Trądzik różowaty: problem, który Polki nadal bagatelizują

Rumieńce, pajączki, krostki – to pierwsze objawy trądziku różowatego, choroby, którą większość Polek woli ukrywać pod makijażem, niż leczyć u dermatologa. Tymczasem im szybciej zwrócimy się o pomoc do lekarza specjalisty, tym łatwiej uporamy się z problemem. Właśnie o tym przypomina kampania „Róż się do lekarza”, w ramach której organizatorzy zachęcają do konsultacji swoich niepokojących objawów ze specjalistą.

Dbamy o urodę, ale nie o zdrowie

Niemal każda z nas spędza poranek przed lustrem, wklepując różne kremy i wykonując makijaż. Z kolei wieczorem stawiamy na dokładne oczyszczenie i maseczki. Jak wynika z raportu "Polki w swojej skórze" przeprowadzonego na zlecenie firmy Galderma w ramach kampanii "Róż się do lekarza", 70 proc. Polek przejmuje się stanem swojej cery, 48 proc. poświęca jej czas, a 56 proc. wyszukuje informacji na temat sposobów jej pielęgnacji. Stawiamy na dobre kosmetyki, aż ¼ badanych Polek korzysta w swojej codziennej rutynie pielęgnacyjnej ze specjalistycznych marek kosmetyków, a tylko 18 proc. nie interesuje się składem używanych produktów. Niestety aż 43 proc. badanych deklaruje, że zmaga się z chorobami skórnymi. Najczęściej wymienianym problemem jest trądzik - zdiagnozowało go u siebie 11 proc. badanych.

Ile Polki wiedzą o trądziku różowatym?

Na wstępie należy rozróżnić dwa rodzaje tej przypadłości. Świadomość istnienia trądziku różowatego z roku na rok rośnie, ale wciąż nie wszystkie wiemy, czym różni się on od trądziku pospolitego. Jak wynika z raportu "Polki w swojej skórze", 63 proc. badanych słyszała o trądziku różowatym, jednak wciąż wiemy o nim niewiele. Nadal tylko ⅓ badanych była w stanie poprawnie wskazać metody leczenia choroby, czyli przyjmowanie leków doustnych, w tym antybiotyków oraz stosowanie kremów lub żelów o działaniu przeciwzapalnym. Niestety głównym źródłem informacji o trądziku różowatym jest internet (40 proc.). Tylko 13 proc. czerpie wiedzę na ten temat od lekarza, a w razie wystąpienia choroby jedynie 45 proc. zwraca się o pomoc do dermatologa. 39 proc. nic nie robi z problemem. To właśnie z tego powodu średni czas od zauważenia pierwszych problemów ze skórą do wizyty u specjalisty wynosi w Polsce aż 3,6 roku.

Grupa ryzyka

Problem dotyczy aż 15 proc. populacji w Polsce. Na trądzik różowaty chorują głównie kobiety po 30. roku życia (choć coraz częściej występuje on u kobiet już po 20. roku życia), największe nasilenie zmian obserwuje się koło 40-50 roku życia. Pierwszym objawem jest częste rumienienie się twarzy i rozszerzone naczynia krwionośne (tzw. pajączki). Wciąż lekarze nie wiedzą dokładnie, co powoduje zmiany, pewne jest jednak to, że proces zapalny występuje jednocześnie ze zmianami naczyniowymi. Czynnikami, które mogą nasilać problem, jest promieniowanie UV, nieprawidłowa dieta i pielęgnacja skóry, a także zanieczyszczenie środowiska i palenie papierosów.

Terapia trądziku różowatego

Trądzik różowaty jest niestety chorobą o charakterze przewlekłym, może się nasilać i ustępować. W zaawansowanym stadium wymaga konsekwentnego i długiego leczenia. W 50 proc. przypadków towarzyszą mu wymagające okulistycznego leczenia objawy oczne. Częstym błędem pacjentów jest porzucenie terapii, gdy tylko stan skóry zaczyna się poprawiać. Tymczasem, gdy choroba ustępuje, konieczne jest wdrożenie leczenia podtrzymującego oraz zastosowanie zabiegów likwidujących podłoże naczyniowe. Pacjent musi także pamiętać, że zmiana stylu życia na zdrowszy powinna być już wprowadzona na stałe. Niektóre pacjentki potrzebują także pomocy psychologicznej.

Lekarz ostatniego kontaktu

Trądzik różowaty jest chorobą, która daje widoczne objawy, istnieje więc szansa na szybkie rozpoczęcie leczenia. Niestety Polki bagatelizują problem, tuszując go pod grubymi warstwami makijażu i stosując kolejne drogeryjne preparaty polecane przez influencerki. W drugiej kolejności zwracają się o pomoc do kosmetyczki, która walczy z objawami, ale nie z przyczyną. Tymczasem choroba się nasila, negatywnie wpływając na nasze samopoczucie, pewność siebie i zadowolenie z własnego wyglądu. Problem staje się coraz bardziej wstydliwy, co dodatkowo blokuje nas przed wizytą u lekarza. Na spotkanie ze specjalistą decydujemy się dopiero wtedy, gdy jest już bardzo źle. Tymczasem im szybciej dermatolog zdiagnozuje trądzik różowaty, tym łatwiej będzie zatrzymać rozwój choroby i wyleczyć zmiany.   

Czas na wizytę u lekarza

Społeczna świadomość na temat problemu trądziku różowatego wciąż jest niewystarczająca, dlatego firma Galderma postanowiła ruszyć z kolejną odsłoną kampanii edukacyjnej "Róż się do lekarza", której patronem jest Polskie Towarzystwo Dermatologiczne. Akcja skierowana jest do kobiet znajdujących się w grupie ryzyka zachorowania na trądzik różowaty, a celem jej inicjatorów jest zwiększenie świadomości na temat choroby i zachęcenie do wizyty u lekarza specjalisty. Twórcy kampanii zwracają również uwagę na aspekt społeczno-psychologiczny - osoby z trądzikiem różowatym często mają problemy z samoakceptacją, pewnością siebie, spada ich satysfakcja z życia. Wciąż mówi się o tym zbyt mało. Pamiętajmy jednak, że im wcześniej choroba zostanie zdiagnozowana, tym szybciej możemy podjąć leczenie i poprawić wygląd cery. Dlatego pora na wizytę u dermatologa!

Więcej informacji, a także test z pomocą którego można sprawdzić, czy posiadamy niepokojące objawy, znajdziemy na stronie kampanii "Róż się do lekarza".

Partnerem publikacji jest Galderma

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje