Reklama

Reklama

Marketing spożywczy. Jak jesteśmy nakłaniani do kupowania coraz większej liczby produktów?

Wizyta w supermarkecie może okazać się pełna pułapek. Co prawda większość z nas wie już, że na zakupy idziemy z listą potrzebnych rzeczy, ale nadal przy kasie okazuje się, że jest ich znacznie więcej. Do tego nie zawsze produkty, które mamy w koszyku są zdrowe, a jednak kupiliśmy je, bo były w promocji. Jak to się dzieje?

Częste wizyty w sklepie czynią nas podatnymi na sztuczki marketingowe. Wyniki badania PAYBACK Opinion Poll przeprowadzonego w kwietniu 2019 roku ujawniają, że 29 procent naszych rodaków deklaruje robienie zakupów spożywczych codziennie. Wydaje ci się, że jesteś odporny na marketingowe sztuczki? Przypomnij sobie, jak nie wziąłeś koszyka, bo przyszedłeś tylko po chleb, a wyszedłeś z kilkoma kartonami soku (okazyjna cena na 2 opakowania plus jeden gratis), zgrzewką kolorowego, gazowanego napoju (bo była wyjątkowa promocja) i batonikami dla dzieci (ponieważ marudziły w kolejce do kasy). W jaki sposób jesteśmy nakłaniani do coraz większych zakupów? Poznaj sztuczki marketingu spożywczego.

Pachnie świeżym chlebem

Reklama

Zauważyłeś, że po wejściu do większości marketów spożywczych atakuje cię zapach świeżego pieczywa? "Wypiekane na miejscu" w rzeczywistości często jest produktem głęboko mrożonym i odpiekanym w sklepie. Skąd ten zabieg? Umieszczenie przy wejściu chleba, bułek i innego rodzaju produktów piekarniczych już na wstępie pobudza nasz apetyt.

Otumaniony wrażeniami sensorycznymi klient idzie dalej, trafiając najczęściej na dział owoców i warzyw. To umieszczenie nie jest przypadkowe. Większość z nas pamięta kampanię o obowiązkowych pięciu porcjach warzyw codziennie. Chęć dbałości o własne zdrowie powoduje, że wielu konsumentów wrzuca do koszyka sporą ilość produktów z tego działu. Brzmi dobrze, prawda? Jednak dobry nastrój spowodowany tym, że już na wejściu spełniliśmy zalecenia zasad zdrowego żywienia powoduje, że... kupujemy dużo więcej produktów w dziale ze słodyczami. Odruchowo dorzucamy do koszyka ciastka, czekolady i batoniki - "w końcu dzieci nie mogą wciąż jeść tylko marchewek i jabłek". W rezultacie w raporcie o szkodliwości cukru przygotowanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia czytamy, że z otyłością zmaga się 13 procent chłopców oraz 5 procent dziewczynek, a problem nadwagi dotyczy 31 procent chłopców i 20 procent dziewczynek.

Warto także zwrócić uwagę na to, że wiele produktów umieszczonych jest często tuż przy alejkach, na bocznej ścianie regału. Z reguły na wysokości wzroku pojawiają nam się duże ilości jednego towaru, a nasz mózg nagle "przypomina sobie", że brakuje nam krakersów, czekolady lub małej wody smakowej...

Dużo w cenie jednego

Planujesz co prawda kupić jeden batonik, ale widzisz napis "3+1 gratis". W koszyku ląduje osiem sztuk, w końcu taka okazja. Ten sam schemat powtarza się na dziale z jogurtami, płatkami śniadaniowymi, napojami. W rezultacie koszyk jest pełen “wyjątkowo korzystnych ofert", które choć tańsze, nie zawsze okazują się zdrowsze.

Poddanie się presji wyprzedaży bardzo często wiąże się z problemem marnowania żywności. Kupujemy dużo więcej niż jesteśmy w stanie zjeść, dlatego lwia część zakupów ląduje później w śmietniku. Z raportu Millward Brown przygotowanego na zlecenie Federacji Polskich Banków Żywności w 2018 roku wynika, że jesteśmy w czołówce państw Unii Europejskiej pod tym względem. Polacy rocznie wyrzucają aż 9 milionów ton jedzenia.

Mniej niż...

Nie tylko wyprzedaże skłaniają nas do kupowania większej ilości za pozornie mniejsze pieniądze. Ceny towarów często kończą się liczbą nieparzystą, niewiele mniejszą niż liczba całkowita. Myślisz, że się na to nie nabierasz? Przypomnij sobie ile razy byłeś skłony kupić coś za 5,97 niefrasobliwie zaokrąglając kwotę... w dół! Wiele artykułów spożywczych ląduje w naszym koszyku tylko dlatego, że ich cena nie przekracza liczby całkowitej. Tracimy w ten sposób nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim zdrowie.

Pułapki cenowe

Mania kupowania zbyt dużych ilości jedzenia dotyczy nie tylko sklepów spożywczych. Wszak jedzenie otacza nas ze wszystkich stron. Kawiarnie, kina, basen, uczelnia - we wszystkich tych miejscach możemy kupić kawę (pełną słodkich dodatków), słodzone napoje, ciastka, kanapki czy sałatki.

Na zakupach zdarza się, że dwa najdroższe produkty zwykle są w bardzo zbliżonych cenach - różnica między nimi często wynosi np. 2 złote. Większość klientów wybierze produkt w największym rozmiarze, tłumacząc sobie opłacalność takiego zakupu.

Decoy pricing, czyli taktyka pułapek cenowych to popularna metoda stosowana przez wielu sprzedawców żywności. Można się na nią natknąć w kinie kupując popcorn, w kawiarni wybierając ulubioną kawę czy w sieciach fast foodów.

Czy da się tego uniknąć?

Nie zawsze będziemy zdolni obronić się przed sztuczkami marketingowymi. Warto jednak zastosować kilka działań, które pomogą nam ograniczyć ryzyko wpadnięcia w pułapkę.

Wspominaliśmy na początku o obowiązkowej liście zakupów oraz chodzeniu do sklepu najedzonym. To nie jedyne rzeczy jakie możesz zrobić. Przed wyjściem warto rzucić okiem na zawartość szafek i lodówki pod kątem produktów, które możemy jeszcze wykorzystać. Ograniczymy w ten sposób marnowanie żywności oraz wykorzystamy zapasowe osiem pudełek ryżu (kupione pod wpływem impulsywnej myśli "nie pamiętam czy jest w szafce").

Zaplanowanie menu na kilka dni do przodu pozwoli także uniknąć kupowania gotowych do spożycia produktów. To właśnie one często są w promocji. W obliczu niskiej ceny i chęci zaoszczędzenia czasu spędzanego w kuchni nie zwracamy uwagi na ich skład. Zbyt mało klientów przywiązuje uwagę do etykiet. To błąd, ponieważ dzięki nim dowiadujemy się, m.in. o zawartości węglowodanów, w tym cukrów w konkretnym produkcie. Ta wiedza pozwoli Ci nie tylko obronić się przed marketingiem producentów żywność, ale przede wszystkim wybrać dla siebie i bliskich zdrowsze produkty, które nie są nafaszerowane cukrem.


Artykuł powstał we współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia

materiały promocyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje