Spis treści:
- Najbardziej irytujący nawyk podczas rozmowy
- Rozmowa to nie licytacja
- Pełne skupienie na rozmówcy bez rozpraszaczy
- Nie musisz mieć recepty na wszystko
- Nie dominuj przestrzeni w dyskusji
Najbardziej irytujący nawyk podczas rozmowy
Z pewnością masz wiele interesujących rzeczy do przekazania i wręcz nie możesz się doczekać, aż podzielisz się nimi ze swoimi bliskimi. Z jednej strony czyni to z ciebie ciekawego rozmówcę, ale nadgorliwość może przynosić efekt zupełnie odwrotny. Jednym z najbardziej irytujących nawyków w codziennych dyskusjach jest wchodzenie rozmówcy w słowo.
Nie jest to mile widziane, nawet jeśli nie robimy tego ze złej woli, lecz z nadmiaru entuzjazmu. Dla drugiej osoby jest to jasny sygnał, że jej wypowiedź jest mniej ważna. Zamiast czekać niecierpliwie na swoją kolej do zabrania głosu, warto nieco przyhamować swoje impulsy i zaoferować rozmówcy pełną uwagę. Pozwolenie na spokojne dokończenie myśli bez gwałtownego przerywania tworzy przestrzeń do bezpiecznej, pełnej szacunku wymiany zdań.
Zobacz też: Robisz to każdego dnia? To może świadczyć o wyjątkowo bystrym umyśle
Rozmowa to nie licytacja
Kiedy ktoś opowiada o swoich przeżyciach czy sukcesach, bardzo często nasza naturalną reakcją jest przywołanie podobnej historii z własnego życia. Choć robimy to w dobrej wierze, chcąc pokazać zrozumienie i zaakcentować, że mamy sporo wspólnego, forma przekazu potrafi zepsuć ten efekt.
Natychmiastowe sprowadzanie każdego wątku do własnej osoby sprawia wrażenie egocentryzmu. Rozmówca szybko zaczyna czuć, że został zepchnięty na boczny tor. Chcąc uniknąć tego błędu w czasie dyskusji, nie dziel się od razu własnymi anegdotami, a zamiast tego próbuj zadawać pytania, które pozwolą drugiej osobie szerzej rozwinąć swoją wypowiedź.

Pełne skupienie na rozmówcy bez rozpraszaczy
Ciągłe powiadomienia, które wysyłają nam smartfony i komputery, sprawiają, że uważność stała się najcenniejszą walutą w relacjach międzyludzkich. Przeglądanie wiadomości w telefonie, ciągłe odwracanie wzroku w kierunku migającego ekranu czy zerkanie na zegarek, gdy ktoś do nas mówi, jest dla drugiej osoby sygnałem braku zainteresowania.
Nawet jeśli szczycimy się podzielnością uwagi, brak kontaktu wzrokowego niszczy poczucie bliskości. Świadome odłożenie rozpraszaczy na bok i skupienie się na rozmówcy sprawiają, że druga strona czuje się wysłuchana i doceniona.
Nie musisz mieć recepty na wszystko
Wielu z nas ma tendencję do natychmiastowego rozwiązywania problemów innych ludzi. Z jednej strony chęć niesienia pomocy i służenia dobrą radą brzmi jak pożądana cecha. Z drugiej - przesada w tej kwestii może odpychać od nas znajomych.
Gdy bliska osoba zwierza się nam ze swoich problemów, automatycznie przechodzimy w tryb poszukiwania praktycznych rozwiązań i udzielania porad. Tymczasem wiele osób w trudnych momentach nie szuka od razu eksperta od naprawiania życia, lecz dobrego słuchacza. Narzucanie swoich rozwiązań może wywołać w rozmówcy poczucie bycia ocenianym i nie do końca zrozumianym.
Zobacz też: Plusy i minusy bycia introwertykiem. Mniej znane cechy towarzyszące introwersji
Nie dominuj przestrzeni w dyskusji
Budowanie relacji polega na stopniowym otwieraniu się przed drugim człowiekiem. We wszystkim jednak należy zachować umiar i równowagę. Poważnym błędem komunikacyjnym jest przejmowanie kontroli nad dyskusją i zamienianie jej w długi monolog.
Nawet najciekawsza opowieść przestanie być atrakcyjna, gdy druga osoba zostanie sprowadzona do roli biernego słuchacza, który nie ma szans dojść do słowa. Po takim "wystąpieniu" nawet bliski znajomy nieprędko będzie mieć ochotę na ponowne spotkanie.
Znajdź codzienną dawkę inspiracji od urody i zdrowia po podróże i styl życia. Sprawdź, co nowego na kobieta.interia.pl











