Reklama

Reklama

Czerwonoarmiści w Prusach: żądza zemsty i alkoholowe upojenie

Catherine Merridale w książce "Wojna Iwana. Życie i śmierć w Armii Czerwonej 1939-1945" opowiada o wojnie z perspektywy zwykłych, radzieckich żołnierzy. Poniżej publikujemy fragment dotyczący genezy pijaństwa i okrucieństwa czerwonoarmistów.

Czerwonoarmiści w Prusach czuli, że rozprawiają się z wrogiem, z narodem, który nie powinien zaznać spokoju, dopóki nie zostanie zniszczony jego świat. "Jest całkowicie jasne - kończył się list Biezugłowa do przyjaciela - że jeśli nie wystraszymy ich porządnie teraz, to nie uda się uniknąć wojny w przyszłości". W swoich wspomnieniach Rabiczew spekuluje, że Stalin mógł nieoficjalnie zachęcać Czerniachowskiego, by popchnął swych żołnierzy do tego, co następne pokolenia nazwą czystką etniczną. Poza tym mordy wokół Królewca oczyściły teren pod przyszłe radzieckie osadnictwo, a gwałty zapewniły pokolenie świeżego radzieckiego przychówku.

Reklama

 Z pewnością teraz najwygodniej byłoby zrzucić winę za tę zbrodnię na Stalina i jego rząd. Jakby powtarzając powojenne niemieckie dyskusje na ten sam temat, rosyjscy spadkobiercy owych okrucieństw któregoś dnia będą się musieli zmierzyć z pytaniem o indywidualną odpowiedzialność w warunkach władzy totalitarnej.

Nie ma wątpliwości, że żołnierzy zachęcano do takich czynów z Moskwy, jeśli wręcz ich stamtąd nie aranżowano. Propaganda odgrywała czynną rolę w kształtowaniu sposobu widzenia wroga przez czerwonoarmistów i w usprawiedliwianiu zemsty. Sowinformbiuro podsycało zbiorową wściekłość spreparowanymi obrazami, które tak głęboko zapadały w umysły żołnierzy, że uznawali je za część własnych doświadczeń. Dowodzi tego uniwersalność żołnierskich opowieści.

Jak zauważyła Atina Grossman w swych refleksjach na temat gwałtów, raz za razem we wspomnieniach Niemców o tym, co opowiadali im rosyjscy okupanci, mściwa pamięć przywoływała nie równoległy obraz Niemca gwałcącego Rosjankę, ale masakrę innego rodzaju: wyobrażenie niemieckiego żołnierza uderzającego o ścianę niemowlęciem wyrwanym z objęć matki - matka krzyczy, mózg dziecka rozbryzguje się na murze, żołnierz się śmieje".

Tak więc żołnierze mieli własne motywy. Nie byli bierni i, mimo potęgi swego państwa, nie byli bezradni. Jeśli wielu działało niczym we śnie, to po części dlatego, że większość - ze zrozumiałych powodów - wolała używać alkoholu, by znieczulić zmysły. "Niemal nie sposób nie upijać się - napisał pewien żołnierz do domu w lutym. - To, przez co przechodzę, jest nie do opisania. Kiedy jestem pijany, wszystko jest łatwiejsze".

"Pijany Rosjanin to zupełnie inna osoba niż trzeźwy - zanotował w owym czasie jeden z Niemców. - Traci perspektywę, popada w najdziksze nastroje, jest pożądliwy, brutalny i spragniony krwi".

"Alkohol rozwesela i wzmacnia popędy - zapisała anonimowa autorka dziennika gwałtów. - Jestem przekonana, że gdyby nie zapasy alkoholu, które Rosjanie znajdowali u na wszędzie, byłoby o połowę gwałtów mniej. Żaden z nich nie jest Casanovą. Muszą się najpierw pobudzić do brutalnych czynów, przezwyciężyć zahamowania".

Więcej o książce "Wojna Iwana. Życie i śmierć w Armii Czerwonej 1939-1945" Catherine Merridale przeczytasz TUTAJ.

***Zobacz także***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje