Spis treści:
- Mirabelki wracają do łask. Kiedyś były popularnym przysmakiem
- Czy owoce z miejskich drzew można bezpiecznie jeść?
- Czy zrywanie mirabelek z miejskich drzew jest legalne?
Mirabelki wracają do łask. Kiedyś były popularnym przysmakiem
Mirabelki przez lata były jednymi z najbardziej niedocenianych owoców w Polsce. Niewielkie drzewa i krzewy, które wiosną zachwycają białymi kwiatami, latem obficie owocują, wydając małe śliwki w kolorze żółtym, pomarańczowym lub czerwonym. Można je znaleźć zarówno na terenach zielonych, przy ulicach, jak i na osiedlowych skwerach.
Choć dziś wiele osób przechodzi obok nich obojętnie, dawniej mirabelki były częstym składnikiem domowych przetworów. Przygotowywano z nich kompoty, dżemy, powidła, a także nalewki. Dla wielu dzieci były zaś po prostu letnią przekąską, po którą można było sięgnąć podczas zabawy na podwórku.
Mirabelka trafiła do Polski z zachodniej Europy, a jej ojczyzną jest francuska Lotaryngia, gdzie do dziś jest ceniona i wykorzystywana w kuchni. W naszym kraju z czasem straciła jednak popularność. Dziś dojrzałe owoce często spadają na ziemię, ponieważ niewiele osób pamięta o ich kulinarnym zastosowaniu.
Jedną z przyczyn jest także obawa, że owoce rosnące w mieście mogą być zanieczyszczone i nie nadają się do jedzenia. Czy rzeczywiście miejskie mirabelki mogą być szkodliwe?

Zobacz również: Owoce sąsiada spadły na twoją działkę? Prawo mówi jasno, do kogo należą
Czy owoce z miejskich drzew można bezpiecznie jeść?
W Polsce nie przeprowadzono szczegółowych badań dotyczących jakości mirabelek rosnących w przestrzeni miejskiej. Warto jednak zwrócić uwagę na analizy zagranicznych naukowców, które sprawdzały bezpieczeństwo owoców pochodzących z terenów zurbanizowanych.
Badacze z Wellesley College w Stanach Zjednoczonych analizowali m.in. jabłka, śliwki i gruszki rosnące w dużych miastach. Wyniki nie wykazały, aby owoce te zawierały większe ilości metali ciężkich, takich jak ołów czy arsen, niż te pochodzące z tradycyjnych upraw. Nie znaleziono również pozostałości pestycydów, które często stosuje się w profesjonalnych sadach.
Nie oznacza to jednak, że każdą mirabelkę znalezioną przy drodze można od razu zjeść. Warto zachować rozsądek i wybierać drzewa oddalone od ruchliwych ulic, parkingów czy miejsc, gdzie mogą znajdować się zanieczyszczenia. Owoce przed spożyciem należy dokładnie umyć, a te nadgniłe lub uszkodzone wyrzucić.
Dobrym miejscem do zbierania mogą być parki, tereny zielone oddalone od głównych tras samochodowych czy osiedlowe alejki.

Zobacz również: Ile Polacy dają na tacę? Proboszczowie udostępniają zestawienia i podają kwoty
Czy zrywanie mirabelek z miejskich drzew jest legalne?
Wiele osób rezygnuje ze zbierania owoców nie tylko z obawy o ich jakość, ale także z powodu wątpliwości prawnych. Czy można po prostu zerwać mirabelki z drzewa rosnącego w parku lub przy ulicy?
W przypadku drzew znajdujących się w przestrzeni publicznej nie ma przepisu, który generalnie zakazywałby zbierania dojrzałych owoców. Mirabelki rosnące w miejskich parkach, na skwerach czy innych ogólnodostępnych terenach można więc zbierać, o ile nie obowiązują tam dodatkowe ograniczenia.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku drzew znajdujących się na prywatnych posesjach. Zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego rośliny znajdujące się na danej nieruchomości należą do właściciela gruntu, a to oznacza, że również owoce są jego własnością. Nie można więc samodzielnie zrywać owoców z drzewa rosnącego na prywatnej działce bez zgody właściciela.
Dotyczy to także sytuacji, gdy gałęzie drzewa przechodzą poza ogrodzenie. Sam fakt, że owoce znajdują się nad chodnikiem lub sąsiadującą działką, nie oznacza automatycznie, że można je zabrać.
Podobał ci się ten artykuł? Zobacz więcej praktycznych porad i inspiracji w serwisie kobieta.interia.pl - codziennie coś nowego.










