Reklama

Reklama

Strach na porodówce

W Polsce mamy dobre i nowoczesne prawo wyznaczające standardy opieki okołoporodowej. Zgodnie z nim Polki powinny rodzić komfortowo, w poczuciu bezpieczeństwa i pod życzliwą opieką lekarzy. Jednak ze świadectw wielu matek wynika, że to prawo funkcjonuje jedynie na papierze.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat polskie porodówki przeszły prawną i estetyczną rewolucję. Wieloosobowe sale, które pozbawiały kobiety intymności, zamieniły się w komfortowe pokoiki. Standardem stała się obecność ojca dziecka przy porodzie i to, że noworodkami zajmują się nie położne, ale matki maluchów. Korupcja, tak powszechna jeszcze na początku lat 90. dziś należy do rzadkości, a szpitale wprowadziły procedury związane z opłatą za dodatkowe usługi. Polki rodzą w zdecydowanie lepszych warunkach, mogą liczyć na pomoc życzliwych i kompetentnych lekarzy. A przynajmniej powinny rodzić.

Reklama

- Może się wydawać, że na polskich porodówkach już jest w porządku, że dużo się zmieniło i niewiele zostało do zrobienia. Niektórzy myślą, że kolorowe ściany na oddziałach i piłki na porodówkach wystarczą. Otóż nie wystarczą - mówi Daria Omulecka, z Fundacji Rodzić po Ludzku.

Takie jak ty powinny rodzić się bezpłodne

"Po tym, co przeszłam na sali porodowej, nie wyobrażam sobie, że mogłabym przechodzić przez ten koszmar jeszcze raz" - napisała jedna z kobiet, publikująca swoje wyznanie na stronie akcji "Lepszy poród".

Jej historia znajduje się wśród kilkudziesięciu opowieści innych kobiet, które doświadczyły złego traktowania w czasie porodu bądź bezpośrednio po nim. 

- Ja miałam trudne doświadczenia związane z porodem, moje koleżanki i znajome również, część z nas pracuje z kobietami w okresie okołoporodowym i na co dzień spotyka się w różnego rodzaju nadużyciami. Dlatego postanowiłyśmy zawalczyć o lepsze traktowanie matek na oddziałach położniczych - mówi Katarzyna Gręziak, jedna z organizatorek akcji "Lepszy poród".  W ramach inicjatywy kobiety starają się walczyć o egzekwowanie praw, które przysługują pacjentkom w czasie porodu i połogu oraz pokazać, w jaki sposób są one naruszane.

"Nie drzyj tak ryja", "Co się tak drzesz, to dopiero początek", "To pewnie też umrze", "Takie jak ty powinny rodzić się bezpłodne"- kobiety na kartkach cytują słowa, które usłyszały od lekarzy i położnych na porodówkach. Opisują też wielogodzinne leżenie na zakrwawionym prześcieradle,lekarzy dowcipkujących na temat ich wagi czy odmowę przeprowadzenia badań.

Grzechy ciężkie, grzechy lżejsze

Listę grzechów popełnianych na polskich porodówkach otwierają przewinienia słowne: opryskliwe określenia, niemiłe uwagi ze strony lekarzy, niepotrzebne dyscyplinowanie rodzącej. Potem pojawiają się zaniedbania takie jak: brak porady w trakcie karmienia, niezmienianie zakrwawionej pościeli czy odmawianie pacjentce przybrania podczas porodu pozycji innej niż horyzontalna. Kolejne grzechy to nieuzasadnione interwencje medyczne, zwłaszcza cesarskie cięcia, które w Polsce wykonuje się  przy co 3 porodzie, podczas gdy wg zaleceń WHO ich odsetek w krajach średnio i wysoko rozwiniętych nie powinien przekraczać 15 %. Albo wręcz przeciwnie, odmowa cesarki, choć istniały medyczne powody do jej wykonania. W skrajnych przypadkach, te najcięższe zaniedbania mogą prowadzić do śmierci.

O najpoważniejszych naruszeniach donoszą media. Tylko w tym roku opisywano historie kilkunastu rodziców, którzy oskarżają lekarzy o śmierć lub uszkodzenie zdrowia dziecka. O "lżejszych" grzechach matki piszą na forach, opowiadają o nich w klubach mam, opisują w listach do Fundacji i organizacji walczących o lepszą opiekę okołoporodową. 

- Najczęściej kobiety narzekają na ignorowanie planu porodu, mówią że wciąż jest on traktowany jako wymysł. Jednak to jest wierzchołek góry lodowej - mówi Joanna Pietrusiewicz, prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku, która od 18 lat walczy o godną opiekę okołoporodową  - Kobiety narzekają na to, że napotykają na sprzeciw położnych, gdy chcą rodzić w pozycji innej, niż horyzontalna. Piszą, że gdy już urodzą, są pozostawiane same sobie, słyszą: "Proszę karmić piersią" i nikt do nich nie przychodzi, żeby powiedzieć jak to karmienie ma wyglądać.

Przecież miałam prawo

"Po porodzie miałam bardzo wysoką gorączkę i córka nie była ze mną na sali. Następnego dnia umówiłam się z położną, że o 11 przyjdę nakarmić małą. Przyszliśmy z mężem o 10.30 i usłyszeliśmy, że już ją nakarmili, że mam przyjść później. Byliśmy wściekli na tą sytuację. Miałam prawo nakarmić swoje dziecko!" - pisze na kartkach jedna z matek.

Możliwość naturalnego karmienia własnego dziecka to tylko jedno z wielu praw, które zostały  zagwarantowane matkom w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z września 2012 roku, w skrócie nazywanym "Standardami opieki okołoporodowej"*.  Jego zapisy  gwarantują m.in. prawo do opracowania planu porodu, który asystujący przy porodzie personel powinien respektować i włączać do dokumentacji medycznej, wybór miejsca porodu i pozycji w której on przebiega,  możliwość przebywania z noworodkiem  (głównie kontakt "Skóra do skóry") oraz jego karmienia. Podkreśla się również prawo do szacunku ze strony personelu medycznego.

W Polsce rodząca jest chroniona również przez akty prawne takie jak: Ustawa z dnia 6 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, Karta Praw Pacjenta w oparciu o Deklarację Praw Pacjenta Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Europejska Karta Praw Pacjentów.  W każdym z nich mowa jest o szacunku i prawie pacjenta do informacji.

Prawo, które nie działa

- W Polsce mamy bardzo dobre prawo dotyczące opieki okołoporodowej, jednak w wielu przypadkach jest  całkowicie ignorowane- mówi Gręziak.

Podobnego zdania jest Pietrusiewicz  - W Polsce mamy prawo nie tyle dobre, co bardzo dobre.  Oczywiście, pewne jego zapisy wymagają doszlifowania, ale jeśli spojrzymy na kraje byłego bloku komunistycznego, to znacznie je wyprzedamy.

Problem leży więc nie w samych zapisach prawa, ale w tym że  w wielu polskich placówkach nigdy nie weszły one w życie.  Przeprowadzony w 2012 roku przez Fundację Rodzić po Ludzku monitoring wdrażania standardów opieki okołoporodowej w wybranych placówkach województwa mazowieckiego wykazał, że część ordynatorów w ogóle nie znała jego zapisów lub myślała, że są one nie rozporządzeniem ministerstwa lecz zaleceniem Fundacji Rodzić po Ludzku.

Położna nie daje rady

Zdaniem Pietrusiewicz głównymi przyczynami zaniedbań, oprócz braku znajomości prawa,  jest zbyt mała ilość położnych na porodówkach oraz brak bezpłatnych szkoleń podczas których położne mogłyby aktualizować swoją wiedzę..  - Część polskich szpitali nie dokształca na bieżąco swojego personelu, nie uaktualnia jego wiedzy. Standardy Opieki Okołoporodowej w znaczący sposób zmieniają praktyki szpitalne, wprowadzają nowe procedury i sposoby postępowania. Ich po prostu trzeba się nauczyć dlatego dyrektorzy placówek powinni wprowadzić szkolenia. Potem kobiety narzekają na to, że przychodzi do nich położna, udziela porady, a za chwilę przychodzi kolejna i mówi zupełnie co innego. Brakuje wypracowanych procedur, wspólnie wypracowanych schematów postępowania. Matki dostrzegają też, że położne mają pod swoją opieką za dużo kobiet. Położna ma wtedy poczucie, że się nie jest w stanie zadbać o wszystkie mamy. Zachowuje się wtedy jak ratownik, ustala hierarchie problemów, w jednej sali ma np. kobietę po cesarskim cięciu, która wymaga natychmiastowej pomocy,  a w drugiej mamę, która mówi : "Pani posiedzi ze mną i zobaczy, czy dobrze karmię". Gdy położna zważy te dwa przypadki, wiadomo że zajmie się pierwszym kosztem drugiego.  A tutaj nie ma czego ważyć, bo i jedna i druga sytuacja jest bardzo istotna - mówi prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku.

Brakami finansowymi czy kadrowymi trudno wytłumaczyć jednak brak empatii ze strony lekarzy i położnych. Według psychologa Barbary Michno - Wiecheć, również tutaj przyczyną mogą być braki w edukacji personelu  - Doświadczenie pokazuje, iż personelowi brakuje wiedzy na temat psychicznego funkcjonowania kobiety w ciąży.  Potwierdzają to rozmowy z położnymi i pielęgniarkami. Natomiast kobiety mające za sobą negatywne doświadczenia okołoporodowe skarżą się najczęściej na brak życzliwości i empatii ze strony personelu. Te dwie rzeczy można połączyć,  ponieważ w wielu przypadkach brak empatii wiąże się z brakiem wiedzy o tym, co kobieta przeżywa, co mogłoby jej pomóc, a co zdecydowanie jej przeszkadza - mówi psycholog.

Pacjentka, chociaż nie chora

Poprawie sytuacji na porodówkach nie sprzyja też fakt,  że w Polsce poród ciągle postrzegany jest jako wydarzenie medyczne, a kobiety  - jako pacjentki. W oczach wielu są to jednak pacjentki, które nie wymagają szczególnej uwagi, bo ich stan nie jest konsekwencją choroby i zwykle nie zagraża życiu. W ogólnej opinii położnictwo jest widziane jako dziedzina medycyny łatwiejsza i nie wymagająca takich nakładów finansowych i personalnych jak np. onkologia.

- Poród, mimo że nie jest w ten sposób postrzegany w ogólnej świadomości, jest doświadczeniem skrajnym, przełomowym i silnie wpływającym na pierwsze miesiące macierzyństwa. Zazwyczaj pozostaje w pamięci kobiet przez lata. Nie dostrzega się również tego, jak duże znaczenie ma to, w jaki sposób dziecko przychodzi na świat - mówi Daria Omulecka.

Jaki poród, takie macierzyństwo

Eksperci twierdzą, że negatywne doświadczenia okołoporodowe mają długotrwałe i poważne skutki. "Okres okołoporodowy jest takim etapem w życiu kobiety, w którym kilkakrotnie wzrasta ryzyko wystąpienia zaburzeń psychicznych" - napisała, w broszurze Fundacji "Problemy emocjonalne kobiet w okresie okołoporodowym", dr Joanna Krzyżanowska-Zbucka. W tej samej publikacji autorka przytacza dane: szacuje się, że 10-16% kobiet w ciąży spełnia kryteria diagnostyczne depresji, wiele przyszłych matek zdradza też objawy zaburzeń lękowych, zaś smutek poporodowy czyli tzw. baby blues występuje u około 50-80% kobiet. Psycholodzy przyznają, że to, jak kobieta będzie czuła się w trakcie połogu, wpłynie na to jak  odnajdzie się w roli matki oraz czy będzie planowała kolejne ciąże.

- Wspomnienia z porodu są bardzo ważne, gdyż często wpływają na to, czy kobieta w przyszłości zdecyduje się na kolejne dziecko. Jest wiele kobiet, które jeszcze przed zajściem w pierwszą ciążę wyobrażają sobie, że będą miały dwójkę lub więcej dzieci, jednak po bardzo trudnym porodzie zdecydowanie boją się i nie chcą kolejnej ciąży - mówi psycholog, Barbara Michno - Wiecheć.

Niechęć do posiadania kolejnych dzieci to tylko jeden z wielu negatywnych skutków tzw. traumatycznego porodu. Kobieta, która doświadczyła złego traktowania na porodówce, może mieć problemy z odnalezieniem się w roli matki, laktacją, postrzeganiem samej siebie jako kompetentnej do opieki nad dzieckiem. Z czasem mogą również pojawić się problemy w związku.

- W relacji z partnerem może się pojawić cały szereg negatywnych odczuć, począwszy od złości, przez poczucie braku zrozumienia, obwinianie za zaistniałą sytuację, aż do unikania kontaktów intymnych, osłabienie więzi emocjonalnej. Oczywiście wiele zależy od siły psychicznej kobiety, nie zawsze trudne okoliczności wpłyną negatywnie na daną osobę. Jednak poród jest szczególnym wydarzeniem i trzeba o tym pamiętać - Mówi Michno - Wiecheć.

Porodowe domino

Nie można jednoznacznie stwierdzić, jak musi wyglądać poród, aby niósł za sobą tak negatywne konsekwencje. Dla każdej kobiety traumatyczny poród oznacza coś innego. Można wskazać elementy, które potrafią zranić kobietę w tym wyjątkowym czasie - złe słowa, brak zrozumienia dla okazywanego bólu bądź dyskomfortu, niedostateczne wsparcie zarówno w czasie porodu, jak i w pierwszych chwilach opieki nad dzieckiem. Aby poród mógł być uznany za dobry kobieta musi czuć się podmiotowo, mieć poczucie bezpieczeństwa i wsparcia, a jej potrzeby powinny zostać uszanowane. Jeśli po narodzinach dziecka matka doświadcza trudności psychologicznych powinno być jej zapewniona pomoc psychologiczna. Respektowanie praw kobiety rodzącej jest ważne również dlatego, że gwarantują one godne warunki rodzenia, a tym samym zmniejszają ryzyko wystąpienia zespołu stresu pourazowego - mówi Gręziak.

Traumatyczny poród można porównać do przewracających się kostek domina. Jego doświadczenie stopniowo wpływa nie tylko na kolejne sfery życia matki, na nią samą, męża, dziecko, ale również wywiera wpływ na kobiety znajdujące się w jej środowisku. Opowieści o złym traktowaniu w czasie porodu są przekazywane dalej i powodują narastanie lęku przed urodzeniem dziecka. Według Joanny Pietrusiewicz, dominujący w naszym kraju przekaz, przedstawiający poród jako trudne i zwykle negatywne doświadczenie sprawia, że Polki odczuwają coraz większy strach przed rodzeniem dzieci.

- Szczątkowa wiedza oraz wiedza płynąca z mediów czy seriali powoduje narastanie lęku przed porodem. Dodatkowo przekaz, który mamy w naszym społeczeństwie, który płynie od mam, babć, jest negatywnie nacechowany. Mamy za sobą kilkadziesiąt lat betonowego położnictwa, gdy kobieta była traktowana jak przedmiot, a jej indywidualne potrzeby nie były brane pod uwagę. Często po takim doświadczeniu zostaje rana na duszy, którą potem, nawet mimowolnie, przekazuje się w spadku córce - mówi Pietrusiewicz.

Już nie będzie bolało

"Położna pogłaskała mnie po głowie, złapała pod rękę i powiedziała: Jesteś coraz bliżej, pięknie ci idzie, już bardziej nie będzie bolało. Poczułam się bezpiecznie."

Takie świadectwa również znajdują się wśród kartek nadesłanych do organizatorów akcji Lepszy poród. Mimo powszechnego w Polsce lęku przed porodem i regularnie pojawiających się informacji o nadużyciach w opiece okołoporodowej w naszym kraju jest coraz więcej placówek, w których można urodzić zgodnie z obowiązującymi standardami. - Takich miejsc trzeba jednak poszukać*, porozmawiać ze znajomymi o tym jak wygląda opieka w najbliższym szpitalu, jeśli nie odpowiada oczekiwaniom to trzeba szukać dalej lub pojechać do innego miasta - mówi Pietrusiewicz.

Jednak trzeba jeszcze wiele pracy, aby te polecane placówki, respektujące standardy opieki okołoporodowej, przestały być wyjątkiem, a stały się normą.

*Pełna nazwa rozporządzenia Ministra Zdrowia brzmi: "Standardy postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem"

*Fundacja Rodzic Po Ludzku prowadzi bazę szpitali i oddziałów położniczych Gdzie Rodzić Info, stworzoną z myślą o kobietach, które zastanawiają się, gdzie urodzić swoje dziecko. 

Barbara Michno-Wiecheć, psycholog, psychoterapeuta, założycielka Gabinetu Psychologicznego Drugi Brzeg w Krakowie.


Aleksandra Suława

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy