Reklama

Reklama

Ciemne karty nauki. Bliźnięta rozdzielono, by później je badać

W 1960 roku agencja adopcyjna Louise Wise Services w Nowym Jorku zgodziła się wziąć udział w kontrowersyjnym i nieetycznym eksperymencie naukowym. Bliźnięta i trojaczki, które tam trafiały, specjalnie rozdzielano, by wychowywały się oddzielnie. To, że mają rodzeństwo, miało pozostać dla nich nigdy nieodkrytą tajemnicą.

Do agencji Louise Wise Services zgłosiła się grupa badaczy, którzy za swój cel postawili sobie zgłębienie tajemnicy więzi, jaką łączy bliźnięta jednojajowe, a także identyczne trojaczki. Władze placówki zgodziły się zaangażować w zaproponowany eksperyment, choć już na pierwszy rzut oka było widać, że może on przynieść wiele bólu i spowodować duże traumy w późniejszym życiu wybranych do niego dzieci.

W ramach wieloletnich badań rozdzielono co najmniej kilkadziesiąt dzieci - zarówno bliźniąt, jak i trojaczków. 

Trafiały do różnych domów, o różnym statusie materialnym i społecznym. Ich adopcyjni rodzice byli zmuszeni podpisać zobowiązanie zachowania tajemnicy, co do żyjących gdzieś zaginionych braci i sióstr swojego dziecka. Tym, którzy nie chcieli się na to godzić, sugerowano, że po prostu nie będą mogli liczyć na adopcję w najbliższym czasie.  

Reklama

Zobacz również: 42-latka spodziewa się trzynastego dziecka. Jest odporna na antykoncepcję?

Po co to wszystko było?

Nowojorski eksperyment miał na celu zbadanie i rozdzielenie od siebie wpływów środowiska i odziedziczonych genów. Rozdzielone dzieci wspólne miały tylko swoje DNA, natomiast badacze postarali się, by dorastały w możliwie różnych warunkach. Trwające później latami wywiady z ich rodzicami, a także z samymi dziećmi miały na celu wyłonienie podobieństw, które zostały odziedziczone. 

"Okazało, że o wiele więcej zachowań, niż kiedykolwiek byśmy pomyśleli, ma w sobie składnik genetyczny. Genetyka to nie wszystko, ale wyjaśnia wiele" - mówiła w rozmowie z BBC Nancy Segal genetyczka i ekspertka od bliźniąt.

Zobacz również: Nowe świadczenie 400 plus. Ilu rodziców złożyło już wniosek?

Przypadki bliźniąt wychowujących się osobno w wyniku różnych zbiegów okoliczności są rzadkie i przez to trudne do zbadania. Naukowcy z Child Development Center Twin Study, chcieli ten problem rozwiązać w szokująco prosty sposób - po prostu specjalnie rozdzielając dzieci przy adopcji. Podpierali się w tym celu zmanipulowanymi, a czasem zmyślonymi badaniami, dowodząc, że wychowywane osobno bliźnięta są szczęśliwsze, gdyż nie muszą ze sobą konkurować o uwagę rodziców. 

Badacze latami kontynuowali zbieranie wywiadu w domach adoptowanych dzieci, pytali, wypełniali ankiety, fotografowali i filmowali. Jednak od samego początku eksperyment był prowadzony niedbale. Zbieranie informacji było chaotyczne i źle przygotowane. Nie przemyślano także prawdopodobieństwa tego, że w późniejszych latach dorastające dzieci odnajdą swoje rodzeństwo przez przypadek - wszystkie bowiem mieszkały w Nowym Jorku i okolicach. W latach 70. pojawiły się także problemy z dalszym finansowaniem badań i coraz więcej osób pytało o ich zasadność i etyczność.

Zobacz również: Instynkt macierzyński to fundamentalny element bycia kobietą?

Głośny skandal

W końcu musiało dojść do przełomu. 1980 roku celowo rozdzielone trojaczki - młodzi mężczyźni w wieku lat 19 - przypadkowo się odnaleźli. Ich przypadek został opisany przez wszystkie światowe media. Praktyki stosowane przez Louise Wise Services także wyszły na jaw. Kolejne pary bliźniąt zaczęły nawiązywać kontakt. Czasem trwało to jednak wiele lat. 

"Byliśmy naprawdę pozbawieni bliskości prawdziwego rodzeństwa, nie mówiąc już o tej więzi, która łączy wyłącznie bliźnięta. Myślę, że to, co nam zrobili, było po prostu okropne. Bycie adoptowanym dzieckiem jest wystarczająco trudne. Odebrano mi możliwość bycia bliźniakiem i posiadania bliźniaczej siostry i było to okrutne" - powiedziała w filmie dokumentalnym poświęconym tej sprawie Kathy Seckler. Kobiecie udało się przypadkowo odnaleźć swoją siostrę gdy miały 16 lat.  

Prowadząca eksperyment agencja adopcyjna została zamknięta w 2004 roku. Z powodu złej metodyki badań, w prasie naukowej nie pojawiły się nigdy artykuły i prace stworzone na podstawie zebranych w czasie trwania projektu informacji.   

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy