Reklama

Reklama

Czwarta Rzesza powstała w Chile. Teraz jest turystyczną atrakcją

Colonia Dignidad przetrwała upadek swojego twórcy i istnieje do dziś, pod zmienioną nazwą Villa Baviera /Getty Images

Reklama

W 1961 roku, w oddaleniu od cywilizacji, wśród chilijskich lasów i wsi powstała Colonia Dignidad. Miejsce stworzone przez byłego nazistę Paula Schäfera przez wielu badaczy określane jest jako wcielenie IV Rzeszy. Jego “państewko” było niewielkie, ale w skali okrucieństwa i zezwierzęcenia przerastające swojego poprzednika.

W biografii Paula Schäfera trudno doszukać się choćby jednej chlubnej karty. Już jako nastolatek wszedł w struktury Hitlerjugend, później trafił do Wermachtu. Kariery wielkiej w wojsku nie zrobił. Być może szybki awans utrudniał mu brak jednego oka, które stracił jako dziecko. Gdy upadł Berlin i zakończyła się II Wojna Światowa miał 24 lata i dość dobrze sprecyzowany plan na życie.

Został pastorem protestanckiego Kościoła anabaptystów. Wrodzona charyzma i silny charakter pozwoliły mu szybko gromadzić wokół siebie oddanych zwolenników. Wkrótce też udało mu się zrealizować projekt, który był niejako przygrywką i wstępem do późniejszych przerażających wydarzeń w Ameryce Południowej. Paul Schäfer w 1957 roku w okolicach Bonn założył sierociniec, gdzie przyjmował dzieci, które utraciły rodziców w czasie wojny.

Bardzo szybko na masce troskliwego opiekuna i pastora zaczęły pojawiać się rysy. Schäfer był bowiem pedofilem, który swój prywatny Dom Dziecka traktował niczym teren łowiecki. Okoliczni mieszkańcy szybko zaczęli dzielić się plotkami o grzechach pastora, a ośrodkiem dla sierot zaczęła interesować się policja. Zwyrodniały duszpasterz zrozumiał, że zanim pojawią się twarde dowody jego winy, musi uciekać. 

Reklama

Najlepiej w miejsce, gdzie będzie mógł kontynuować w bezpieczniejszy sposób kultywację swoich dewiacji. Wraz z kilkoma zaufanymi poplecznikami wyjechał do Ameryki Południowej, gdzie kupił ogromne, dzikie tereny rozciągające się blisko miejscowości Parral w Chile. Tam w niedługim czasie powstało dzieło jego życia - Colonia Dignidad.

Przerażające magnum opus

Sprytnie przekonał ówczesne władze Chile, by wydały mu zezwolenie na stworzenie protestanckiej misji. Miał wychowywać tam dzieci w duchu baptyzmu i antykomunizmu. Kolonia szybko się rozrastała, trafiali do niej nowi członkowie. Schäfer stał się lubiany wśród okolicznej ludności, gdyż dzielił się z rolnikami częścią plonów wzrosłych w kolonii. Według późniejszych szacunków ocenia się, że w kolonii Schäfera przebywało przez lata łącznie 30 tys. dzieci, głównie chłopców. 

Już od 1966 roku pojawiały się zeznania uciekinierów z Dignidad, a później również osób, które były wysoko postawione w hierarchii sekty, opisujące niewyobrażane okrucieństwo wobec wychowanków kolonii. Praca ponad siły, przymusowe przyjmowanie narkotyków, elektrowstrząsy, tortury, a przede wszystkim gwałty na dzieciach były na porządku dziennym w chilijskim piekle, które stworzył i zarządzał żelazną ręką Schäfer.

Co jednak najbardziej przejmujące - przez 30 lat od pierwszych zeznań, nikt nie podjął kroków prawnych, by ukrócić to, co się działo. Każde śledztwo, każda próba rozpoczęcia dochodzenia była z niewiadomych przyczyn umarzana lub ginęła w spirali biurokracji.

Dopiero w latach 90., po upadku reżimu Augusto Pinocheta, wyszło na jaw, kto roztaczał parasol ochronny nad sadystycznym nazistą z Dignidad. Okazało się, że Schäfer blisko współpracował z dyktatorem, w zamian za co, mógł liczyć na pełną nietykalność.    

Sześć lat po upadku Pinocheta ruszyło śledztwo w sprawie zbrodni Schäfera i jego pomocników dokonanych na dzieciach z misji. Zaczęły się też pojawiać doniesienia o porwaniach i morderstwach, których dopuszczali się członkowie sekty, a CIA i Centrum Szymona Wiesenthala dostarczyły jeszcze bardziej szokujących informacji. Według ich doniesień na terenie Dignidad mógł przebywać nawet niesławny Josef Mengele.

W 1997 roku postawiono Schäferowi zarzut pedofilii, poparty zeznaniami 26 osób, jednak oskarżony zdążył uciec organom ścigania i ukrywał się latami w Buenos Aires. Wyrok jego sprawie zapadł w 2004 roku, a jego samego odnaleziono rok później. Skazano go na 33 lata więzienia i 1,5 mln dol. grzywny. W 2010 roku Schäfer zmarł w więzieniu na serce w wieku 88 lat.

Turnus do piekła?

Co dla wielu będzie szokiem - Colonia Dignidad przetrwała upadek swojego twórcy i istnieje do dziś, po zmienioną nazwą Villa Baviera. Mieszkańcy odcięli się od przeszłości i makabrycznych praktyk swojego upadłego przywódcy, ale pozostali z ogromnymi długami. Dlatego też szukają wszelkich możliwości dodatkowego zarobku. 

Villa Baviera stała się kurortem turystycznym o tematyce niemieckiej, wraz z hotelami i restauracjami. Odwiedzający odkrywają dzikie tereny, jeżdżą wzdłuż rzeki i cieszą się malowniczą scenerią Andów. Mogą również zobaczyć, gdzie pochowano ofiary Schäfera i odwiedzić kwatery sypialne uzbrojonych strażników, którzy niegdyś rządzili kolonią. W 2015 roku miał swoją premierę film luźno oparty na historii Colonii Dignidad z Emmą Watosn w roli głównej, co z pewnością wzmogło zainteresowanie kontrowersyjnymi wycieczkami.

- To brak szacunku dla bliskich ofiar. Villa Baviera powinna stać się miejscem upamiętnienia tych zbrodni - mówiła Margarita Romero z Colonia Dignidad Memorial and Human Rights Association.

Zobacz również:

110 lat temu odebrała drugiego Nobla. Zapiski Polki nadal są radioaktywne

Zaginiony pluton odpowiada za powódź w Indiach?

Radioaktywne cząstki w grzybach. 35 lat po wybuchu elektrowni w Czarnobylu

Lenin nie był człowiekiem, ale grzybem








INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: naziści | Ameryka Południowa | Chile | pedofilia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje