Reklama

Reklama

Pięć zagrożeń dla bezpieczeństwa twojej rodziny w aucie

Eksploatacja samochodu nie jest tania, nie dziwi więc, że wielu z nas nieustannie szuka oszczędności. Na pewnych rzeczach oszczędzać jednak nie warto, ponieważ wiąże się to ze sporym ryzykiem. Warto zadbać o dobre opony, układ hamulcowy czy pamiętać o ubezpieczeniu. Zagrożenia kryją się jednak nie tylko w samym pojeździe, ale również... w jego wnętrzu.

Jeśli chcemy bezpiecznie podróżować, w pierwszej kolejności powinniśmy zadbać o opony. Jest to bowiem jedyny element, który łączy samochód z nawierzchnią. Jakość i stan ogumienia ma więc kluczowe znaczenie dla naszego bezpieczeństwa. Złym pomysłem jest też szukanie oszczędności w układzie hamulcowym - z wymianą tarcz i klocków zdecydowanie nie powinniśmy zwlekać. Co jakiś czas powinniśmy również skontrolować geometrię zawieszenia. Jeśli tego nie robimy, pogorszeniu ulegają właściwości jezdne pojazdu, co może doprowadzić do niemiłych niespodzianek podczas hamowania czy zniszczenia opon. Niewesoło może zakończyć się także niepłacenie ubezpieczenia - czy to w momencie drogowego zdarzenia czy rutynowej policyjnej kontroli. Innymi słowy, oszczędzanie na bezpieczeństwie zawsze jest złym pomysłem i może przynieść opłakane skutki. Zagrożenia czają się również... wewnątrz samochodu. Oto pięć z nich.

Reklama

Rozpraszacze uwagi

Skupienie za kierownicą jest kluczowe dla bezpiecznego podróżowania. Dlatego za kółko nigdy nie powinniśmy wsiadać zmęczeni, mocno zestresowani, nie wspominając nawet o jeździe po alkoholu. Naszą uwagę od tego, co dzieje się na drodze odwracają też smartfony - jeśli musimy więc wykonać ważny telefon lub pilnie coś sprawdzić w internecie, dobrze jest zjechać na pobocze. Niewielu kierowców zdaje jednak sobie sprawę z tego, że na nasze skupienie wpływ mogą mieć... zanieczyszczenia czy pyłki dostające się do wnętrza pojazdu. Łzawienie oczu podczas jazdy może niekorzystnie wpłynąć na widoczność, a banalne wydawałoby się kichnięcie - spowodować utratę kontroli nad pojazdem (kichając przy prędkości 100 km/h przejedziemy aż 20 m drogi, co może być niebezpieczne dla ruchu). Dlatego tak ważna jest regularna wymiana filtrów kabinowych i sięganie po produkty z najwyższej półki, ponieważ ochroni nas to nie tylko przed dostającymi się do kabiny smogiem i bakteriami, ale również (co docenią alergicy) pyłkami. Zdecydować można się na przykład na Bosch FILTER+, ponieważ dzięki zastosowaniu aż czterech warstw, skutecznie zatrzymują pyłki roślin i inne znajdujące się w powietrzu zanieczyszczenia. Filtry te mają również działanie antybakteryjne - bakterie eliminowane są przez znajdujące się w nich jony srebra.

Bałagan

O porządek w pojeździe warto dbać z wielu powodów. Przede wszystkim ze względu na zdrowie, ponieważ jeśli wewnątrz zalega kurz i brud - zwyczajnie go wdychamy. Brudne samochody stają się też pożywką dla wszelkiego rodzaju bakterii, a  niektóre z nich mogą być szkodliwe. Po drugie, porozrzucane w samochodzie przedmioty w momencie wypadku zamieniają się w "pociski" i mogą przyczynić się do poważnych obrażeń podróżujących. Ale nie tylko w momencie zdarzenia drogowego, ale także w przypadku gwałtownego manewru, zbyt szybkiego pokonywania zakrętu lub najechaniu na dziurę. I wreszcie, podróżowanie czystym i zadbanym samochodem jest po prostu przyjemniejsze.

Zanieczyszczone powietrze wewnątrz auta

Kluczowe dla naszego zdrowia jest powietrze, którym oddychamy. A to wewnątrz samochodu może być gorszej jakości od tego zewnątrz - wszystko za sprawą małej przestrzeni, na której się kumuluje. Tutaj bardzo ważna jest regularna (co 15 tys. km lub raz do roku) wymiana filtra kabinowego. Pamiętać należy jednak nie tylko o zmianie, ale również o wybraniu produktu dobrej jakości. Zdecydować się można na przykład na Bosch FILTER+, który skutecznie chroni przed dostającym się do wnętrza auta zanieczyszczeniami. Dzięki warstwie ultradrobnych mikrowłókien zatrzymuje do 99% pyłu i smogu (o wielkości cząstek do 2,5 μm) oraz sadzę i pyłki roślin.

Niewłaściwa pozycja za kierownicą

Na naszym bezpieczeństwie odbić się może również zła pozycja za kierownicą. Jeśli siedzimy w niewłaściwy sposób, błyskawiczne wykonanie manewru w momencie zagrożenia może okazać się mocno utrudnione lub wręcz niemożliwe. Z jednej strony chodzi tu o prawidłowe trzymanie kierownicy (jeżeli spojrzymy na nią jak na tarczę zegara, lewa dłoń powinna znajdować się między cyfrą 9 i 10, prawa między 2 i 3), z drugiej - siedzenie. Wskazane jest podróżowanie w pozycji niemal wyprostowanej, z plecami idealnie przylegającymi do fotela. Unikniemy w ten sposób również bólu pleców, urazów kolan, bioder i nadgarstków, a także zbyt szybkiego zmęczenia.

Niezapięte pasy

Podróżowanie bez zapiętych pasów oczywiście grozi mandatem. Ale to najmniejszy problem, ponieważ jeśli dojdzie do wypadku - konsekwencje mogą być dużo groźniejsze w skutkach. Prawa fizyki są bezwzględne: jeśli nie zapniemy pasów, w momencie zderzenia nasze ciała nabiorą takiej energii, jakbyśmy ważyli kilka ton. I nawet jeśli siedzimy z przodu i mamy zapięte pasy, możemy zostać uderzeni przez osobę znajdującą się z tyłu pojazdu. Dlatego tak ważne jest, by przed odpaleniem samochodu upewnić się, że czynność tę wykonały wszystkie osoby w pojeździe. Zapięte pasy w momencie wypadku aż dwukrotnie zwiększają szansę na przeżycie wypadku samochodowego, ale także minimalizują obrażenia. Z tych samych powodów ważne jest prawidłowe zamontowanie i przypięcie fotelika dla dzieci.

Artykuł z ekspozycją partnera

materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje