Idealnie czyste zęby: wrażenia z użytkowania Philips Sonicare Prestige 9900

Gdy do naszej redakcji trafiła szczoteczka soniczna, nie mogłam się doczekać, aż wypróbuję jej działanie. Szczególnie że akurat ten model wyraźnie się wyróżnia na rynku – jak obiecuje producent, najbardziej zaawansowana szczoteczka soniczna Philips Sonicare Prestige 9900 dopasowuje się do użytkownika. Przekonajmy się, co to oznacza w praktyce.

Prezentacja partnera

Inwestycja w zdrowie zębów

Po szczoteczkę do zębów sięgamy codziennie: zwykle dwukrotnie. Nie jest to kolejny gadżet, który kupujemy dla przyjemności, a gdy nam się znudzi, wyląduje głęboko w szufladzie. To urządzenie będziemy intensywnie użytkować przez lata. W dodatku od szczoteczki zależy zdrowie naszych zębów i dziąseł, a warto w nie zainwestować, w końcu leczenie stomatologiczne do najtańszych (i najprzyjemniejszych) nie należy, a konsekwencje nieleczonych chorób jamy ustnej mogą być dla organizmu groźne. W tym przypadku cena nie powinna być pierwszym kryterium wyboru. Ale czy warto zainwestować akurat w szczoteczkę Philips Sonicare Prestige 9900? Postanowiłam to sprawdzić.

Elegancki design i praktyczne etui

Szczoteczka soniczna Philips przyszła w eleganckim opakowaniu utrzymanym w kolorystyce białego złota. Ten sam kolor ma urządzenie, które znajdujemy w pudełku, oraz załączone etui. Producent oferuje również wariant grafitowy. Szczoteczka robi świetne wrażenie, wygląda minimalistycznie i ultranowocześnie.

Moją uwagę zwraca etui - przydatny gadżet dla osób, które często podróżują. Obite jest delikatnym w dotyku materiałem przypominającym skórę. Nie jest to tylko pudełko na szczoteczkę, etui pełni również funkcję ładowarki i powerbanku, podłącza się je do prądu przy pomocy kabla USB-C. Jak dowiaduję się ze specyfikacji producenta - bateria wystarcza na 2 tygodnie używania szczoteczki. W opakowaniu znajduję również złotą podstawkę ładującą.

Łatwy start z zaawansowaną technologią

Przejdźmy jednak do najważniejszego, czyli sprawdzenia, jak działa urządzenie. Do tej pory w moim domu w użyciu była szczoteczka elektryczna, nigdy nie myłam zębów z wykorzystaniem technologii sonicznej, dlatego szalenie ciekawi mnie, czy odczuję różnicę. Szczególnie że słyszałam o tym, że szczoteczki soniczne myją niemalże samodzielnie - wystarczy odpowiednio przyłożyć ją do zębów. Najpierw jednak za radą producenta pobieram aplikację Philips Sonicare, następnie łączę z nią szczoteczkę poprzez technologię Bluetooth, przechodzę proces rejestracji i zaczynam szczotkowanie.

Szczoteczka inteligentna

Różnice, które zauważam od razu, to ciche działanie szczoteczki oraz delikatne pulsowanie. Główną zaletą ma być wykorzystanie sztucznej inteligencji SenseIQ, by dopasować się do użytkownika. Po chwili szczotkowania aplikacja wykrywa, który obszar jest myty. Mam tendencję do wykonywania zbyt szybkich i intensywnych ruchów oraz dociskania główki do szkliwa zębów. Tymczasem ta szczoteczka w czasie rzeczywistym wykorzystuje proces uczenia maszynowego, dzięki czemu poznaje ruchy i wyczuwa mój sposób mycia zębów: analizuje siłę nacisku, stopień pokrycia, czas i częstotliwość mycia. Następnie dopasowuje się do użytkownika, by zapewnić lepsze rezultaty czyszczenia. Gdy więc zdarzy mi się zbyt mocno przycisnąć ją do szkliwa, nie tylko daje mi znać, podświetlając podstawę na kolor fioletowy, ale również zapamiętuje na przyszłość, że mam tendencję do zbyt intensywnego mycia, więc równoważy siłę nacisku. Informuje mnie także, bym wykonywała mniej ruchów - w przypadku tej szczoteczki, należy przyłożyć ją do zębów i pozwolić, by działała sama, jedynie przesuwając ją na kolejne obszary. Nawet jeśli moja technika czyszczenia nie jest doskonała, szczoteczka sobie radzi.

Idealnie czyste zęby

Producent przekonuje, że model Philips Sonicare Prestige 9900 gwarantuje 20 razy mniej płytki bakteryjnej, 15 razy zdrowsze dziąsła i całkowite usunięcie przebarwień. Oczywiście nie jestem w stanie sprawdzić tych liczb, ale rezultaty zostały udowodnione przez badania kliniczne, a model rekomenduje Polskie Towarzystwo Stomatologiczne.

Tym, co różni szczoteczki soniczne od elektrycznych, jest unikalne połączenie: dynamicznego ruchu końcówki, która mechanicznie rozbija płytkę bakteryjną i szerokich ruchów wymiatających włókien końcówki, które skutecznie usuwają już rozbitą płytkę. Mogę stwierdzić, że w porównaniu ze szczoteczką elektryczną, soniczny model Philipsa myje bardzo delikatnie, ale skutecznie. To wszystko sprawia, że już po pierwszym użyciu mam uczucie idealnie czystych, wręcz wypolerowanych zębów.

Dobre nawyki dzięki aplikacji

Nie muszę włączać aplikacji za każdym razem, gdy myję zęby, może ona działać w tle, analizując moje ruchy. Jeśli jednak w nią wejdę, mogę sprawdzić raport tygodniowy i miesięczny: częstotliwość mycia, średni czas, siłę nacisku oraz unikanie szybkiego szorowania. Te informacje dają mi możliwość śledzenia postępów poczynionych w technice mycia. Dowiaduję się również, ile zostało sesji szczotkowania do wymiany główki. Mogę też wskazać ważne miejsca w jamie ustnej, czyli te, w których występuje płytka bakteryjna, ubytki, a także recesja i krwawienie dziąseł, by szczoteczka podczas mycia zwróciła szczególną uwagę na te obszary. W aplikacji znajduję również sporo porad na temat utrzymywania higieny jamy ustnej. Dowiaduję się, dlaczego tak ważne jest mycie zębów dwa razy dziennie przez dwie minuty i dlaczego nie można dociskać szczoteczki do szkliwa. Mogę też zapisać kontrolę u dentysty, by pilnować regularności wizyt.

Prezentacja partnera


 

 


Strona główna INTERIA.PL

Polecamy