Reklama

Reklama

Zdrada? To boli!

- A pojedziemy nad jezioro? - wypytywał. - Obiecałaś mi.

Reklama

- Nie, kochanie, źle się czuję i nie pojedziemy - przytuliłam synka mocno do siebie. Wieczorem, kiedy mały już zasnął, znów się rozkleiłam i użalałam nad sobą. Czułam totalną pustkę, miałam wrażenie, że coś zostało mi bezpowrotnie odebrane, coś się definitywnie skończyło. Odczuwałam fizyczny ból na samo wspomnienie tego, co odkryłam. Nie rozumiałam, dlaczego tak się stało, dlaczego to zrobił, w czym byłam gorsza od tamtej. Im więcej myślałam o tym, tym bardziej czułam się upokorzona, zraniona. W pewnym momencie zadzwonił telefon. Odebrałam. To był Jarek.

- Jestem u mojej matki. Masz rację, dajmy sobie trochę czasu. Kasiu, kocham cię i zawsze będę cię kochał - zapewniał. - Wiem, że bardzo cię zraniłem. Jeszcze raz cię przepraszam. Kasiu, pozwól mi jednak widywać się z Antosiem. Nie chcę, żeby przez nas cierpiał.

- Muszę to przemyśleć. Zadzwonię - odpowiedziałam chłodno i odłożyłam słuchawkę. Nie chciałam go widzieć, za bardzo cierpiałam, żeby przystać od razu na tę jego prośbę. Ale nie mogłam się nie zgodzić na jego spotkania z synkiem, bo zrobiłabym krzywdę dziecku, a ono nic nie zawiniło w tej całej historii. Zadzwoniłam do niego dwa dni później i poinformowałam go, że może przyjść po synka na spacer. Od tamtego dnia widywaliśmy się tylko w drzwiach, kiedy wchodził i wychodził. Nie rozmawialiśmy. Byłam tak zapiekła w złości na niego, zatopiona w żalu, że nie zwracałam uwagi na zachowanie synka, na to, co on czuje. Pewnego wieczoru, kiedy kładłam Antosia spać, zapytał mnie:

- Mamusiu, czy ty długo będziesz się jeszcze gniewać na tatę?

- To bardzo trudne pytanie, synku.

- Mamo, wiesz, ja bardzo tęsknię za nim, chciałbym, żeby znów mieszkał z nami - w jego oczach zakręciły się łzy.

- Ja go bardzo kocham, mamusiu.

- Kochanie, już dobrze. Wiem, że bardzo kochasz tatę, ja... - już chciałam powiedzieć, że też go kocham, ale powstrzymałam się. - Śpij już, syneczku.

Nie mogłam zasnąć. To, co powiedział mi Antoś, nie dawało mi spokoju. Emocje już opadły, zaczęłam myśleć jaśniej, spokojniej. Przypomniały mi się słowa Jarka: "Kasiu, nie chciałem ci o tym mówić, chciałem ci tego zaoszczędzić. To był nic nieznaczący epizod. Ta dziewczyna nic dla mnie nie znaczy. Ty jesteś najważniejsza, ciebie kocham. Nie chcę, żeby z tego powodu coś między nami się zepsuło." Może miał rację, może lepiej byłoby, gdybym nie wiedziała o tym. "Może nie powinnam tak od razu skreślać naszego wspólnego życia. Może ze względu na Antosia trzeba wybaczyć", zastanawiałam się. Następnego wieczora Antoś chciał, żebym przeczytała mu bajkę o żółwiku, który zdradził tajemnicę swojego przyjaciela misia i miś długo nie mógł mu tego wybaczyć, ale w końcu przyjaciele pogodzili się.

- Widzisz, mamo, oni się pogodzili. A kiedy ty pogodzisz się z tatą? - Antek drążył temat, i to bardzo sprytnie.

- A bardzo ci na tym zależy?

- Bardzo, mamusiu - odpowiedział. - Jak nie ma taty, jest tak smutno w domu. Ja chcę, żeby on tu był, czytał mi bajki, jak kiedyś. Ja go bardzo kocham.

- Wiem, syneczku, wiem. I chyba wybaczę tacie tak, jak miś wybaczył żółwikowi.

- Naprawdę?! - Antoś rzucił mi się na szyję. - Dziękuję ci, mamusiu! A pójdziesz jutro z nami do kina?

- A weźmiecie mnie? - zapytałam. - Jasne! Zadzwonię do taty, żeby kupił bilet dla ciebie! Przyniosłam telefon, wybrałam numer Jarka i podałam Antosiowi aparat.

- Tato, a mama pójdzie z nami do kina! - krzyczał do słuchawki. - Kup dla niej bilet! Mamo, tato chce z tobą rozmawiać.

- Czy to prawda? - zapytał z niedowierzaniem Jarek. - Naprawdę chcesz pójść z nami do kina?

- Tak, chcę iść z wami do kina.

- Dziękuję - powiedział Jarek.

Katarzyna W., 33 lata

Dowiedz się więcej na temat: zdrady

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje