Reklama

Reklama

Bulwersujące odkrycie: "Kobiety mają brodawki sutkowe"

Czasami przez koszulkę widać sutki. Sprawa dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Wydawałoby się: naturalna rzecz. Niestety, w przypadku płci pięknej widok taki okazuje się być nie na miejscu i sieje zgorszenie. Do sprawy odniosła się na Facebooku blogerka Segritta.

O kobiecych sutkach bywa głośno. Ostatnio chociażby za sprawą tweeta posłanki Lewicy Anny Marii Żukowskiej, która skrytykowała strój białoruskiej aktywistki Jany Shostak podczas jej prostestu przeciw zatrzymaniu opozycyjnego dziennikarza i blogera Ramana Pratasiewicza.

Posłanka napisała: "Dlaczego nie mam wrażenia, że naprawdę chodzi jej o Białoruś?", obrazując swoje słowa zrzutem ekranu telewizora, na którym widać ubraną na biało-czerwono aktywistkę. Wpis spotkał się z ogromną falą krytyki. Komentujący zwracali uwagę, że Shostak ma ogromne zasługi w walce z reżimem Łukaszenki.

Reklama

Niedawno do kontrowersji, jakie wzbudzają kobiece sutki, odniosła się na Facebooku blogerka Segritta.

"Pojechałam na rower i pokazałam się na stories w tej koszulce. Bo w niej pojechałam na rower. A ponieważ ostatnio świat odkrył, że kobiety mają brodawki sutkowe (ale jeszcze nie umie sobie z tym poradzić i nie wie, co o tym myśleć), postanowiłam za każdym razem, gdy te moje brodawki sutkowe odznaczają się pod koszulką, dodatkowo dawać temu werbalny wyraz. Żeby nie było wątpliwości, że zdaję sobie sprawę z tego, że mam brodawki sutkowe" - zaczęła swój wpis.

W dalszej części podzieliła się relacją na temat oburzenia, jakie wywołało pojawienie się w "niewłaściwej" koszulce. Jej skrzynkę zalały wiadomości w stylu: "Załóż koszulkę z wszytym stanikiem", "Widać ci brodawki sutkowe", "Ja bym się wstydziła".

Segritta postanowiła się nie rozdrabniać i wszystkim zainteresowanym udzieliła jednej odpowiedzi, którą zamieściła na swoim profilu:

"Tak, kobiety - podobnie jak mężczyźni - mają brodawki sutkowe, które zazwyczaj są ciemniejsze od skóry wokół, czasem twardnieją, no generalnie zachowują się tak samo, jak te męskie - choć mają dodatkową funkcję karmienia piersią, a nie tylko erogenną. Ponieważ rzeczone brodawki sutkowe są ciemniejsze od sutków i czasem twardnieją, czasem widać je pod ubraniem. Tak samo, jak czasem widać kształt penisa pod kąpielówkami."

Czy sterczące pod bluzką kobiece sutki powinny być powodem do wstydu? Kobieta nie ma wątpliwości:

"Nie, nie wstydzę się tego, że mam brodawki sutkowe i że je czasem widać. Generalnie nie wstydzę się niczego, co w naszej kulturze nie jest obiektem wstydu u połowy społeczeństwa. Może gdyby wszyscy, niezależnie od płci, ukrywali fakt posiadania brodawek sutkowych, to bym się ich wstydziła. Ale tak nie jest, więc się nie wstydzę."

Ale za to Segritta wstydziłaby się czegoś innego:

"Ja bym się wstydziła czego innego: gdyby mi kiedyś wpadło do głowy podejść do ubranej kobiety i zasugerować, żeby się rozebrała, 'bo mnie jest gorąco'. Dlatego tego nie robię."

Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Zgadzacie się z Segrittą?

***

Zobacz również:

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: sutki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje