Reklama

Reklama

​Nadchodzą chłodne dni. Będzie więcej zawałów!

David Erlinge, profesor kardiologii na Uniwersytecie Lund w Szwecji i szef zespołu badawczego tłumaczył na łamach The Guardian, że częstotliwość zawałów serca jest istotnie wyższa w dniach, w których temperatura powietrza spada poniżej zera. Co ciekawe, wystarczy, by temperatura podniosła się do 3-4 stopni Celsjusza, by liczba zawałów wracała do normy.

Reklama

Związek temperatury powietrza dotyczy - zdaniem Erlinge’a - różnych rodzajów zawału serca, w tym najczęstszego typu, który jest spowodowany zablokowaniem głównej tętnicy wieńcowej, ważnego naczynia krwionośnego zasilającego serce.

Dlaczego serce nie lubi chłodu?

Autorzy szwedzkiego badania przypuszczają, że mroźna aura może powodować zwężenie tętnic, co zwiększa nacisk krwi na serce. "Zimno i mocny wiatr sprawia, że naczynia krwionośne się kurczą, w ten bowiem sposób organizm oszczędza energię. To zwiększa obciążenie serca, podnoszący ryzyko zawału serca" - tłumaczy dr Erlinge.

Możliwe są też jednak inne wyjaśnienia. Na przykład takie, że w bardzo chłodne dni zmieniają się nasze zachowania: jemy więcej, ruszamy się mniej, co nie sprzyja sercu. Zimą więcej jest też infekcji górnych dróg oddechowych, a także grypy, co podnosi ryzyko zawału serca.

W końcu - jak proponuje dr Erlinge - przenikliwe zimno i mocny wiatr są dodatkowym źródłem stresu, co obciąża serce.

W badaniach prowadzonych na Uniwersytecie Lund brano też pod uwagę zanieczyszczenie powietrza, jednak, co ciekawe, nie wykazano korelacji między zanieczyszczeniem a liczbą zawałów.

A więc: w mroźne dni, uważajcie na siebie!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje