Reklama

Reklama

Ciągnie swój do swego

Mówi się, że wspólne problemy zbliżają. Tak bywa u ludzi, ale czy zwierzęta z podobnymi niepełnosprawnościami, co ich opiekunowie, mogą mieć pozytywny wpływ na swoich właścicieli? Te historie dają jednoznaczną odpowiedz.

Niezwykła przyjaźń  

Reklama

Dwuletnia Scarlette Tipton dostała małego kotka. Zwierzątko nie ma jednej łapki, dziewczynka nie ma przedramienia. Lekarze musieli przeprowadzić amputację, by ratować jej życie, kiedy miała 10 miesięcy.

Zachorowała na tak rzadką postać raka, że jest jedyną osobą na świecie, u której został on zdiagnozowany.

Kotek przeżył poważny wypadek i weterynarzom nie udało się uratować  mu łapki. Kiedy dziewczynka zobaczyła kotka po raz pierwszy w schronisku, pokazała na zwierzątko, a potem na swoje ramię  i powiedziała "boli". Jakby rozumiała, że mają ze sobą coś wspólnego.

Rodzina Scarlette cieszy się, że kotka pojawiła się w ich domu, bo jest przyjazna, lubi się przytulać i bawić zabawkami. Ma też poważną misję do spełnienia, gdyż jest częścią terapii dla dwulatki, przyjaciółką, z którą będzie rosła i nawiąże szczególną więź. 

Futrzak wabił się Holly, ale rodzina zmieniła mu imię na Doc (Doktor), ponieważ tak się nazywa ulubiona postać Scarlette z kreskówki. Dottie "Doc" McStuffins ma siedem lat i lubi leczyć zabawki w swojej klinice na tyłach ogrodu. Porozumiewa się z nimi dzięki magicznemu stetoskopowi. W przyszłości chciałaby zostać lekarzem tak jak jej mama.

Obecnie Scarlette skończyła już 6 lat i dostała następnego przyjaciela - szczeniaka. Jej rodzice mają powód do radości i dumy, bo dziewczynka dobrze się rozwija, jest radosna, zdrowa i samodzielna. W pełni uczestniczy w życiu rodzinnym i razem ze starszym bratem korzysta z nauczania domowego. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje