Bp Tadeusz Pieronek: Biskup z góralskim temperamentem

Jan Paweł II zawsze mógł na niego liczyć

Reklama

Taka życiowa postawa zjednywała mu przyjaciół, ale i przysparzała wrogów, również w samym Kościele. 

Bo przecież nie brakowało ludzi, nazywających go "biskupem wichrzycielem", "pożytecznym idiotą". Jak na to reagował? Ze spokojem tłumaczył: "Biskupi mają prawo do własnych poglądów na temat otaczającej nas rzeczywistości, polityki, kultury". 

A ociekające nienawiścią listy i obrzydliwe anonimy po prostu nakazywał spalić. 

W takich trudnych momentach zawsze pomagała mu głęboka wiara. Mówił: "Siła Kościoła nie tkwi w statystykach, ale w Jezusie Chrystusie i autentycznie chrześcijańskim życiu wiernych". 

Nic dziwnego, że właśnie jemu zaufał kardynał Karol Wojtyła, któremu towarzyszył podczas Soboru Watykańskiego II. 

Przyszły papież mógł liczyć na księdza Tadeusza zarówno w sprawach duchowych, jak i tych prozaicznych, np... w poszukiwaniach czerwonych skarpetek - według regulaminu miał mieć na sobie uczestnik ceremonii wręczania biretów kardynalskich. I choć mimo wielkiego zaangażowania księdza Pieronka nie udało się ich kupić, to Karol Wojtyła doceniał jego starania. 

Pocieszał go, mówiąc: "Słuchaj, jeszcze dwóch innych biskupów nie miało takich skarpetek. Nic się nie stało". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje