Reklama

Reklama

Geny to nie wszystko

Spaceruj

Reklama

Do fizycznej aktywności zachęca się nie tylko zdrowych. Dr Charles Fuchs, onkolog z Dana-Farber Institute w Bostonie, twierdzi, że dziś w USA lekarze coraz częściej proponują spacery, delikatny stretching czy ćwiczenia z taśmami także pacjentom z nowotworami. Specjalnie opracowane dla nich zajęcia promuje w Stanach m.in. fundacja Lance´a Armstronga, sławnego kolarza, który pokonał raka jądra. Dzięki ćwiczeniom pacjenci nie tylko lepiej się czują, zwiększają też swoje szanse na przeżycie. Jak wynika z badań opublikowanych w 2005 r. w "Journal of American Medical Association", z chorobą częściej wygrywały te kobiety z rakiem piersi, które w ciągu tygodnia spacerowały przez trzy do pięciu godzin. - Ochronne działanie ruchu zaobserwowano też u chorych na raka jelita grubego. W jednym z amerykańskich badań dowiedziono, że pacjenci, którzy prowadzili umiarkowaną aktywność fizyczną mieli aż o połowę niższe ryzyko nawrotu choroby i śmierci - mówi dr Gabriel Wcisło.

Czerwone przegrywa

Tak jak w przypadku chorób krążenia, także przy zapobieganiu nowotworom dieta odgrywa kluczową rolę. Specjaliści AICR radzą unikać słodzonych napojów i wysokokalorycznych potraw (głównie fast foodów), a również ograniczyć w jadłospisie czerwone mięso do 500 gramów tygodniowo. A jeszcze lepiej - do 300 gramów, jeśli potrafimy się bez niego obyć. Duże ilości wołowiny, wieprzowiny czy baraniny nie są konieczne, by zapewnić organizmowi odpowiednią dawkę białka i żelaza, przekonują eksperci. Jego wysokie spożycie naukowcy łączą za to z większym ryzykiem m.in. raka piersi i jelita grubego.

W tym ostatnim przypadku o rakotwórcze działanie na komórki jelita podejrzewa się hemoglobinę zawartą w czerwonym mięsie (zwłaszcza w krwistych stekach czy kaszance), a także związki azotu obecne w wędlinach, kiełbasach, bekonie czy konserwach. Stąd od przetworzonego zdrowsze jest mięso świeże albo mrożone. A nie wędzone, marynowane czy suszone z dużą ilością soli - tę należałoby w diecie ograniczyć. Zwiększa ona bowiem nie tylko prawdopodobieństwo nadciśnienia, ale także niektórych nowotworów układu pokarmowego, m.in. żołądka.

Ważne jest to, co jemy i jak żywność przyrządzamy: w mięsie smażonym, grillowanym lub pieczonym bezpośrednio na ogniu powstaje wiele toksycznych związków, m.in. węglowodory aromatyczne, które mogą mieć działanie rakotwórcze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje