobiegła do kuchni. Poszłam za nią. Płakała.

- Mamo?... - położyłam jej dłoń na ramieniu.

Skurczyła się, jakby ją ten dotyk zabolał.

- Może i racja, może jestem nienormalna - łkała. - I dlatego bałam się, że może będziesz taka, jak ja, że będziesz prowokować... A potem będziesz musiała nosić w sobie taki wstyd!

Zaniemówiłam... Nagle przed oczami stanął mi cmentarz, na którym pochowano mojego dziadka, a ojca mamy. Na jego grobie zawsze zapalała mnóstwo zniczy, jakby jego śmierć wciąż była dla niej bolesna. Jakby tę jego śmierć nieustannie świętowała, celebrowała... A przecież o dziadku nigdy nie mówiła...

- Mamo - wykrztusiłam - żadne dziecko nie jest winne, jeśli dorosły je molestuje! Nigdy! Dziecko nie może uwieść dorosłego! Nie masz się czego wstydzić! - nagle wszystko do mnie dotarło. - Ty nic złego nie zrobiłaś - objęłam ją ramieniem. - To twój ojciec był zły...

- Powiedz to babci! - znów zasłoniła twarz dłońmi. - Ona do dziś mi nie wybaczyła. Twierdzi uparcie, że to przeze mnie ojciec dostał zawału, a ona została wdową, bo tak rzadko ciebie do nich przywoziłam w odwiedziny! A ja nie chciałam, żeby cię spotkało to, co mnie, gdy byłam małym dzieckiem. Musiałam cię przed nim chronić... - znów wybuchnęła płaczem.

Przytuliłam ją. Jak moja babcia mogła wygadywać tak straszne rzeczy? I to córce, która była molestowana przez rodzonego ojca!

- Mamo - zaczęłam ocierać jej łzy - nigdy nie byłaś niczemu winna. Babcia ma chore wyobrażenie o tym, co się stało. Nie wiem, czy zdąży przed śmiercią zrozumieć, jak bardzo cię skrzywdziła. Bo ty nie zrobiłaś nic złego. Tak samo... jak ja. Nie pozwolę, by mój szef dłużej tak mnie traktował. Dosyć! Koniec. Nie będę występować w roli ofiary - zdecydowałam.

Pożyczyłam od Marka smartfon i nagrałam to, jak szef mnie obmacuje. Film zamieściłam w internecie, na naszym miejskim portalu, jako ostrzeżenie dla ewentualnych kandydatek do pracy w jego pubie. Wybuchł skandal - sprawą zainteresowała się lokalna gazeta. Gdy reporterka poprosiła mnie o komentarz, powiedziałam, że choć straciłam pracę, zyskałam poczucie wolności.

- Pewnie było pani trudno się zdecydować na ten krok? - spytała dziennikarka.

- Od kiedy opowiedziałam o wszystkim mojej mamie, już nie - wyznałam. - Mam jej wsparcie.

W ciągu paru dni dostałam kilka ofert pracy od właścicielek firm, które przeczytały ten artykuł. Odezwał się też mój ojciec. Kiedy się spotkaliśmy, powiedział, że jest ze mnie bardzo dumny. Znów stał się częścią mojego życia. Nie da się odzyskać wszystkiego, co straciliśmy, ale nie stracimy już ani dnia więcej.

Natalia, 27 lat

Dowiedz się więcej na temat: molestowanie | Z życia wzięte

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje