Coraz więcej singli tak randkuje. Nie każdy uzna to za romantyczne
Jeśli w ogóle istnieje coś takiego jak "randkowa etykieta", to jej pojemność właśnie się zwiększyła. Trend łączenia dwóch światów na randce jednych zachwyca, stwarzając pole do lepszego poznana się, a innych odrzuca brakiem wyjątkowości i szacunku do wybranka/i. Na czym polega choremancing?

Spis treści:
- Współczesne randkowanie
- Czym jest choremancing?
- Przyjemne z pożytecznym?
- "Mogę sprawdzić, jak się zachowuje podczas codziennych obowiązków"
- "To nie ma nic wspólnego z randką"
- Spotkać się w pół drogi
Współczesne randkowanie
W świecie randek, związków i ogólnie pojętych relacji nie dziwią już "situationshipy" i "lovebombingi". Każdy posiadacz Tindera doskonale wie już, jak rozpoznać narcyza i unikowy styl przywiązania. Teoretycznie nic już nikogo nie zaskoczy, bo wszystko zostało już opisane, obgadane i przemaglowane w podcastach, książkach i rozmowach z przyjaciółmi. Influencerzy, tzw. "specjaliści od związków", parają się doradztwem randkowym skupiającym się konkretnie na przygotowaniach i przebiegu pierwszych randek. Czy istnieje coś, co jeszcze może wzbudzić jakiekolwiek emocje poza litościwym kiwaniem głową? Zdaje się, że tak. Choremancing.
Czym jest choremancing?
Trend ten polega na łączeniu swoich zwykłych, codziennych obowiązków z randkowaniem. I o ile brzmi to nieco płytko, jego zwolennicy widzą w tym ogromną ilość warstw odkrywanych podczas tych prozaicznych czynności niemal niezbędnych, by lepiej poznać drugiego człowieka, dać lepiej poznać siebie i odrzucić maski już podczas pierwszej rozmowy twarzą w twarz. Wieloetapowe przygotowania do randki, dobieranie stylizacji, makijażu, układanie włosów, a w przypadku panów - czyszczenie butów, manicure, odpowiedni zapach i dylemat: marynarka czy styl casual to, umówmy się, nie jest nasza codzienna rutyna. Na randce jesteśmy najbardziej wymuskaną wersją siebie, upiększoną i dopracowaną w najmniejszych detalach. Praktycznie nic z tego, jak się zachowujemy i wyglądamy, nie ma wspólnego z naszym codziennym życiem. Dopiero wraz z rozwojem relacji wyłaniać zaczyna się to, kim jesteśmy i jak wygląda nasze zwyczajne życie. Choremancing ma na celu odkrycie kart (przynajmniej części) już podczas pierwszego spotkania w realu. Problem polega na tym, że nie każdy uzna to za zaletę.
Przyjemne z pożytecznym?

"Chodźmy na spacer, ale przy okazji wezmę też swojego psa". "Skoro umówiliśmy się w centrum, zajdźmy do pralni, bo mam do odbioru płaszcz z czyszczenia". "Wskoczmy na chwilę na pocztę, bo awizo czeka już trzeci dzień, nie masz nic przeciwko?" "Mama prosiła mnie, żebym kupił jej ulubiony chleb, gdy będę w pobliżu tej piekarni. Zaczekaj chwilę, wezmę skoro tu jesteśmy". To przykłady choremancingu, czyli połączenia słów chore - obowiązek i romancing - romansowanie. Niektórzy twierdzą, że połączenie spotkania z sympatią z aplikacji randkowej z przyziemnymi sprawami "do odhaczenia" to romantyzowanie codzienności, choć w rzeczywistości cel jest nieco inny. Świadoma rezygnacja z "balu przebierańców" w świetle świec w restauracji ma być jak skok na głęboką wodę. Jeśli jesteśmy w stanie pozałatwiać sprawunki, poznając się jednocześnie z drugą osobą, porozmawiać, pośmiać się, pokręcić się po mieście, to świetnie. Bo prędzej czy później wspólne życie tak właśnie może przecież wyglądać. Z drugiej strony odbieranie sobie okazji do poczucia się wyjątkowo, stworzenia naprawdę rozmantycznej atmosfery i wystrojenia się może też być rażącym spłyceniem intencji wobec kogoś, kto się nam podoba.
"Mogę sprawdzić, jak się zachowuje podczas codziennych obowiązków"

Michał, 36-letni Wrocławianin jest fanem choremancingu. - Widzę w tym same plusy i żadnych minusów. Choć ja nigdy nie załatwiałem swoich spraw podczas randek, uczestniczyłem kilkukrotnie w tego typu spacerach z dodatkami. Jeden z moich potencjalnych partnerów robił na naszym spotkaniu niewielkie zakupy. Dla mnie to żaden problem. Mogłem zobaczyć go w codziennych sytuacjach, jakie produkty wybiera, czy gotuje, jaki jest dla kasjerek. Takie prozaiczne sytuacje mogą powiedzieć o człowieku więcej niż mydlenie oczu podczas uroczystego obiadu. Skoro randka zaplanowana była jako spacer z kubkiem kawy w dłoni, nie robi mi różnicy, że zajdziemy do Biedronki czy zegarmistrza. Zdaję sobie sprawę z tego, jak jesteśmy wszyscy zabiegani, ile mamy obowiązków, ile rzeczy na głowie. Połączenie poznawania się z kimś z obowiązkami jest bardzo spoko - mówi.
"To nie ma nic wspólnego z randką"

Innego zdania jest 39-letnia mieszkanka Zielonej Góry, Marcelina. - To trzeba najpierw rozgraniczyć. Miałam taką sytuację, że podjechał po mnie facet poznany przez aplikację, wsiadłam do jego auta i on zapytał, czy nie będę mieć nic przeciwko temu, jeśli w drodze do restauracji podrzuci swojej mamie jajka, które odebrał wcześniej. Oni zamawiają je od jakiegoś sprzedawcy ze wsi czy coś. Wiadomo, że spoko. Wyszedł, zaniósł i pojechaliśmy dalej. Pełen luz. Ale jeśli ja bym miała chodzić za facetem podczas jego biegania po markecie czy odbierać z nim paczki z paczkomatu, to zwyczajnie zmyłabym się do domu. Po pierwsze dla mnie to jasny sygnał: traktuję cię drugoplanowo, jako dodatek do moich obowiązków. Po drugie: nie umiem się zorganizować, więc muszę łączyć spotkania z ogarnianiem podstawowych spraw. I po trzecie: nie jesteś dla mnie nikim wyjątkowym, skoro nie organizuję czegoś wyjątkowego. A dla mnie to oznacza odwrót i pożegnanie. Nie, dla mnie to nie ma nic wspólnego z randką - zaznacza.
Spotkać się w pół drogi
Te dwie perspektywy podejścia do choremancingu, choć na przeciwległych biegunach, mają szansę spotkać się w pół drogi. Bo wspólny trening na siłowni, wyprowadzanie psa, czy cotygodniowe zakupy robione razem zacieśniają więzy i są niezbędnym elementem testowania kompatybilności na różnych polach. Jednak nie zawsze powinny odbywać się od razu na pierwszej randce. Według Michaela Kaye'a, eksperta randkowego z serwisu Plenty of Fish, aż 42 proc. singli poszukujących aktywnie miłości swojego życia stosuje już choremancing. Kluczem jest tylko odpowiednie osadzenie go w czasie, wtedy ryzyko urażenia dumy drugiej osoby znacząco spada.
Znajdź codzienną dawkę inspiracji od urody i zdrowia po podróże i styl życia. Sprawdź, co nowego na kobieta.interia.pl










