Reklama

Reklama

Czy brak dostępu do wody pitnej stanie się naszą rzeczywistością?


Czy mamy się spodziewać problemów z dostępem do wody pitnej w Polsce?

- Jeżeli będziemy rozsądnie nią gospodarować i ograniczać zmiany klimatu, nie powinno nam zabraknąć wody pitnej. Natomiast jeśli będziemy prowadzić gospodarkę rabunkową, w którymś momencie wody nam zabraknie. W miejscach, w których już brakuje wody z powodu zaburzenia cyklu hydrologicznego i większego zużycia wody, korzystamy z głęboko położonych wód podziemnych, które są odnawialne w okresach tysięcy czy nawet setek tysięcy lat. Jeżeli zabraknie wody w zbiornikach głębinowych, a przecież nie prowadzimy ewidencji ich wykorzystania, problem stanie się realny.

Jednak polityka i biznes ciągle nie chcą usłyszeć o konieczności zatrzymania zmian klimatycznych.

Reklama

- Bardzo duża część biznesów związana jest z tym, żeby jak najmniejszym kosztem jak najwięcej sprzedać. To prowadzi do ukrywania pewnych kosztów. Biznes nie ponosi kosztów rzeczy i działań, które trudno jest określić, na przykład kosztu zniszczenia środowiska. Ile kosztuje nas naprawdę emisja dwutlenku węgla? Ile kosztuje nas eksploatacja wód podziemnych? Lubimy skorzystać i nie zapłacić. Dopóki polityka nie będzie na tyle mocna, dopóki poparcie obywateli nie będzie na tyle silne, by doprowadzić do prowadzenia działalności gospodarczej w oparciu o uczciwy rachunek: płacimy za środowisko tyle, ile to kosztuje i tyle, ile przynosi szkód innym, tak długo będziemy mieć sytuację taką jak obecnie. Ta zmiana będzie wyjątkowo  trudna do wdrożenia, bo w krótkim okresie jest nie na rękę większości z nas. 



Nauka wyraźnie mówi, że musimy zmniejszyć, a wręcz wyzerować emisję CO2 do 2050 roku. Jak to osiągnąć?

- Musimy przestać wzmacniać efekt cieplarniany. Wzmacniamy go emitując dwutlenek węgla, który już miliony czy dziesiątki milionów lat temu został wycofany z atmosfery. My go z powrotem emitujemy, już w zupełnie innych warunkach środowiskowych. Jak możemy ograniczyć emisję? Po pierwsze trzeba się zastanowić dlaczego używamy energii, którą tak łatwo dostajemy ze spalania paliw kopalnych. My na ogół tę energię w niewiarygodny sposób marnotrawimy, przede wszystkim dlatego, że nie płacimy jej kosztów.

- Dobrze obrazuje to przykład współczesnych samochodów. Samochód ma bardzo nieefektywny silnik spalinowy, który służy do rozpędzenia tony, albo półtorej tony żelastwa, by potem tę energię, która w nieefektywny sposób została zużyta na rozpędzanie, roztrwonić w środowisku przez hamowanie. Wszystko po to, by przewieść nas, czyli kilkadziesiąt kilogramów i ewentualnie pięć kilogramów naszych zakupów. Nasz sposób korzystania z energii jest niewiarygodnie marnotrawny.

Jak to zmienić?

- Nie ma żadnego powodu, by już w tej chwili ustawowo nie nakazać budowy budynków zeroenergetycznych. One w praktyce są tańsze od budynków, których powszechnie używamy. Może koszt budowy jest nieco wyższy, natomiast koszty eksploatacji są istotnie niższe. Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni, takie rozwiązania wydają nam się dziwne czy głupie. Przykłady można mnożyć. Ważne jest, że mamy wszystkie narzędzia w ręku. Mamy możliwości zastąpienia energii elektrycznej z paliw kopalnych przez pozyskiwanie jej ze źródeł odnawialnych i nieemisyjnych, w tym z elektrowni jądrowych. Niestety ciągle z tego nie korzystamy. Budujemy różnego rodzaju nowe źródła emisyjne i próbujemy zastąpić węgiel gazem ziemnym. To trochę absurdalne rozwiązanie, bo gaz ziemny to też kopalny dwutlenek węgla, a dodatkowo produkcja i wydobywanie gazu ziemnego powoduje duże emisje metanu, silnego gazu cieplarnianego. Biorąc pod uwagę efekt cieplarniany, bilans zbliżony jest często do palenia węglem. 

Dowiedz się więcej na temat: prof Szumon Malinowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje