Reklama

Reklama

Sedes, basen i chińska bielizna: przez co łapiemy intymne infekcje (i jak się ich pozbyć)?

Infekcje intymne stanowią powszechny problem kobiet, choć przez to, że są tematem tabu, wciąż niewiele o tym rozmawiamy. Skąd się biorą i jak sobie z nim radzić?

Przeważnie mamy do czynienia z zakażeniem bakteriami lub grzybami. Za grzybicę w 90 proc. przypadków odpowiada Candida albicans, drożdżak obecny w każdym organizmie. Gdy jednak dochodzi do zaburzenia naszej naturalnej flory w pochwie, nadmiernie się namnaża, wywołując dyskomfort. Infekcje objawiają się świądem, pieczeniem i zaczerwienieniem okolic intymnych. W przypadku grzybicy dodatkowo pojawiają się białe upławy o konsystencji twarogu, z kolei wydzielina w trakcie infekcji bakteryjnej ma szarawy kolor i zapach ryby.

Publiczne toalety

Reklama

Przeważnie toalety publiczne myte są kilka razy dziennie, więc prawdopodobieństwo zarażenia się jest niewielkie. W dodatku większość bakterii (np. żyjące w jelitach pałeczki okrężnicy) poza swoim środowiskiem naturalnych szybko giną. Nie należy jednak tracić czujności, gdyż lekarze znają przypadki zarażenia się w publicznej toalecie nawet znacznie poważniejszymi chorobami niż infekcja okolic intymnych (w naukowym czasopiśmie "The BMJ" opisano przykład ośmiolatki, która zachorowała na rzeżączkę po tym, jak przetarła papierem deskę klozetową, a następnie tą samą ręką wytarła okolice intymne). 

Basen i sauna

Ostrożność należy również zachować, korzystając z basenów. Przeważnie obiekty, na które przychodzi się trenować pływanie, nie budzą zastrzeżeń sanitarnych - mają systemy monitorujące stan wody, które reagują natychmiast, gdy pojawi się zanieczyszczenie. Pamiętajmy jednak, że do wody wciąż wchodzą nowe osoby, nie każdy bierze zalecany prysznic i nie wszystkie bakterie udaje się wybić chlorem, więc możemy zarazić się, zanim zadziała filtrowanie. Źródłem zakażenia może być również sauna. Dobrą praktyką jest zabieranie ze sobą czystego ręcznika, by nie siadać bezpośrednio na deskach. Osoby, które mają problem z nawracającymi infekcjami intymnymi, powinny więc raczej zrezygnować z wizyt na basenie i bezwzględnie nie wchodzić do wody, gdy same chorują.

Niewłaściwa bielizna

Ginekolodzy zalecają noszenie majtek z naturalnej bawełny, syntetyczna bielizna niestety nie zapewnia odpowiedniej wentylacji miejsc intymnych i zatrzymuje wilgoć, przez co sprzyja namnażaniu się bakterii i grzybów. Bielizna powinna być zabudowana; stringi, choć wyglądają kusząco, niestety sprzyjają zachorowaniom na infekcje intymne. Pasek znajdujący się tuż przy odbycie przesuwa się w trakcie chodzenia, przenosząc bakterie z jelit w kierunku pochwy. Nie powinnyśmy także nosić bardzo obcisłych spodni. Kolejnym błędem jest zakładanie bielizny pod piżamę - w końcu noc stanowi idealny moment, by zapewnić okolicom intymnym dostęp powietrza. 

Higiena miejsc intymnych

Przeważnie problemem jest nie brak higieny intymnej, a jej nadmiar! Podmywając się kilka razy dziennie, zmywamy naturalną barierę ochronną pochwy. Poza tym nie powinno się wykonywać irygacji bez wyraźnego zalecenia lekarza. Do higieny używajmy wyłącznie delikatnych płynów o pH powyżej 4,5, unikajmy środków antybakteryjnych, mile za to widziany w składzie będzie kwas mlekowy i nawilżający kwas hialuronowy. Poza tym niektórzy ginekolodzy wręcz nie zalecają depilacji okolic intymnych. Włosy w tym miejscu pełnią taką samą funkcję ochronną, jak rzęsy na oku - zapobiegają przedostawaniu się zanieczyszczeń i patogenów, a niestety bliskie towarzystwo odbytu sprzyja pojawieniu się niechcianych gości.

Dieta i odporność

Problem z infekcjami bardzo często zaczyna się od antybiotykoterapii. To właśnie te leki zaburzają równowagę pomiędzy pałeczkami kwasu mlekowego a drobnoustrojami w pochwie, co powoduje namnażanie się grzybów odpowiedzialnych za infekcję. Gdy już dojdzie do grzybicy, powinnyśmy unikać spożywania cukrów, zarówno tych prostych, jak i złożonych. Nie wolno nam spożywać słodyczy, owoców, wypieków z mąki pszennej, białego ryżu czy makaronu. Warto za to jeść jak najwięcej kiszonek i jogurtów, czyli naturalnych probiotyków. By uniknąć nawrotów, zadbajmy również o naszą odporność. 

Gdy już dojdzie do infekcji, konieczna będzie wizyta u lekarza. Ginekolog przepisze nam leki, globulki dopochwowe oraz maść, prawdopodobnie tabletki będzie musiał przyjmować również nasz partner seksualny. W trakcie leczenia można zacząć stosować Trivagin. Żel łagodzi objawy infekcji takie jak świąd, podrażnienie i pieczenie. Z kolei kapsułki pomagają uzupełnić florę bakteryjną, gdyż zawierają aż 3 miliardy komórek bakterii kwasu mlekowego oraz cztery szczepy bakterii Lactobacillus występujące we florze Polek.  

Artykuł powstał we współpracy z marką Verco S.A.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje