Reklama

Reklama

Wychowałam potwora!

Machnęłam ręką. To przecież nie ja miałam problem z piciem, tylko Sławek. Doszłam do wniosku, że musimy poradzić sobie sami. Zaczęłam mu wydzielać pieniądze, żeby nie miał na piwo, ale z czasem zorientowałam się, że to nie jest dobry sposób. Kradł mi drobne z torebki.

Reklama

Zaczęłam więc zamykać go w domu, bez kluczy, ale wychodził przez okno balkonowe. Całymi nocami nie spałam, bojąc się, czy wróci do domu i czy będzie cały.

Przyszła taka noc, że nie wrócił. Oszalała ze strachu szukałam go na policji i w szpitalach. Miał wypadek. Wpadł pod tramwaj, który obciął mu jedną nogę.

Wtedy po raz pierwszy od bardzo dawna przez ponad miesiąc wiedziałam, gdzie jest Sławek. Leżał w szpitalu. Przechodził męki z braku alkoholu, ale siedziałam przy nim i obiecywałam, że tym razem to się skończy dobrze, on zaś obiecywał, że przestanie pić. Z całego serca chciałam mu wierzyć. Łudziłam się, że wypadek go zmieni, że zrozumie. Ba, może nawet uda mu się pojednać z Dorotką.

I rzeczywiście, Sławek wrócił do domu, nie pił. Siedział sam, a wieczorami oglądał ze mną telewizję. Jeździłam z nim na rehabilitację i pilnowałam, by nie widywał się z nikim podejrzanym. Pewnego dnia postanowił pójść do Doroty i porozmawiać z nią poważnie. Wziął kule i pojechał autobusem. Czekałam na niego z kolacją, ale nie wracał. Postanowiłam być jednak dobrej myśli. "Może właśnie siedzą i rozmawiają o ważnych sprawach, więc trudno im skończyć taką rozmowę", pocieszałam się. Brak wiadomości to dobra wiadomość.

Postanowiłam nie popadać w panikę i położyć się spać. Nie mogłam jednak zasnąć. Nawyk czekania na Sławka wciąż dawał mi się we znaki. Gdzieś koło pierwszej w nocy usłyszałam stuk kul na korytarzu, a potem niepewny zgrzyt klucza w zamku. Serce biło mi jak oszalałe. Sławek wsunął się do domu i zaraz potem przewrócił jak długi na chodniku w przedpokoju. Bijący od niego smród alkoholu nie pozostawiał żadnych wątpliwości. Załamałam ręce.

- Ma innego i zaszła w ciążę... - wymamrotał, a potem po prostu zasnął.

Siedziałam przy nim do rana i płakałam. Wszystko zaczęło się od początku...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje